2 stycznia 2018

7 Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści

Zacznę od tego, że nie mogłam się doczekać tej książki. Czytałam wszystkie te określenia: "olśniewająca", "bogato ilustrowana", "niezwykła wyprawa", "czterdzieści tysięcy lat historii sztuki" i czekałam coraz bardziej zniecierpliwiona. I ten podtytuł! Historia sztuki dla dzieci! O ile ja bym dała, żeby mieć taką książkę, jak zaczynałam się interesować malarstwem! Bo na pewno jest świetna, ponoć napisana żywym, obrazowym językiem. Nie wykład, bardziej gawęda, opowieść, snująca się opowieść...
 

I przyszła w końcu. Piękna! Opasłe tomisko, cudowna okładka, mięsisty papier, ponad 300 stron.  Autor, znany historyk sztuki, przedstawia 68 dzieł - jest malarstwo, rzeźba, mozaika, fotografia, instalacje, bardzo różnorodnie. Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowieści (Michael Bird, ilustracje: Kate Evans, tłumaczenie: Joanna Wajs, Nasza Księgarnia) to osiem rozdziałów (Od jaskini do cywilizacji, Święte miejsca, Wielkie ambicje, Prawdziwe historie, Rewolucja!, Zobaczyć to samo inaczej, Wojna i pokój, W tyglu sztuki), każdy z nich to dodatkowo kilka podrozdziałów (portret artysty i dzieła przedstawione w kilkustronicowym opowiadaniu).





Tyle dobra, tyle dobra - co może pójść nie tak? Może zabraknąć chemii. I nie jestem pewna, dla kogo jest ta książka. Według wydawcy wiek odbiorcy to 10-14, zatem od początku wiedziałam, że Ewka raczej się nie zainteresuje. Uprzejmie przeglądnęła i podsumowała: "Ilustracje bardzo ładne, ale ten tekst to nie za bardzo". Nie przejęłam się, bo pomyślałam, że do książki dorośnie, a tymczasem ja, ja przeczytam! Mało to razy czytałam książki przeznaczone dla nastolatków z dużą przyjemnością? Zaczęłam i...  jakoś tak, nuda. Utknęłam. Nie do końca chce mi się wracać. A takie ładne zdjęcia zrobiłam ;)





A tak serio - może ja nie mam chemii, ale Wy macie? Czytaliście? Macie w domu nastolatka, który czytał? Jest szansa, że za kilka lat odszczekam, bo córka przepadnie, zachwyci się, zaczyta? Na razie wciąż do końca nie wiem, dla kogo jest ta książka. Takie piękne, opasłe tomisko...

Ta tabelka (porównywarka cen) powyżej zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nią, dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;) Dzięki!

7 komentarzy:

  1. Hmm ta książka tak za mną chodzi. Oczywiście dla samej siebie , bo nawet nie podejrzewam, że zainteresuje mojego 5-latka. :D Chyba się jednak skuszę, by samemu się przekonać. Wszędzie czytałam zachwyty na jej temat. Dziękuję za Twoją recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze czasu poczytać, ale moja córka (11 lat, czyli mieszcząca się dokładnie w grupie docelowej) też niestety nie zachwyciła się treścią. Zaczęła czytać i odłożyła, a zwykle książki "połyka". Myślałam, że to po prostu nie jej tematyka, ale po Twojej recenzji obawiam się, że problem może być głębszy. Szkoda, bo pomysł na przybliżenie dzieł sztuki wydawał się świetny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech, niestety też tak miewamy, że wspaniałe książki okazują się nie tak wspaniałe. Ciągle się zastanawiam nad tą książką, bo wygląda wspaniale :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja marzę o tej książce, chodzę w koło niej bez przerwy. W każdej księgarni biorę ją do ręki. Ustaliliśmy z Konkubentem, że będzie dla naszego synka (który urodzi się dopiero wiosną). Ale teraz widzę, że chyba jeszcze sporo o życiu musimy się nauczyć :P Skoro książka naszych marzeń nie interesuje 11-latki (z komentarzy wyczytałam)? A Ciebie też znudziła. To jestem rozczarowana :( A tak się cieszyłam, że będzie jakaś ciekawa książka o sztuce!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pytanie: czemu ta książka ma służyć? Podręcznik?
    Tam jest jakaś historia, akcja, jakiś jeden bohater?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)