25 listopada 2016

1 Zapytaj taty

Myślę, że ostatnio to jest najbardziej nadużywana przeze mnie kwestia (i jeszcze: - Nie skacz na kanapie. Oraz: - Nie mlaskaj. A także: - Nie trzaskaj drzwiami). I jakoś tak naturalnie wyszło, że w temacie zagadnień związanych z fizyką, chemią, matematyką (a ostatnio także gry na pianinie, bo nic nie rozumiem z tych nutek, literek i taktów) - odsyłam do taty. "Tata będzie wiedział." "Jak wróci tata, to zapytamy." "Nie wiem, ale może tata?"* Chyba że... Chyba że jest dobry moment i czas na szukanie odpowiedzi w książce. Ostatnio sprawdzałyśmy razem pisownię wyrazu "księżniczka" w słowniku ortograficznym. Nie takim on-line! Takiej tradycyjnej cegle, wielkiej, ciężkiej i po brzegi najeżonej: u, ó, ż, rz, ch i h ;) Okazało się, że jednak pisze się przez ż. Książka nam tak powiedziała.



Żeby tak nie biegać między encyklopediami, podręcznikami i różnymi książkami popularnonaukowymi, powstała książka Jak to możliwe? Autorką tekstu jest Kathy Wollard, za ilustracje odpowiada Debra Solomon (Wydawnictwo Prószyński i S-ka). Jednak książka nie powstałaby, gdyby dzieci nie zadawały pytań :) Dzieci z całego świata! 175 pytań, które przesyłały dzieci do autorki rubryki Jak to możliwe?, ukazującej się na łamach amerykańskiego dziennika "Newsdays". 175 pytań i odpowiedzi podzielonych na siedem działów:
1. Sztuczki ze światłem i dźwiękiem,
2. Niewidzialne siły, niewidoczne cząstki,
3. Wielki kosmos,
4. Nasza planeta,
5. Jaka jest pogoda?,
6. Świat zwierząt (i roślin),
7. Wszystko o mnie (i o tobie).




Można zatem przeglądać interesującą nas aktualnie tematykę, można czytać wyrywkowo i można - cieszy mnie to bardzo, często brakuje tego elementu w książkach popularnonaukowych dla dzieci - sprawdzać hasła wg indeksu. Jedyne, co mnie w tej publikacji niepokoi - to połączenie ponad 400 stron i klejonego grzbietu pod cienką okładką. Czas pokaże, czy ten klej wytrzyma częste przeglądanie...


Napisałabym, że polecam ciekawskim dzieciakom, ale to przecież bardzo rodzinna rozrywka, czytanie takiej książki. Jeśli, oczywiście, nie macie w małym paluszku wiedzy dotyczącej wszystkich tych zagadnień. Ja nie mam. Ja najpierw szczerze odpowiadam, że nie wiem, a potem idziemy szukać odpowiedzi. Albo czekamy na tatę... ;)

* Za to w temacie prac plastycznych i ortografii... Jestem! I tylko bardzo muszę się pilnować, by - szczególnie przy wszelkiego rodzaju rękodziełach - widać było jej samodzielność ;)

1 komentarz:

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)