19 grudnia 2017

1 Koala, który się trzymał / Mysz, która chciała być lwem

Oczywiście, że jest późno i że tego typu wpisy to powinny miesiąc temu się pojawić. No powinny. Tak jak nie powinny się u mnie rozsiadać wirusy, które choć tłukę twardymi okładkami książek - skutecznie uprzykrzają nam życie od połowy listopada. Ale nie o wirusach miałam, ale o książkach. I o lwie, myszy, misiu koala... I o tym, że to wcale nie są propozycje prezentów świątecznych, bo przecież okłady z książek są wskazane nie tylko w grudniu. To zalecenie na każdy dzień roku. I recepty nie trzeba. Tylko z refundacją jakoś nie do końca wszystko jest przemyślane ;) Ale biblioteki robią dobrą robotę, czyż nie?


Dwie nowości (to były, gwoli ścisłości, około miesiąc temu) z Wydawnictwa Zielona Sowa. Nowości, które są - moim zdaniem - kolejnym zwiastunem zmian w tym wydawnictwie. Długo nie byłam w stanie ogarnąć ich oferty i zwyczajnie nie znajdowałam nic dla siebie w niemałej przecież ofercie. A tu proszę. Rok temu w sprzedaży pojawiły się książki Noah ucieka i O chłopcu, który pływał z piraniami (obie - dość oszczędnie, ale jednak - zilustrowane przez Olivera Jeffersa), w tym roku książki kartonowe Mistrza Bohdana Butenki (o których może jutro) i dwie urocze historie zilustrowane przez Jima Fielda - Koala, który się trzymał oraz Mysz, która chciała być lwem.


Koala uwielbia spać, żuć, a ponad wszystko się trzymać. I trzyma się uparcie swojego drzewa. Ta sytuacja, jak można się domyślać, wpływa na jego życie towarzyskie, redukując je do zera. Trudno też uczyć się czegoś nowego i zwiedzać, skoro się nigdzie nie rusza z miejsca. Los jednak ma inne plany na codzienność misia i pewnego dnia zmusza go do zmian. To co było przerażające, okazuje się świetną przygodą!







Ta Mysz - jak sam tytuł wskazuje - chciałaby być niczym lew. Chciałaby być zauważona. Ale jest taka malutka...  Kiedy zbiera się na odwagę, by poprosić Lwa (również salonowego, bez dwóch zdań) o radę - dzieje się coś niesamowitego. A pamiętne spotkanie stanie się początkiem pięknej przyjaźni.




Dużą robotę w obu tych książkach robi ich format - 25 x 29 cm. Wielkość + wyraziste, dowcipne ilustracje = uciecha dla oka. Historie zwierzaków też przyjemne. Mogę się "czepnąć", że rymowane. No przecież wiadomo, że się przyczepię, prawda? Tyle że w oryginale też rym, cóż poradzić, że mi szkodzi? ;)

Koala, który się trzymał

Mysz, która chciała być lwem

Ta tabelka (porównywarka cen) powyżej zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nią, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;) Dzięki!

1 komentarz:

  1. ależ one piękne.. szkoda, że wcześniej do ciebie nie zajrzałam. ;) ale jeszcze jutro... muszę odwiedzić arsenał.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)