4 września 2018

0 Anatomia natury


Skoro wrzesień, to już jesień. Albo może: W lipcu upały – wrzesień doskonały. Choć najprędzej: Jeśli w wakacje blogowa susza - we wrześniu wpisów lawina rusza. Kto bogatemu zabroni wymyślać przysłowia i heheszki sobie robić z własnego stylu blogowania "na leniwca"? Ale tak patrzę, jak córka dzielnie dźwiga tornister (za ciężki), a syn wkracza do przedszkolnej szatni (prawie nie płacząc, PRAWIE, "tylko tlochę puakałem"), patrzę i myślę, że pora się ogarnąć. Może i doba wiecznie tak samo długa, ale zamiast narzekać na skracający się dzień, radośnie kolejny raz odkryję, że wieczory coraz dłuższe! Wiwat kocyk i herbata! I książka. Na przykład taka, co można ją otworzyć na obojętnie jakiej stronie i jest ciekawie. Taka, która jest zbiorem tematów, które można chcieć poznać lepiej, które mogą być początkiem jakiejś pasji, które rozbudzają ciekawość. Bardzo edukacyjna pozycja, nie da się ukryć. W sam raz na powrót z wakacji, podczas których przeczytaliśmy mnóstwo książek, nic sobie nie robiąc z tego, że niektóre tylko (aż!) nas zwyczajnie bawiły.







Anatomia natury. Ciekawostki ze świata przyrody (tekst i ilustracje: Julia Rothman, tłumaczenie: Barbara Bocian, Wydawnictwo Entliczek)
Zaczynamy od poznania ziemi (i Ziemi), potem biegusiem przez atmosferę, zjawiska atmosferyczne, trochę zahaczając o sprawy kosmiczne, kucamy przy roślinach, przyglądamy się owadom, na moment zaglądamy do lasu, oglądamy drzewa z oddali i z bardzo bliska, robimy inwentaryzację zwierząt i ptaków, nie pomijając mieszkańców zbiorników wodnych. Uff. To wszystko nie w podręcznikach na osiem lat szkoły, ale w jednej książce. W siedmiu bogato ilustrowanych rozdziałach, rozrysowanych na 219 stronach. Czy to prawdziwe kompendium wiedzy? Dla przedszkolaków i uczniów młodszych klas szkoły podstawowej - tak. Przewodnik jest ciekawy, porusza wiele tematów, dla których wspólnym mianownikiem jest natura, jest bardzo ładnie zilustrowany. Pomijając oczywiste walory edukacyjne, zwyczajnie cieszy oko i bardzo dobrze sprawdza się w roli książki przykanapowej. W dowolnym momencie dnia po Anatomię natury można sięgnąć i otworzyć na losowo wybranej stronie. Lojalnie ostrzegam, że z leniwego sięgnięcia z kanapy może wytworzyć się zaczyn... A potem to już tylko rośnie ciekawość i chęć pogłębiania wiedzy. Nie musi być nawet ciepło.


PS A jest jeszcze Anatomia farmy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)