8 lutego 2014

51 KSIĄŻKIBRANIE - zadaj pytanie :)

Niebawem kolejny wpis z cyklu Kawka z psychologiem. Tym razem będziemy rozmawiać o przedszkolnej adaptacji, obawach rodziców i reakcjach dzieci. Ja już zadałam kilka pytań Wiktorii Jaciubek z inspeerio centrum psychologiczno-coachingowe, ale może Wy macie jakieś pytanie, problem, wątpliwości związane z adaptacją malucha w przedszkolu?


Taka propozycja - książka za pytanie :) Mam dla Was egzemplarz książki W przedszkolu (nie ten ze wpisu KLIK, Ewce nie zabrałam ;)). Wystarczy zadać pytanie w komentarzu na blogu, na fan page O tym, że lub w e-mailu (przypominam, że mam wyłączone anonimowe komentowanie). Nie trzeba nigdzie klikać Lubię to!, udostępniać też nie trzeba, choć jeśli macie ochotę - będzie mi miło :) Czas start! Wśród wszystkich, którzy zadadzą pytanie na temat pierwszych przedszkolnych doświadczeń wylosujemy osobę, do której wyślę książkę. Dodatkowo - dokładnie przeczytamy Wasze pytania i w naszej rozmowie znajdziecie na kilka z nich odpowiedź. Na pytania czekam tylko do poniedziałku (10 II 2014, godz. 23.59).

51 komentarzy:

  1. Mój synek niedługo idzie do żłobka i chociaż placówka, którą wybraliśmy jest naprawdę rewelacyjna (a przynajmniej taką mam nadzieję :-)), to martwi mnie jedna rzecz - na moje pytanie o mycie szkrabom ząbków po obiedzie, albo chociaż danie im szczoteczek do rączki, by te ząbki sobie same jakoś pomęczyły), opiekunki zrobiły tak zdziwioną minę, jakbym pytała co najmniej o lot w kosmos. Podobno nigdy żadna matka o to do tej pory nie prosiła. I chciałabym się w związku z tym spytać, czy ja oszalałam, czy mam prawo o to prosić. Jak to jest u Was? Czy w Ewkowym przedszkolu praktykowane jest mycie ząbków chociaż po jednym posiłku? Pozdrawiam serdecznie Małego Przedszkolaka i jego Mamę oczywiście!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, by pomógł tu psycholog :) To kwestia placówki, przede wszystkim kadry :) Nie mam doświadczeń żłobkowych, może ktoś się dodatkowo tu wypowie... Mogę tylko powiedzieć, jak to jest u Ewy. Po drugim śniadaniu dzieci idą do łazienki, gdzie dostają swoje szczoteczki z pastą i trochę wody w kubeczku. Myją zęby same. Dla mnie jest w porządku - w końcu i tak myjemy zęby rano i wieczorem, wychodzą trzy szorowania dziennie :)

      Usuń
    2. W sumie racja, psycholog nic tu nie pomoże :-). To może z innej beczki, w końcu jak jest psycholog, to trzeba korzystać :-). Co zrobić, gdy nasze dziecko wyrywa innym dzieciom zabawki, książeczki. Jak wytłumaczyć, że tak nie wolno? Jak nauczyć dziecko dzielenia się?

      Usuń
    3. Niestety u Zosi w trzylatkach także nie ma szczotkowania zębów. panie stwierdziły, że dzieci są za małe (?!) i będą się myliły (?!). Dodam, że zazwyczaj w maluszkowej grupie jest od 5 do 9 osób (choróbska), tak więc - jak widać - strasznie dużo ich do dopilnowania!

      Usuń
    4. W żłobkach raczej nie ma szczotkowania zębów, ale w przedszkolach jest to praktykowane. Jeśli jest to prywatna placówka to można zapytać - może pozwolą. W publicznych raczej to nie przejdzie .

