19 grudnia 2016

2 Opowiem ci, mamo, co robią koty

Kupowałam tę książkę na poznańskich targach książki zupełnie nie z myślą o niej! I sama już nie wiem, czy adresatem miał być Wojtek, czy ja miałam do niej najczęściej wracać. - Mamo, to jest moja ulubiona książka - często powtarza mi moja sześciolatka. Równie często wskazuje na te same detale na ilustracjach (- Pozycja na ropuchę, ha, ha - zaśmiewa się) i wciąż rozwiązuje test "Czy powinienem adoptować kota?" (- Lubisz koty i masz ich tylko tyle?! - krzyczy mi do ucha - Mamo! Tak mi wyszło! Musimy mieć ich więcej! - twierdzi*). Zważywszy na to, że naprawdę często targa** gdzieś pod pachą Opowiem ci, mamo, co robią koty (ilustracje: Nikola Kucharska, tekst: Nikola Kucharska, Joanna Wajs, Wydawnictwo Nasza Księgarnia KLIK) - przyznaję jej rację, tak, to niewątpliwie jest jej ulubiona książka obrazkowa.





I ja się w ogóle nie dziwię! Według mnie to najlepsza książka z serii "Opowiem ci, mamo". I w ogóle nie mam na myśli tu warstwy tekstowej. To znaczy - nie mam jej nic do zarzucenia, ale książka obroniłaby się również w wersji zupełnie bez tekstu. Ilustracje Nikoli Kucharskiej są obłędne - pełne detali, dowcipne, szalone. Autorka po prostu wie... o czym rysuje ;) Nie trzeba sprawdzać żadnych profili społecznościowych, żeby wyczuć, że ma kota i kota na punkcie kotów. A że ja też i kota, i kota... To się zaśmiewam. Ta książka to efekt długich chwil poświęconych na obserwację sierściuchów. Takie właśnie są. Jak w tej książce. I to jest ulubiona książka obrazkowa Ewki i moja aktualnie też.







PS Ewa została dziś w domu, wstrętne katarzycho ją dopadło i pomyśleliśmy, że lepiej, żeby się nie doprawiła na szkolnych korytarzach. No to została i porządek dnia... frrruuuu, tyle go widziałam. Myślałam, że naprawdę dziś już nie dam rady, ale proszę - udało się :) 19/24! #kalendarzotymze


* W odpowiedzi ja proponuję jej obsługę łopatki do kuwety i zapał gaśnie, oj gaśnie...
** również sami-wiecie-gdzie ;)

2 komentarze:

  1. Świetne, zabawne ilustracje oraz teksty. Mój Syn nie ma jeszcze żadnej książki z tej serii, ale na pewno w jakąś zainwestujemy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne są te Twoje kocie zdjęcia! (ja explicite zakazałam Mikołajowi obdarowania tą książką mojej córki, bo ja nie jestem gotowa na kota w domu, nadal stygnę po przeżyciach odchowania i znalezienia domów dla pięciu znajdek-maleńtasów)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)