22 marca 2017

2 Inny niż wszyscy

Plan był taki, że najpierw przeczytam książkę sama, a później zasiądziemy do niej razem - ja i Ewa. Wieczór spędziłam z Dawidem i jego koleżankami i kolegami z klasy, z książką Inny niż wszyscy (tekst: Per Nilsson, ilustracje: Pija Lindenbaum, tłumaczenie: Marta Rey-Radlińska, Wydawnictwo Zakamarki). Ten niewielki tomik zostawiłam na oparciu kanapy. Nie mogłam go znaleźć następnego dnia, kolejnego też. Był w tornistrze Ewy. Wzięła książkę do szkoły i przeczytała. Gdzieś pomiędzy lekcjami, podczas przerwy obiadowej. A potem przeczytała ją jeszcze raz. W domu. Dokładnie wiedziałam, który fragment sprawi, że wybuchnie śmiechem (zobaczcie ostatnie zdjęcie), ale dodatkowo zauważyłam, że opowieść o Dawidzie, Oskarze, Milenie i innych dzieciach zmusiła ją do rozmyślań.







Oskar ma zespół Aspergera. Dawid i inne dzieci w klasie, zanim usłyszą tę nazwę, zauważą, że ich kolega jest inny, trochę dziwny. Będzie to budzić w nich całą masę emocji. Szczególnie w Dawidzie, który zastanawiając się nad tym wszystkim, już zupełnie nie będzie wiedział, czy on sam nie jest inny. Może nie jest zupełnie normalny? I co to w ogóle znaczy być normalnym?
Już mieliśmy wstawać z ławek, kiedy Anita podniosła rękę i zapytała:
- Czy on wyzdrowieje? To znaczy Oskar. Czy wyzdrowieje?
- Oskar będzie normalnie chodził do szkoły, jak dotychczas. Może będzie pomagał mu ktoś dorosły, czyli asystent. My też możemy mu pomóc. Jeśli będziemy dla niego mili, łatwiej mu będzie... być takim, jaki jest. Ale nie wyzdrowieje, bo nie jest chory. Tak jak ty nie wyzdrowiejesz z rudych włosów, prawda?
Pod tytułem jest napisane - "Opowiadanie o chłopcu, który chce wiedzieć, czy jest normalny". Ale też o pierwszej miłości, o tym, jak różne są dzieci w klasie i ich reakcje na "inność", o tym, jak Dawid poradził sobie - przy pomocy rozmów, z dorosłymi i rówieśnikami - z dręczącymi go myślami, o zespole Aspergera. Bardzo mądra książka, o dziwo nie zauważyłam jej w kanonie lektur szkolnych (tak żarcik, przez łzy). A szkoda, bo poruszając trudne tematy, pozostaje lekturą lekką i przyjemną, którą czyta się szybko, dobrze się bawiąc.

2 komentarze:

  1. No i musimy to mieć! Ewentualnie podpowiem tę serię w bibliotece.
    PS. Masz na blogu jakiś post o książeczkach z okienkami? Szukam takiej dla roczniaka, bo wertuje jedną na okrągło.
    Pozdrawiam,
    mama dwóch ZA i jednego... roczniaka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka przypomina mi, że zawsze wśród znajomych miałam małych Aspergerków. Oczywiście sama też byłam, my się jakoś odnajdujemy w tłumie. Na przykład na zajęciach z pływania zamiast pływać, siedzieliśmy w kącie i dyskutowaliśmy o Platonie (dziewięciolatki). Albo miałam znajomego, który mi tłumaczył całki. W drugiej klasie podstawówki. Albo rozmawialiśmy o częstotliwości kursowania autobusów i samochodów. Sama robiłam w podstawówce badania licząc z zegarkiem w ręku ile aut przejeżdża przez 10 minut moją ulicą. Z rozróżnieniem na auta i autobusy. To było dużo ciekawsze niż dziwne zabawy neurotypowych, które na ogół kończyły się na bezmyślnej zabawie lub obgadywaniu innych za ich plecami. Neurotypowi są dziwni. Zamiast zająć się poważnymi sprawami, tracą czas na zastanawianiu się, czyi rodzice są bogatsi a jaka marka samochodu lepsza. Zamiast dyskutować o zasadzie działania silnika spalinowego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)