      Usuń
    5. W naszym żłobku (prywatnym niestety) dzieci myją zęby po obiedzie, a nawet ostatnio był z wizytą Doktor Ząbek i oglądał wszystkim ząbki. Ale z kolei w znajomym przedszkolu, najmłodsza grupa nie myje zębów. Uważam, że fajnie, jak jest taka możliwość, a z drugiej strony sama w domu nie myję z dzieckiem ząbków po każdym posiłku :/

      Usuń
    6. Zarówno w prywatnym ( do którego synka, nie posłałam ), jak i projektowym obecnie.. Wszystkie dzieci szczotkują ząbki. Nie zdawałam sobie sprawy, że gdziekolwiek może być z tym problem. Nie oszalałaś Hubisiowa mamo, to są bardzo istotne nawyki higieniczne i oczywiście higiena.

      Usuń
    7. Nasz żłobek jest prywatny i dzieci w grupie naprawdę niewiele. Cieszę się dziewczyny, że dałyście mi wiarę w to, że można. Że mycie ząbków przynajmniej po obiadku jest w żłobkach/przedszkolach możliwe :-)!

      Usuń
  2. W jaki sposób żegnać się z dzieckiem? W jaki sposób mu wytłumaczyć potrzebę uczęszczania do przedszkola i jak oswajać z nową sytuacją. Chodzi mi szczególnie o dzieci w najmłodszych grupach przedszkolnych.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie interesuje jak to jest z leżakowaniem? Czy jeśli maluch nie ma już drzemki w ciągu dnia, to też jest zmuszany do leżenia z innymi dziećmi? Nasza już od jakiegoś czasu nie praktykuje odpoczynku w dzień, bardzo czarno widzę że się w ogóle da położyć, a słyszałam od jednej osoby że jest taki wymóg aby każdy trzylatek leżakował.. Ile w tym prawdy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to pytanie nie do psychologa raczej :) Kwestia leżakowania jest rozwiązywana w każdym przedszkolu inaczej. Ewa nie śpi, ale w leżakowaniu uczestniczy cała grupa, zatem i ona musi przebrać się w piżamkę i położyć. Akurat w jej przedszkolu podczas leżakowania puszczona jest muzyczka/audiobooki. Leży, słucha, odpoczywa. Nie buntuje się, dostosowała się do grupy. Także psycholog tu raczej nie pomoże, raczej rozmowa z nauczycielami z przedszkola i zadanie pytań, czy leżakowanie jest obowiązkowe, jak to wygląda, czy dzieci leżą w ciszy czy mogą czegoś słuchać (w poprzednim przedszkolu dzieci leżały/spały w ciszy). Powodzenia!

      Usuń
    2. u nas to samo w naszym przeszkolu panie powiedziały że dziecko wtedy lezy a jak usną dzieci to moze i siedzieć tak samo było w przypadku mego starszaka więc spokojnie nie zmuszają do spania

      Usuń
    3. zależy od przedszkola :) nasza młoda chodzi do prywatnego i jako jedyne dziecko od samego początku nie śpi - poszła do przedszkola jak miała 2 lata i 8 m-cy. aaa przepraszam, spała 2 razy - w pierwszy dzień zasnęła zaryczana w wielkiej rozpaczy i raz w lecie jak były upały i dzieciaki cały dzień na dworze się pasły, po obiedzie wszystkie zasnęły gdzie się dało, część padła po prostu na dywan :)
      tak to chodziła do starszej grupy się bawić a jak było już kilka sztuk, które nie spały to się bawiły u siebie na sali.

      Usuń
  4. Czy wydłużać pobyt w przedszkolu w miarę jak dziecko coraz lepiej się w nim czuje, (od 4h w górę) czy od razu zostawiać na więcej godzin i przyzwyczajać że będzie przebywać w przedszkolu około 8 godzin? pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z kolei zastanawiam się jak wpływa na dziecko rozłąka z rodzicem...Różnie to bywa, czasem dziecko nie chce iść do przedszkola, czasem chce, ale nawet jeśli to drugie, to zawsze może zatęsknić przez te kilka godzin. Nie wiem czy umiem to wyjaśnić. Może spróbuję ze swojej strony...Ja na samą myśl o tym, że nie będę widziala L. codziennie po kilka godz robię się smutna. Ciężko mi na sercu, że tyle mi z Jej życia "ucieknie" ;) Wiem, że w przedszkolu są zabawy, dzieci uczą się nowego, ale co, jeśli i one czują tą kilkugodzinną "stratę"? Hmm, a może to tylko dorośli tak mają?

