5 maja 2016

3 Dzień Matki


Jest rok 1977. Sytuacja w Polsce nie jest najłatwiejsza. Ona czeka na swoje pierwsze dziecko. Ktoś dzierga sweterek na drutach, jej brat robi drewnianą kołyskę. Z wielkim, wielkim brzuchem odmaluje jeszcze ściany w tym domu na wsi, bo takie przy rurach brudne. W lipcu rodzi. Poród jak poród. Myślała, że umrze. I kiedy już zdrowy syn był na świecie, kiedy wiadomo, że już po wszystkim... Pięć minut minęło! Urodziła drugiego syna. Taka to niespodzianka. Moja mama, moi bracia. A kołyska jedna, a sweterek...
Długo, bardzo długo ta opowieść była dla mnie taką... wesołą anegdotą. Jakoś z 30 lat do mnie nie docierało, że to było niełatwe. Potem urodziłam pierwsze dziecko. Poród jak poród. Myślałam, że umrę. Może nawet, że obie umrzemy. Kilka lat później drugie dziecko. Dużo lepszy poród, bardzo dobry nawet. Tak jak u niej - ten drugi bardziej oswojony, lepszy. Ja znałam płeć, wiedziałam, że w brzuchu jest jedno dziecko, i znowu jedno. Miałam jako taką świadomość, że wszystko jest w porządku. Ona w drugiej ciąży słuchała jeszcze żartów, że chyba drugie tętno słychać. Ha, ha, hi, hi - taki żarcik, bo brzuch tak samo ogromny. A to ja tylko tam siedziałam.


A jej mama? Próbowała do skutku - urodzić córkę. Po czterech synach pojawiała się wreszcie. Wyczekiwana i jedyna. A potem jeszcze jeden syn. Matka, córka, matka, córka, matka, córka... Od kilku lat gryzę się w okolicach Dnia Matki jakby bardziej. W wigilię tego święta urodziłam córkę, która zdominowała cały majowy czas. I ten Dzień Matki... Wstyd. Taki po łebkach, na szybko, w galopie. Nie, nigdy się nie skarżyła. Nie dała odczuć, że jej przykro. Ale już pora się poprawić.
W tym roku przygotowałam album - pomnik macierzyństwa. Który to już mój album Printu? Która współpraca? Chyba zamykam zdjęcia w twardej okładce już po raz piąty. To najlepszy album, jaki udało mi się złożyć. Subtelny szablon O MAMO, taki specjalny z okazji święta Mam, uroczy. Warto było siedzieć do późna w nocy, warto było zamęczać braci o aktualne kadry. Cztery pokolenia kobiet, szczególne zbliżenie na Moją Mamę.  Na jej trójkę dzieci i pięcioro wnucząt. Nie byłoby nas, nie było... Dziękuję, Mamo. Jesteś najlepsza.




PS Tradycyjnie już, przy okazji współpracy z PRINTU, mam dla Was zniżkę. Tu KLIK znajdziecie jednorazowy kod 40 proc. na wszystkie fotoksiążki, na cały koszyk, ważne 14 dni od momentu pobrania. Link będzie aktywny do końca czerwca. Gwarancja dostawy na Dzień Matki przy zamówieniach złożonych i opłaconych do 15 maja!

3 komentarze:

  1. Olga piękny album! Wspaniały prezent. A Twój opis...bardzo wzruszający.

    OdpowiedzUsuń
  2. sie wzruszyłam no :) pięknie napisane :* album czadowy!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)