3 sierpnia 2018

4 Przed moim domem



Przed moim domem (tekst i ilustracje: Marianne Dubuc, tłumaczenie: Jadwiga Jędryas, Wydawnictwo Dwie Siostry)
Było tak - jakiś czas temu zobaczyłam zapowiedź w Dwóch Siostrach. Przed moim domem, książka kartonowa, 120 stron. Wróć! Ale jak 120 stron? Coś IM się pomyliło! I aż dopytać musiałam, czy to oby nie 12 miało być. Nope. 120. Kartonowa. Ale jak to???
A tak to. Przed moim domem to zgrabny klocuszek, który ma 120 stron i są one kartonowe (nie jest to karton, do którego przyzwyczaiła nas większość książek dla maluchów, ale zdecydowanie nie są to strony cienkie i łatwe do zniszczenia). Co w środku? Zbiór rzeczy, osób, miejsc. Ale nie taka zwykła wyliczanka, bynajmniej. To opowieść. Powiedziałabym nawet, że książka drogi ;) Wszystko zaczyna się od małego domku i na nim się kończy, ale to co dzieje się między pierwszą i ostatnią stroną  - proszę Państwa - to jest istne szaleństwo. Smoki, żaby, niedźwiedzie, bardzo obżarty wilk, duchy, planety i ufoludki, piraci, pingwiny i dinozaury. I wiele więcej. Powieść drogi, ale i przygodowa, horror, obyczajowa oraz słownik obrazkowy. W jednym. Taki mały i gruby klocuszek. Jak sie zachowa przy intensywnym użytkowaniu? Nie wiem. Nie mam doświadczeń przy tego typu publikacjach.
Ilustracje bardzo miłe dla oka, akcja wartka, sporo humoru i nowego słownictwa. A że moje dzieci trochę jakby za duże, to wypożyczyłam z biblioteki dla siebie. Panie bibliotekarki mnie tam dobrze znają i niczemu się nie dziwią...








4 komentarze:

  1. No fajna! Podoba mi się :-) myślę że dla Franka będzie jak znalazł... Za jakąś chwilę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mi się podoba. Ma bardzo ładne rysunki. Lubię książeczki, które wyglądają jak narysowane kredką a nie po prostu wydrukowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek przez chwilę myśli, że przecież też tak by mógł, ale potem bierze kredki w dłoń i... nope, jednak nie umie ;D #truestory

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)