    OdpowiedzUsuń
  6. Co zrobić, kiedy dziecko nie jest akceptowane przez grupę? Zmienić przedszkole? Rozmawiać z opiekunem? Jak reagować, kiedy dziecko nie chce do przedszkola iść, bo np. czuje się gorzej od innych dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czy na takim etapie mozna mowic juz o 'braku akceptacji'? Bo u nas uczucia wzgledem poszczegolnych wspolosadzonych :-) zmianiaja sie tak czesto, ze nie nadazam. Wnioskuje zatem, ze wsrod trzy i pol latkow nie ma trwalych koalicji?

      Usuń
    2. I czy na takim etapie mozna mowic juz o 'braku akceptacji'? Bo u nas uczucia wzgledem poszczegolnych wspolosadzonych :-) zmianiaja sie tak czesto, ze nie nadazam. Wnioskuje zatem, ze wsrod trzy i pol latkow nie ma trwalych koalicji?

      Usuń
  7. Mnie interesuje mniej więcej to, co Przewijkę - jak pomóc dziecku w przypadku długotrwałego konfliktu z innym dzieckiem lub grupą, co zrobić, kiedy jakieś dziecko stale mu dokucza, odsuwa? A najchętniej - jak dziecko uchronić przed tymi wszystkimi przykrymi doświadczeniami i zostawić, przynajmniej na jakiś czas, tylko te dobre... ech.

    OdpowiedzUsuń
  8. Syn nie chce się bawić z innymi dziećmi w przedszkolu (najmłodsza grupa). Początkowo w czasie "wolnym", kiedy dzieci mogą się swobodnie bawić, siedział smutny na podłodze albo przy stoliku, teraz bawi się sam, ale jest na tyle wycofany, że często to nauczycielka musi go zaprowadzić po zabawki. Jest też coraz bardziej wstydliwy. Jak mu pomóc?

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój synek ma obecnie 2 lata i 8 miesięcy, nie należy do dzieci, które mają łatwą mowę i jak na swój wiek mało mówi. Różne są opinie na ten temat - że każde dziecko ma swój czas na mówienie itp.
    Mnie zastanawia właśnie czy wysłanie go od września do przedszkola na takim etapie zaawansowania mówienie nie spowoduje ze będzie czuł się źle wśród dzieci które mówią więcej?
    Czy może warto zaczekać jeszcze z przedszkolem aż rozgada się bardziej i będzie mógł swobodnie rozmawiać z dzieciakami i paniami przedszkolankami?

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój synek ma obecnie 2 lata i 8 miesięcy, nie należy do dzieci, które mają łatwą mowę i jak na swój wiek mało mówi. Różne są opinie na ten temat - że każde dziecko ma swój czas na mówienie itp.
    Mnie zastanawia właśnie czy wysłanie go od września do przedszkola na takim etapie zaawansowania mówienie nie spowoduje ze będzie czuł się źle wśród dzieci które mówią więcej?
    Czy może warto zaczekać jeszcze z przedszkolem aż rozgada się bardziej i będzie mógł swobodnie rozmawiać z dzieciakami i paniami przedszkolankami?

    OdpowiedzUsuń
  11. JA pracowałam w przedszkolu i sporo wiem ale od strony rodzica nie wiem za wiele. Jak przygotować dziecko na rozłąkę z rodzicami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie..ja to mam cały czas z tym problem…szybkie "papa" czy powolne oswajanie…i co z sytuacją gdy np. pierwszy tydzień dziecko chodzi chętnie a po tygodniu już nie chce iść…

      Usuń
  12. jestem świeżo po dniu otwartym w naszym przedszkolu i wiem wszystko reszta w praniu, będzie ok :P
    oby tylko moje dziecko się dostało do przedszkola bo z tym u nas wiecznie problem :(((

