19 sierpnia 2016

7 Szopięta, słabości i lisica




Z tymi moimi słabościami to jest tak, że prócz różnych papierniczych dupereli, zapachu świeżo wydrukowanej książki, moich dzieciaków i lodów o smaku słonego karmelu (kolejność przypadkowa, lista niepełna ;)) - bardzo lubię, naprawdę bardzo, ilustracje Ewy Kozyry-Pawlak... I w głowie mi się nie mieści, że ze stosu szmatek można takie cuda wyczarować (zobaczcie galerię Przez dziurkę od klucza do... Polskiej Ilustracji dla Dzieci KLIK, przewijajcie, przewijajcie na sam dół). Te połączenia kolorów i faktur, precyzyjnie wycięte kształty, nitką malowane łzy i uśmiechy, plany bliższe i dalsze... I wszystko sfotografowane i wydrukowane tak, że ma się ochotę pociągnąć za jakąś nitkę - szarpnąć za wąsik, kokardę na fartuszku rozwiązać. Historia szyta na miarę, i bez tekstu musiałabym ją przytulić.





 Ale tekst jest, nie za długi, ale zawsze. Dzieci - szopięta dbały o to, by brud był naprawdę brudny, ich rodzice skupiali się na tym, by panował ład i porządek. Dzieci pragnęły wspólnej zabawy, rodzice prali, sprzątali, szorowali i... odmawiali. Wszystko może wyglądałoby wciąż tak samo, gdyby w pobliżu domu szopów nie pojawiła się lisica, która - myśląc, że szopięta podobnie jak ich rodzice rwą się do sprzątania - porwała dzieciaki, by zostały jej pomocami domowymi. W domu szopów zapanował smutek i płacz (który wprowadził nawet nieco bałaganu), ale i u lisicy nie było za wesoło. Nie sprzątały małe szopięta, za to dokazywały i bałaganiły. Zrezygnowana lisica nazajutrz odniosła maluchy do bardzo stęsknionych rodziców. I coś się zmieniło. W domu szopów. Domyślcie się co :)



Bardzo na czasie ta lektura. Szczególnie dla mnie. Moment, tylko rozwieszę pranie. Za chwilę, muszę opróżnić zmywarkę. Nie teraz, ogarniam. Muszę popracować. Później, potem, jutro. Znacie to? Część z Was pewnie tak. Obyśmy nie potrzebowali interwencji lisicy, by trochę odpuścić...



Szopięta, tekst i ilustracje: Ewa Kozyra-Pawlak, Wydawnictwo Nasza Księgarnia


Ta tabelka (porównywarka cen) powyżej zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nią, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;)

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. witaj w klubie:) własnie smignęła mi przez głowę sekwencja mysli: "kupię! ale dziecko za duże... ale ja w sam raz!"

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Przepięknie Pani napisała - ciepło i plastycznie. Też chyba kupię dla siebie, "Liczypieski" już mam :-) Dziękuję i pozdrawiam,
    Elżbieta Szwajkowska

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem tych ilustracji. Na początku miałam wrażeniem, że to tak wyszyte wszystko w każdej książce (?). Super.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, ciągle walczę z tym: "za chwilkę, tylko...(rozwieszę, obiorę, ugotuję, posprzątam)", zamiast usiąść i pobawić się chwilkę. Sześcioletnia Hania przyzwyczaiła mnie już do dużej samodzielności, również w zabawie, ale niebawem pojawi się u nas nowy człowiek i trzeba będzie podzielić się na dwoje...
    Szopięta piękne, chyba się skuszę, bo chociaż Hania już duża to uwielbia wracać do wcześniejszych lektur:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)