26 marca 2020

5 Historia, ekonomia, informatyka i matematyka




Jeśli macie w domu młodego człowieka, co się książki nie brzydzi - nieustannie polecam nauczanie przez podrzucanie. Warunki są takie: książka edukacyjna musi być ciekawa, dobrze, żeby była atrakcyjnie graficznie, ale nie jest to konieczny warunek w przypadku nieco bardziej doświadczonego czytelnika. Mamy zatem książkę i bez słowa podrzucamy ją na kanapie, parapecie, fotelu. W zasięgu wzroku i ręki. I czekamy. Nie namawiamy. Nie mówimy, żeby poczytał, bo mądra i ciekawa. Czekamy. Czasami nie poleży nawet godziny i zaczyna być wertowana, innym razem odczeka tydzień (czasem trzeba przetrzeć z kurzu) lub dwa. W końcu zobaczymy, że potencjalny czytelnik tak jednym okiem patrzy, nonszalancko przerzuca strony. A potem odkryjemy, że w książce jest zakładka i regularnie się przemieszcza... Nauczanie przez podrzucanie.


Halo! Historia komunikowania się (tekst: Liliana Fabisińska, ilustracje: Anita Graboś, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Jakiś czas temu z dużym zainteresowaniem przeczytałam książkę Człowiek i jego znaki Adriana Frutigera, nadal lubię do tej książki wracać i podczytywać na wyrywki, zatem jak tylko zobaczyłam zapowiedź książki o historii komunikowania się przeznaczonej dla młodszego czytelnika, wiedziałam, że chciałabym pokazać ją Pannie Czytalińskiej. Halo! Historia komunikowania się to ponad 200 stron opowieści podzielonych na sześć działów, jest: Mowa, Pismo, Od A do Z na sto sposobów, Poczta, Nie tylko słowa, Bez internetu, bez komórki. Bardzo, bardzo ciekawa lektura, otwierająca dzieciom oczy na to, ile wokół jest sposobów komunikowania się, jaka jest ich historia i związane z nimi wynalazki. Alfabet Morse'a, język migowy, alfabet Braille'a, ale i kapsuły czasu, język kwiatów, znaki dymne czy kręgi w zbożu - to tylko kilka haseł, o których można dowiedzieć się więcej. Cieszy szerokie spojrzenie na temat. Jeśli mowa o poczcie, będzie o Filippidesie, biegaczu, który dostarczał wiadomość z Aten do Sparty w 490 roku przed naszą erą, będzie też o poczcie w Imperium Rzymskim, krzykaczach, zwierzętach, które w różnych czasach i w różnych miejscach pomagały w dostarczaniu poczty, ale i o tajemnicy korespondencji czy cenzurze. Rozdziały można czytać po kolei, można na wyrywki. Zatem mogę rekomendować na akcję - nauczanie przez podrzucanie! Wydawca wskazuje odbiorcę 6-14 lat, moim zdaniem 9+.

PS Na www wydawnictwa obok miniatury okładki jest ikonka PDF - znajdziecie tam fragment książki. Możecie np. podejrzeć, czy spodoba Wam się, jakim jest pisana językiem i jaki jest stosunek tekstu do ilustracji.


 









Ale komputery! Megabajtowe historie cyfrowe (tekst: Michał Leśniewski, ilustracje: Maciej Łazowski, Wydawnictwo Egmont)

Po pierwsze - komputery i ich historia. Do znudzenia będę opowiadać, jak to miałam ZX Spectrum, gry na kasety, Amigę, dyskietki małe i duże. Ja to nawet magisterkę miałam na dyskietce! Ale numer! I bywałam regularnie w kafejkach internetowych... W każdym razie  - wszystko, co dotyczy historii komputerów i Internetu, budzi moje zainteresowanie. Żeby ten młody człowiek chociaż trochę miał świadomość, że to nie jest wszystko od zawsze. Że dinozaury nie miały Skypa, a jaskiniowcy TikToka, a osobiści rodziciele czasem dzwonili do swoich rodziców z telefonu na żetony/karty, ale częściej wysyłali kartki, bo telefonów komórkowych, laptopów i tabletów nie mieli.
A po drugie - tak mi się podobają te ilustracje Macieja Łazowskiego! Tak to wszystko ładnie zagrało! Dobrze się czyta i ogląda. Można na wyrywki!

PS Tylko po co ograniczać wskazując, że ten ilustrowany przewodnik po komputerowym świecie przeznaczony jest dla dzieci w wieku 8-13 lat? 8+ - to w zupełności wystarczy.










Pieniądze i cała reszta. Naucz dziecko oszczędzać, dzielić się i mądrze wydawać (tekst: Gail Vaz-Oxlade, tłumaczenie: Marek Wojdyło, Wydawnictwo Znak emotikon)

Tytuł i podtytuł to idealne minimalistyczne streszczenie tej książki. Znajdziemy tu tematy związane z kieszonkowym, planowaniem wydatków i dzieleniem ich ze względu na cel: na zachcianki, oszczędności i dzielenie się. My czytamy rodzinnie i przeprowadzamy pierwsze transakcje - jest już nawet pożyczka, spłata na raty i ewentualne odsetki za opóźnienia. Fajnie! Dobrze edukować w temacie pieniędzy za pomocą fajnych książek, ale bez przykładu idącego z góry... może być trudno. Co pozostaje? Czytanie, ale i rozmowa, porównywanie cen, omawianie budżetu np. na przyjemności, danie możliwości uczenia się na własnych błędach (nietrafione wybory zakupowe).   






Liczę bez błędów. Zagadki i zadania na wesoło (zadania i ćwiczenia: Alicja Berman, tekst: Alicja Berman, Ryszard Popiołek, Wydawnictwo Lira)

Pamiętacie te czasy, kiedy dzieci normalnie chodziły do szkoły, a dorośli do pracy? W tych odległych czasach przebiegałam przez znany dyskont spożywczy chwilę przed 8:00 rano i prócz bułki i ogórka chwyciłam taki zeszyt. Może i nie był za piękny, ale wiek odbiorcy się zgadzał, a dodatkowo doceniłam, że każde zagadnienie jest najpierw wytłumaczone i na końcu są podane wszystkie rozwiązanie (strony te, oczywiście, natychmiast skleiłam taśmą klejącą). W dobie przymusowej edukacji domowej - jak znalazł. Przynajmniej drukarka ma chwilę wytchnienia...










5 komentarzy:

  1. Z przyjemnością przeczytałabym sobie ten poradnik ekonomiczny dla dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wpis!
    Jak myślisz, czy 5-latek zainteresuje się tymi książkami czy to jeszcze zbyt wcześnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od pięciolatka, dla mojego osobistego to są za trudne książki, są dla jego starszej siostry (9 lat).

      Usuń
  3. Książeczki tego typu na pewno zainteresują dzieci. Dzięki za podesłanie tych egzemplarzy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)