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mnie cieszy ten temat rozmowy z psychologiem :) Bardzo bardzo :) Poprzedni równie ciekawy choć Ala ma już prawie pół roku i większe bunty i kryzysy starszego brata już za nami (co ciekawe najsilniej ujawniły się po 2-3 miesiącach od narodzin) :)
    A teraz do rzeczy, moje pytanie a w zasadzie cały wywód nawet:
    Sytuacja:
    Wojtuś ma prawie 3 latka, przedszkole jest lokalne (szkoła wiejska bardzo mała), grupa mieszana wiekowo od 2,5 latków do 5 latków. Razem sztuk 13. Opiekunka jedna, w okolicach śniadania i obiadu przychodzi Pani do pomocy. Atmosfera jest super bardzo rodzinna nie tylko w przedszkolu ale i w całej szkole. Jak to na wsi każdy, każdego zna (ja jestem napływowa więc ja nie znam prawie nikogo hihi :P)
    Co pójdziemy dwa dni do przedszkola to potem od razu wirus, antybiotyki, ucho i dwa tygodnie choroby. W dodatku synek jest dość nadwrażliwy słuchowo i dotykowo też.
    Nie mam potrzeby wysyłania dziecka ponieważ pracuję nie chodzi mi też o względy edukacyjne bo z tym sobie także radzę doskonale sama :) Chcę po prostu aby miał kontakt z rówieśnikami, rozwinął się społecznie, nawiązał przyjaźnie, miał własne życie nie tylko przy mamie, odnalazł się w grupie.
    Dlatego adaptacja wygląda u nas tak, że idziemy na 2-3 godzinki i jestem tam z nim (tzn poza salą na korytarzu).
    Jest mu ciężko, nie chce się absolutnie bawić z dziećmi zwłaszcza w kółku, nawet jak ja tańczę on nie idzie.
    Jedyne co tam robi to bawi się zabawkami i czasem współpracuje z Panią.
    Wiadomo dla niego 13 dzieci to chaos i tłum. W dodatku przez choroby nie ma szansy na zapoznanie się z grupą na dobre bo dla niego pójście po 2 tygodniach to jak zaczynanie od 0. Jednak co 30 minut (po 2 godzinkach nawet co 10 minut) wychodzi z sali sprawdzić czy jeszcze jestem. Po tych 2-3 godzinach przeważnie nie chce do sali wcale wracać widzę, że go to przerasta i idziemy do domu. A drogą setki pytań :)
    Przedszkole ma być dla niego zabawą i fajną przygodą nie przymusem. I chodzimy, bo pyta, chce iść. Dużo czytamy książeczek tematycznych więc go to ciekawi.

    Pytanie:
    Nie wiem czy powinnam go zostawić samego? Pozwolić przeżyć kryzys, pozwolić się wypłakać? Czy nadal tam być (czatować na korytarzu) aż przestanie wychodzić i sprawdzać, aż nawiąże relacje, poczuje się dobrze. A wtedy wytłumaczyć, że idę i że wrócę na pewno ?

    Ufff długi ten mój elaborat ale skoro mogłam zadać pytanie to zadaję, bo kto pyta nie błądzi podobno :)
    PS. Pozwalam na redagowanie pytania i sformułowanie go w krótszej przejrzystszej formie :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Co jeśli dziecko z reguły lubi chodzić do przedszkola, ale od czasu do czasu nie chce tam iść i rano, na ostatnią chwilę, urządza tzw. scenę? Jak wtedy reagować? Jak mu tłumaczyć, że musi iść do przedszkola? Czy mówić, że tam jest fajnie czy raczej, że my chcemy iść do pracy? Co zrobić, gdy w przedszkolu jest ktoś, kto nasze dziecko bardzo, a wręcz nadmiernie lubi, a ono nie przepada za tym kolegą czy koleżanką? Jak uczyć dziecko asertywności i czy w ogóle jej uczyć? Na co zwracać uwagę posyłając do przedszkola dziecko introwertyczne, które lubi swój "święty" spokój? Dobrze, już kończę ;) i dziękuję za ciekawy temat!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bym chętnie dowiedziała się jak reagować na przyniesione z przedszkola, głównie od kolegów, którzy mają starsze rodzeństwo, brzydkie słowa i inne tym podobne dziwolagi .... tak żeby zrozumiało, że to nie jest godne naśladowania, nawet jesli tak mówi, robi najlepszy kolega .... tłumaczyć czy ignorować?

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne pytanie Przewijka :)
    Moja Pati nie ma problemu z przedszkolem, ale córka koleżanki chodzi już drugi rok i zupełnie nie może odnaleźć się tam. Płacze, mówi że boli ją brzuszek, nie chce bawić się z innymi dziećmi. Co wtedy robić?

