4 grudnia 2017

3 Marzenia vs. rzeczywistość (Smyk)


U nas to zupełne pomieszanie z poplątaniem! Otóż - 6 grudnia przychodzi Mikołaj, pożera marchewkę, ciastko daje reniferom (albo na odwrót, głowy nie daję), wypija mleko... Potem ma trochę niestrawności, ale ogarnia się i zostawia drobiazg, zabierając list. List do siebie! W sprawie prezentu... ekhm bardziej gabarytowego, który dostarczy w Wigilię. Że znowu Mikołaj. Naprawdę nie pytajcie mnie, gdzie w tym sens i o co chodzi. Sama nie wiem, jak to się stało i chyba już nie pora, by coś w tej historii prostować. Może i do Was przychodzi Mikołaj, a później Śnieżynka, Dziadek Mróz, Gwiazdor, Dzieciątko lub Aniołek, ale u nas - koleżka w czerwonym kubraczku fatyguje się dwa razy. Po prostu.
Od SMYKA przyszło zapytanie, czy nie wybrałabym propozycji prezentowych dla dzieci. Wybrałabym. Bo ze mnie marzycielka. I tak trochę chciałabym małą Olgę uradować, tą która we mnie siedzi, tą samą, którą lata temu dostała - jakoś przed 10 urodzinami - od Mikołaja album z napisem W dniu ślubu (bo innych nie było) i rajstopy. I, wyobraźcie sobie, nie była najbardziej radosnym dzieckiem na świecie. Wtedy nie było, dziś jest. Wszystko, dużo i świecąco (z brokatem, cekinem i wstążką). Gdybym miała do tematu podejść bardzo rozsądnie, gdybym chciała, żeby zabawka nie wylądowała po dwóch dniach gdzieś w kącie, gdyby prezent miał również edukować... Wybrałabym dla siedmioletniej Ewy:



Dromader, zabawka naukowa, Teleskop C2105
   Carotina, Super Podróż, zestaw edukacyjny


I'm a Genius, Wielkie laboratorium fizyki i chemii

 A dla trzyletniego Wojtka:
Dumel Discovery, Zwierzęta świata, interaktywna mapa, zabawka edukacyjna

Janod, Kalendarz magnetyczny z 68 elementami 
Granna, Stuku-puku, zabawka interaktywna

Albo wspólny prezent! O taki!


LEGO BOOST, zestaw kreatywny, 17101

I te prezenty na pewno byłyby udane, nie wylądowałyby w kącie, wszyscy byśmy korzystali, ale... Nie takie typy znajdą się w liście do Mikołaja. Aktualnie (stan na 30.11.2017 r.) Ewa jest zdecydowana i chce coś podobnego do tego, tylko w wersji kociej:

Teksta, Skaczący Robopiesek, zabawka interaktywna

A Wojtek marzy o wszystkim, szczególnie o tym wszystkim, co jest akurat reklamowane, ale najchętniej mówi o tego typu zabawkach:

Auta, Wielka pętla i Zygzak, zestaw torów

I co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Kupisz im album W dniu ślubu? Co robić i jak żyć? ;) A Wy? Idziecie za głosem serca czy rozumu? Urabiacie zdroworozsądkowo, czy cieszycie oko wybuchem entuzjazmu (nie że swojego) i już?

PS Nie da się ukryć, że wpis powstał we współpracy ze Smyk.com.

3 komentarze:

  1. Znam to, moja córa ma trzy lata i nie sądziłam, że tak szybko doświadczę skrajnej rozbieżności prezentowej, jednak mam plan na przyszły rok, który uchroni mnie przed taką sytuacją. Wystarczy pół roku przed świętami wprowadzić małe zmiany w domu: zero reklam w tv ( w naszym przypadku wystarczy nie odwiedzać babci ), zero kontaktów z rówieśnikami i samodzielne wydrukowana gazetka reklamowa z wybranymi przeze mnie zabawkami edukacyjnymi ( którą umieszczę w każdym pokoju naszego mieszkania ), musi się udać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę brzydka i powiem że marzenia moich dzieci pokrywają się z moimi ;)
    Moja 7 latka zazyczyla sobie profesjonalny zestaw malarski co się może ostatecznie źle skończyć bo jak potajemnie po odebraniu paczki otworzyłam by sprawdzić czy w pudełku nie ma cegły lub ziemniaków. Gdy zaczęłam macac te drewniane pudełko, przesuwać palce po profesjonalnych kredkach, pedzlach, gumce chlebowej to przypomniałam sobie jak sama całe dzieciństwo o takim marzyłam i na krótką chwilę brzydka myśl "nie oddam, może ucieszy się z Lego" ;) (wiem, zła matka że mnie)
    Syn - 3lata - stwierdził że ma już wszystko i nic nie chce. I gdyby to była prawda to byłabym w 7 niebie ale jako że to nie prawda pozostaje mi całkowita dowolność w temacie ;)
    Jeszcze muszę znaleźć jakąś planszowke bo oboje na to chorują od dawna.
    Co do reklam to moje skutecznie na szczęście dają sobie spokój jak im na yt puszczam "testy zabawek". Mimo że ci vlogerzy bardzo się starają to jednak słysząc ich stekanie, widząc jak kolejne elementy nie chcą się łączyć, jak odpadają dzieciakom się odechciewa i nie mam wyrzutów sumienia bo to naprawdę koszmarny badziew który ani im się nie spodoba ani na nic się nie przyda.

    OdpowiedzUsuń
  3. My mamy teleskop, syn bardzo chciał i bardzo się cieszy :D
    Jak wymyślą coś bardzo głupiego (ostatnio w gazetce spodobał im się podświetlany tor samochodowy, już widzę, jak by się tym bawili po tygodniu... i nie powiem, ile już mamy różnych torów), to staram się delikatnie wyperswadować, a jeśli coś faktycznie bardzo chcą to spoko. Synek marzy o więzieniu z Lego (od kilku imprez Lego zajmuje wszystkie najwyższe pozycje na liście marzeń), więc nie ma problemu, bo faktycznie się tym bawi i to wielokrotnie, a do tego konstruuje świetne rzeczy. Gorzej z córką (4,5 roku), bo wymyśla głupoty (np. drugi domek dla lalek, bo tak) i w dodatku codziennie co innego ;) ale mam nadzieję, że nie będzie płakać w Wigilię, że nie to chciała ;)

    Super to Lego robot!! Już mam pomysł na następny raz :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)