5 października 2016

4 Gry i zabawy

A na długiej przerwie - chodziło się wokół szkoły. I wypatrywało chłopaków z 6b. Powiedzą "cześć" czy nie? JAK powiedzą? Chodziło się. Ale najpierw. Ale zanim. Grało się w sznura. Skakało się w gumę. A jeśli była piłka - można było zostać królem. Na lekcjach wychowania fizycznego zawsze w myślach powtarzałam - "tylko nie w dwa ognie, tylko nie w zbijanego...". Nie mieliśmy dla siebie litości. Kończyliśmy zajęcia poobijani. A podchody? Po całej okolicy. Bez nadzoru, bez telefonów. Całymi godzinami. I karciana gra Flirt. Gdzieś na klatce schodowej. A murek + koc + stare cegłówki = najlepsza baza. A że ta cegła mogła spaść na głowę... Może i czasem spadła. Ale nic się nie stało. A i w klasy się grało. I jeszcze coś z rzucaniem nożem. No serio. To chyba się nazywało Państwa. Kto miał nóż i skąd - nie pamiętam. Ale grało się! Dziś pamiętam - że się grało. Ale zasady? Szczegóły dotyczące skakania w gumę? Uleciało, uleciało...
1. Książka Gry i zabawy z dawnych lat (tekst: Katarzyna Piętka, ilustracje: Agata Raczyńska, Nasza Księgarnia) - coś wspaniałego! Wszystko mi się w niej podoba, naprawdę. Zarówno zawartość - ta zbieranina zabaw: w kółku, w naśladowanie, z piłką, na szybkość, na trzepaku, ze skakanką, czy takie w sam raz na deszczowy dzień w domu (u mnie za kilka godzin znowu lunie!), jak i opracowanie graficzne - ilustracje połączone ze starymi zdjęciami, krój pisma... Trwam w zachwycie. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że nie ma szans, by dzieci - tak jak ja kiedyś - w ogóle nie spędzały czasu przed ekranami. Czasy się zmieniły i... I tyle. Ale! Jest jeszcze czas, właśnie teraz, kiedy jeszcze nie "wsiąkły" w komunikatory i portale społecznościowe, by pokazać im, jak można się bawić. Czasem się chce coś zaproponować, spróbować jakiejś zabawy, ale czegoś brakuje - pewności co do zasad, dobrego momentu, w którym dana zabawa się przypomni. I książka Gry i zabawy z dawnych lat może być wtedy bardzo pomocna. Jako źródło inspiracji - dla rodziców i dla nauczycieli, jako przyczynek do fali wspomnień - dla wszystkich...








 2. Dawno już miałam napisać o Rysopisach KLIK. Znacie ten profil na FB? Jego siłą napędową są siostry - Ewelina i Iga (zdjęcie jakby z wczoraj, ale teraz są już nieco starsze ;)). Wymyślają wspólnie, właściwie to zasypują się pomysłami, potem Ewelina rysuje i... Udostępniają swoje pomoce (np. logopedyczne, bo Ewelina to także logopeda i pedagog) i gry za darmo na facebookowym profilu. Wystarczy wydrukowana plansza dostarczona przez Rysopisy, długopis i już można się bawić. Dziewczyny, trzymam za Was kciuki! Widziałabym Wasze prace wydawane w formie zgrabnych zeszycików z perforacją. Byłyby idealne na podróż, wakacje i deszczowe popołudnia!







4 komentarze:

  1. Pamiętam wszystkie zabawy na podwórku o których wspomniałaś. Przekazałam moim dziewczynom cześć zabaw, jak np. kapsle, linka, skakanka, korale, guma, ale w głowie mi sie nie mieści jak mogłam skakać "główkę"??? Niepojęte, tak wysoko??!!!Ha, i pamiętam, że to ja m.in. przynosiłam nóż do gry w państwa:-) Musze koniecznie zajrzeć do tej książki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie na Dolnym Śląsku- "Chłopek", to gra w "Chłopa", a u moich koleżanek ze Szczecina- to były klasy. Co region to obyczaj, ale najważniejsze, że się grało, a te propozycje karciane, to nawet na...lekcjach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja pamięć mięśniowa do dziś przechowuje zapis ruchów w grze w gumę: skok, wyskok, przeplotka, na wysokości paszek i wyżej robiona fartuszkiem... dzisiaj bym tego nie zrobiła w życiu, ale kiedyś... godzinami! Świetna książka i graficznie - cacko. Z przyjemnością i sentymentem podaruję córce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne to :)) jeszcze były tzw. dziesiątki :) odbijanie piłki o ścianę w różnych konfiguracjach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)