17 stycznia 2016

5 Fruzia



Dwa wieczory spędziłyśmy z Fruzią. Spokojnie mógł to być jeden wieczór, bo mimo że stron 60, to tekstu wcale nie za dużo - tak akuratnie, w równowadze z ilustracjami. Zatem mógł to być jeden wieczór, ale szkoda mi było... Chciałam z Fruzią spędzić jeszcze trochę czasu. I nie zaglądałam między okładki sama, nie sprawdzałam, co będzie dalej. Czekałam. A kiedy zbliżał się wieczór okazało się, że muszę zająć się czymś innym a czytanie przejął jej tata... - Tata mi chyba przeczyta coś innego, bo mama chce skończyć Fruzię, prawda? Przeczytamy jutro.
To aż tak widać? :) Tak, chciałam ją przeczytać ja. Ja jej. Doczekałam się ja, doczekała się ona. Kolejny wieczór należał do nas. I do Fruzi. I jak się okazało w drugiej połowie książki - także do pana Franciszka...



Fruzia to stonoga. Urocza, obdarzona pięknymi rudymi lokami wielbicielka zapachu maciejki, której codzienność wypełnia dzierganie kolorowych skarpetek na drutach... nogami (nie może narzekać na powolne tempo pracy, wszak jest właścicielką 50 par odnóży). Fruzia ma kłopot - zbliżają się wakacje, chciałaby pojechać w góry, ale jej 50 par butów jest w naprawdę kiepskim stanie. Fruzia musi kupić nowe. W małym sklepie obuwniczym znajduje trapery idealnie nadające się na górską wędrówkę, ale sprzedawczyni ma tylko dwie pary... Duży sklep, taki z magazynem, może sprzedać jej jedynie cztery pary. U szewca okazuje się, że zrobienie obuwia na wymiar jest możliwe, ale w przypadku 44 par potrwa to zdecydowanie za długo. Szewc podpowiada wizytę w fabryce butów w pobliskim mieście. Fruzia jeszcze nie pojechała w góry, a już rozpoczęła wędrówkę... W sklepie firmowym działającym przy fabryce butów Fruzia znajduje nie tylko 44 pary butów, poznaje również pana stonogę, jak się później okazuje - Franciszka. On również lubi wędrówki...






Bardzo polubiłyśmy Fruzię. Jej wyprawę, wnikliwość w obserwowaniu świata, otwartość, radosne usposobienie, spontaniczność. Ilustracje cudownie uzupełniają się z tekstem, nie wyobrażam sobie, że mogłyby być inne. Bardzo, bardzo zgrany duet Autorki i Ilustratorki. Przy okazji - ładne wydanie. Ciepła, smakowita lektura. Zamiast porcji słodkiego kakao. Albo chwilę po kubku nim wypełnionego.

Sto nóg stonogi Fruzi, tekst: Agnieszka Horubała, ilustracje: Zosia Dzierżawska  
Wydawnictwo Dwie Siostry KLIK




5 komentarzy:

  1. Fruzia z obolałymi stopami i chustką na głowie, potrzebująca pomocy i wsparcia Franciszka, taką ją lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Macie stonogę Fruzię i stunożną Barbie ? :D
    Ps. U nas Fruzię czytał Tato, ale też mi jakoś było żal, że kolej nie moja w czytaniu była:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buty Barbie zawsze były moją słabością :D Teraz udaję, że to Ewa chce mieć ich tak dużo ;)

      Usuń
    2. O nie! Zniszczone buty prześladują mnie tej zimy! Dzisiaj rozpadła mi się druga para kozaków w tym sezonie :( I nawet książka dla dzieci o zniszczonych butach? Łączę się w bólu z tą uroczą stonogą :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)