7 czerwca 2017

6 Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks

Im dłużej myślę, tym bardziej jestem pewna - nie czytałam książek o Panu Kleksie. Rodzice raczej potwierdzają tę wersję - mieliśmy ponoć jakieś słuchowisko na kasetach magnetofonowych. Tego też nie pamiętam... Wspomnienia zdominował film. Szczególnie przerażający Marsz wilków z pierwszej jego części. Pamiętacie?



Od jakiegoś czasu szukałam ładnego wydania Akademii Pana Kleksa. Chciałam, by dzieci najpierw poznały książkę, później film (choć jego ścieżkę dźwiękową znają bardzo dobrze). Ale żadne ze współczesnych wydań mi się nie podobało! Zaczęłam brać pod uwagę antykwariaty i jedną z dwóch propozycji - albo Wydawnictwa Punkt (opracowanie graficzne Bohdan Butenko), albo z Czytelnika z ilustracjami J.M. Szancera. Zanim jednak podjęłam decyzję... Nasza Księgarnia zaczęła wydawać serię "Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie".  W ubiegłym roku (2016) pojawiły się dwa pierwsze tomy - wielkie, opasłe tomiska (każdy ponad 300 stron) zawierające bajki i wiersze Jana Brzechwy. Pierwszą część zilustrowała Jola Richter-Magnuszewska, drugą Artur Gulewicz. Teraz ukazał się trzeci (z planowanych czterech) tomów - Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Pan Kleks, cudownie zilustrowany przez Mariannę Sztymę.



I tak zamiast jednej książki - mam trzy zamknięte w jednej okładce: Akademię Pana Kleksa, Podróże Pana Kleksa i Tryumf Pana Kleksa. Mnóstwo czytania przed nami, raczej wspólnego, ze względu na wielkość druku (duże strony, małe litery). Nie narzekam, z ogromną przyjemnością zmierzę się z tekstem Jana Brzechwy, zestawionym z bardzo wyraźnymi wspomnieniami filmowych kadrów. Pan Kleks raczej nie straci w mojej głowie twarzy Piotra Fronczewskiego, Golarz Filip będzie miał rysy Leona Niemczyka, podczas czytania o lekcji kleksografii - pewnie będę nucić znajomą melodię. To nic. I tak czekam na kolejne spotkanie z nauczycielem, mędrcem i magiem - Ambrożym Kleksem. W szkole przy ulicy Czekoladowej. 





PS W październiku 2017 ukaże się czwarty tom z tej serii - Teatrzyki.

6 komentarzy:

  1. Nigdy nie przepadałam za Panem Kleksem, ale jestem ciekawa, jakie wrażenie wywarłby na mnie teraz. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie przepadałam za Panem Kleksem, zarówno za książką jak i filmem, ale rozumowanie naszego kilkuletniego chłopaka jest inne - film oglądał w szkolnej świetlicy i bardzo go lubi. Pora więc i nam zmierzyć się z książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja film bardzo lubiłam! Choć czasami musiałam zasłaniać oczy ;D Muzyka to mistrzostwo :)

      Usuń
  3. U nas muzyka z Podróży Pana Kleksa to must have każdej jazdy samochodem. Szkoda, że teraz nie nagrywaja TAKIEJ jakości muzyki dla dzieci. (no, może niektóre filmowe Pixara/Disneya kawałki). Film obejrzany w przedszkolu na laptopie wychowawcy - widziałam te wypieki na twarzach dzieci...książka przeczytana, ta z ilustracjami Szancera obejrzana. Ale ta najnowsza z bloga wyziera bardzo ładnie! Chyba kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bardzo dobrze wspominam Pana Kleksa. Uwielbialam go w filmie i na kasecie. Ksiazki nie posiadalam, a szkoda. Ta, ktora prezentujesz wyglada wspaniale! Cudowne ilustracje!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)