6 lutego 2017

9 Księga Ludensona



Podczas lektury - po raz pierwszy od długiego czasu - świadomość, że te wspólne czytanie teraz ma więcej literek a mniej ilustracji, nie uderzyła mnie boleśnie. Bynajmniej. Na stronie 223 przeczytałam coś, o czym niby wiedziałam, ale przez dłuższy moment tak skupiłam się na żalu za tymi wszystkimi pięknie ilustrowanymi pozycjami, że zapomniałam się cieszyć tym, co tuż przed nami. A przecież właśnie zaczyna się nasza kolejna, wspaniała przygoda.
...każda, nawet najzwyklejsza książka, gdy zostanie przeczytana w odpowiednim miejscu i czasie, może na zawsze zmienić świat
- przeczytałam. I nie, Księga Ludensona (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Wilga / Grupa Wydawnicza Foksal) nie jest najzwyklejsza. Zmieniła świat. Nasz prywatny, czytelniczy świat. Jesteśmy na kolejnym poziomie. Możemy czytać grubaśne księgi (ponad 270 stron), w których jest co najmniej szóstka głównych bohaterów, akcja pokazywana jest z różnych perspektyw, równolegle obserwujemy kilka miejsc, dzieje się naprawdę dużo, są przypisy (!) a niektórzy bohaterowie mówią bardzo dziwnym językiem... TYLE się tam dzieje.



W prologu poznajemy rodzinę trolli, jest rok 1806, w pierwszym rozdziale jesteśmy z kolei w Jastrzębiej Górze w roku 2010 - przyjechaliśmy z rodziną Osmołowskich na wakacje do starej willi "Jaskółka". Tak to się wszystko zaczyna.
Nie, Księgi Ludensona się nie czyta, ją się pożera. Najchętniej - jeśli czas i siły pozwolą - w całości, przy jednym posiedzeniu. Góra przy trzech. Przygody, które łączą losy dzieci, trolla, półolbrzyma i bibliotekarki nie pozwalają ot tak odłożyć książki. No bo - co dalej?! Moment, w którym na plaży unosi się piasek... A tu kończy się rozdział. Jak wtedy przestać czytać? Mimo że zaschło w gardle?  Co tam się wydarzy?! Bardzo polecamy dzieciom, których nie wystraszy byle troll, stolem czy olbrzymka; dzieciom, które tylko na chwilę wstrzymają oddech, gdy wystrzeli pistolet; dzieciom, które będą słuchać z otwartą buzią, a potem pójdą do biblioteki sprawdzić, czy nie ma tam żadnej książki z posklejanymi kartkami...


PS Książka jest z 2013 roku, jeszcze można ją znaleźć (na przykład na portalu aukcyjnym) w normalnej cenie. Tak tylko mówię.

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Napisz później, jak Wam się podobała :)

      Usuń
  2. Ciesz się tym etapem, nie potrwa długo, moja ośmiolatka czyta już sama i żal tych tulaśnych wieczorów z książką. Polecam Wam gorąco Świstawkę Marii Szajer z wyd. Bajka, my kupiłyśmy ją przypadkiem w marketowej wyprzedaży za 9 zł, szkoda książki, nie miała promocji, choć była i jest jej warta. Iza

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciesz się tym etapem, nie potrwa długo, moja ośmiolatka czyta już sama i żal tych tulaśnych wieczorów z książką. Polecam Wam gorąco Świstawkę Marii Szajer z wyd. Bajka, my kupiłyśmy ją przypadkiem w marketowej wyprzedaży za 9 zł, szkoda książki, nie miała promocji, choć była i jest jej warta. Iza

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja szukam w Internecie i znaleźć nie mogę,by kupic.😯

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu wygląda jakby jeszcze była... http://www.ksiegarnia-tuliszkow.pl/ksiega-ludensona-z-stanecka-tw-a5-276-str,3,48990,41075 W pozostałych miejscach faktycznie wymieciona...

      Usuń
    2. Dziękuję! JUZ zamówiłam 😊SZaleństwo. Dobrze ,ze mąż już śpi 😉

      Usuń
    3. Taaaak, zupełnie nie rozumiem, jak można chować się z nowymi ciuchami, ja zawsze upycham po kątach książki ;);D

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)