12 lipca 2017

2 Sztuka Szuka Malucha (2017)


Ewa pierwszy raz w teatrze była, gdy miała półtora roku (w 2012 r.), a podczas festiwalu Sztuka Szuka Malucha niewiele więcej. Bardzo obawiałam się jej reakcji. Większość spektaklu nie patrzyłam na to, co robią aktorki, lecz obserwowałam córkę. Z każdym kolejnym spektaklem było łatwiej.* 
To fragment rozmowy, która ukazała się w lipcowym numerze informatora "IKS". Z całą naszą rodziną (choć, wiadomo, gadałam przede wszystkim ja) rozmawiała Maria Maczuga. A rozmawialiśmy o Międzynarodowym Festiwalu Sztuki dla Najnajmłodszych Sztuka Szuka Malucha. Nie występowałam w roli eksperta, rzecz jasna. Po prostu w roli rodzica, który ze sporą radochą uczestniczy w tym wydarzeniu.
W niedzielę skończyła się kolejna edycja tego festiwalu, już jedenasta. I zgadnijcie co - znowu tam byliśmy! Tym razem korzystał tylko Wojtek. I jego rodzice... Ja, ponownie, ze sporą tremą. Bo jak ten Wojtek awanturnik, ten chłopak-brawura, hałaśnik, wrzaskun (trochę przesadzam, ale tak malutko), no jak on na tym spektaklu da radę? I czy ja mam wystarczająco silne ręce, żeby go powstrzymać przed odegraniem jakiejś pierwszoplanowej roli? To może przycupnę tu przy drzwiach? W razie awarii - szybko wezmę go pod pachę i wyjdę, żeby nie przeszkadzać innym... Taki to galop myśli, tymczasem zbieg okoliczności sprawił, że na warsztaty plenerowe Leśne stópki i spektakl Hjem / Dom (Madam Bach, Dania) Wojciech wybrał się z tatą. I nie że znowu chcę obgadywać, ale na moje natarczywe pytania, jak było - odpowiedzieli równie oszczędnie: -  Fajnie, ok, spoko, dobrze. No tak... I tyle mogę powiedzieć o tych wydarzeniach. Wojciech nie uciekł, nie zakłócił spektaklu, nie zrobił rozróby. 2:0 dla sztuki.



Ale za to niedziela, niedziela była moja. Wybrałam się z synem na Lučka, grah in pero / Lampka, groszek i piórko (Lutkovno gledališče Ljubljana, Słowenia). Z synem i duszą na ramieniu. Bo on nie za bardzo chciał opuścić żółte bujane koniki rozstawione przed Sceną Wspólną. Potem jeszcze przyuważył wypożyczalnię rowerów biegowych i hulajnóg (ale fajnie!) i rowerek z wiatraczkiem jednej z uczestniczek festiwalu. I stał cały naburmuszony przed wejściem na spektakl. Trochę nawet tupał, że "nie ce", że "oblel" tam stoi, że mamy natychmiast wyjść. Ale został. Choć nawet biletu już nie chciał podać do kasowania... Czy musiałam wyjść podczas spektaklu? Czy narobił rabanu? Czy został taki "na nie"? Otóż: nie, nie i nie.


Usiadł na moich kolanach, Będąc wsparciem i oparciem, nie mogłam obserwować jego twarzy i trochę mi żal, ale tylko trochę, bo dzięki temu, mogłam spokojnie obejrzeć cały spektakl. I tylko kątem oka widziałam jego policzki zaokrąglające się od uśmiechu, słyszałam kilka razy ciche parsknięcie śmiechem i czułam, jak wygina się na wszystkie strony śledząc każdego aktora wzrokiem i obserwując zmieniające się światła. Bezcenne chwile. I wcale się nie dziwię, że on tak zastygł, bo Lampka, groszek i piórko to piękny spektakl. Sami zobaczcie, tutaj znajdziecie zapowiedź - KLIK. Żaden ze mnie krytyk, nie umiem pisać o teatrze. Mogę tylko z całego serca polecić wycieczkę z maluchem na spektakl przygotowany z myślą o nim. Odwagi! Otwórzcie się na to. Rozglądajcie się za takimi wydarzeniami i nie oceniajcie ich surowym, dorosłym okiem. Nie porównujcie do tego, co pamiętacie ze swojego dzieciństwa. Czy do jakiejś "dorosłej" sztuki. Nie stresujcie się, jeśli wydaje Wam się, że czegoś nie zrozumieliście. Bądźcie, patrzcie, słuchajcie. Cieszcie się tym. Tyle się zmieniło! Na lepsze!  Dziękuję, kolejny raz, ART FRACTION FOUNDATION, która w ścisłej współpracy z Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu tworzy festiwal Sztuka Szuka Malucha. Do zobaczenia za rok!


PS Kiedy Wojtek urzędował na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki dla Najnajmłodszych Sztuka Szuka Malucha, Ewa w Kinie Pałacowym brała udział w Animatorze dla dzieci. Bilety były za 1 zł od osoby. To były najlepiej wydane 4 złote w tym miesiącu. Ewa z tatą oglądała Niedoparki, ze mną Kota Rudolfa. Oba filmy - cud, miód i orzeszki. Bawiliśmy się świetnie :)

* Całość tutaj.

Zdjęcia - prócz pierwszego - to materiały prasowe ze strony www.sztukaszukamalucha.pl

2 komentarze:

  1. ... Trochę się z siebie pośmiałam, kiedy czytałam Twój post... te rozterki, te dylematy i myśli... no sądziłam, ze ta kotłowanina obaw i nie tylko, to ja wyłącznie mam :)
    Fantastyczna inicjatywa, myślę, że to wspaniale, że tworzone jest Cośśśś z myślą o malutkich. Jakiś czas temu byliśmy na Filharmonii Malucha, ja też pełna obaw, a potem okazało się, że niepotrzebnie. Występ był dla dzieci i z myślą o dzieciach, wyłącznie. Ale do teatru jeszcze nie dotarliśmy, jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)