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeszłam juz bolesny czas rozłąki, gdy Zosia w wieku 2,5 roku poszła do przedszkola, do grupy 3 i 3,5 latków. Pierwszy tydzień w podskokach i z błyskiem w oku, a później koszmar. Nie będę straszyć i opowiadać, aby inne mamy nie uprzedzały się (wycie, wymioty, w domu całkowity bezwład dziecka i jakby zawieszenie, a także lęk przed spaniem, bo przecież po nicy jest dzień, a jak dzień to p-kole)/ Mamy to już za sobą, ale koszmar trwał 4 tygodnie.
    Teraz mam pytanie raczej natury społecznej i wiem, że może na nie nie być rady, bo moze ma córka tak ma i lubi, Chodzi o to, że ona w przedszkolu nie bawi się w ogóle z dziećmi. Na spacerach garnie się do kadego malucha, a w przedszkolu idzie w kącik i sama się bawi. panie coś z tym robią, ale bez skutku Dodam, że córcia jest odważna i przebojowa, więc to nie wstyd. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka bardzo fajna:D Oblukaliśmy u Ciebie i też zakupiliśmy, także polecam innym Czytelnikom:D
    Buziol dla Ew!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj oj dobrze że jestem tu i teraz! Temat dla nas w sam raz i zupełnie na czasie! I chociaż jesteśmy przedszkolakami już od kwietnia ubiegłego roku. To z problemami przedszkolnymi stykam się od października, od kiedy trzeba było zmienić przedszkole na mocniej zaludnione. I tak zaczęło się... Płacz na pożegnanie - pierwszy miesiąc z głowy, ileż to przepłakałam poranków w pracy.... Kolejny miesiąc przesiedziałyśmy w domku, bo katar, kaszel, gorączka i wszystkie wirusy skumulowane w jednym... I po kolejnym płacz znów bo do przedszkola trzeba iść. Ale ale od dwóch miesięcy, myślę jest dużo lepiej....! Do czasu oczywiście! Jakiś czas temu, pani zaprosiła nas rodziców na pogadankę... Oj pomyślałam zaczęło się, dywanik u pani...! I okazało się, że niezłe ziółko jest z tego naszego Aniołka. Pobiła koleżankę, swoją droga ponoć ono nie została dłużna. Ale fakt pozostaje faktem, że przeciwniczka z raną zadrapaną powróciła tego dnia do domu. Oj jakiśmy wstyd wtedy przeżyli... A potem się zaczęło, myśli tysiąc na minutę... Skąd ten problem? Dlaczego? Co powoduje, że nasz Aniołek na co dzień spokojny, ułożony, posłuszny, w przedszkolu zamienia się w diabełka z rogami...?? I pierwsza diagnoza moja - rozpieszczony jedynak, bo jak dotychczas drugiego dziecięcia się nie dochowaliśmy... Ale czy słuszna??? I jak reagować? Krzyczeć? Karać? W końcu ostatecznie poradziła sobie? Czy dobrze? Z drugiej strony pozwolić żeby była szarą myszką? Sama nie wiem... Więc pytam więc. Jak reagować na walkę wśród rówieśników? Pozwolić na dominację? Czy to wszystko wina wychowania w pojedynkę? Och dużo tych pytań ale wątpliwości tak samo wiele.
    Pozdrawiam :) Mama Paulinki

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak, i czy w ogóle to możliwe, przygotować dziecko na rewolucję jaką jest przedszkole?


    trochę zaczynam od tego siwieć, a Wit idzie do przedszkola dopiero od września

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj i ja mam wiele pytań bo z przedszkolem ruszmy od września, a ja choć się cieszę to i boję jednocześnie.
    Ale, ale... moja córka jest jedynaczką i już widać, że jest dość dużą indywidualistką. Po okresie świątecznym spędzonym u rodziny pojawił się pewien problem, który nie mija a w społeczności przedszkolnej może przysporzyć sporo problemów. Około 2 tygodni świątecznych moje dziecko spędziło ze swoją o pół roku starszą kuzynką. Niestety kuzynka zabierała wszelkie przedmioty, które trafiały do rąk Matyldy - czy to była zabawka, czy kubek z piciem, czy cokolwiek innego; to nie miało znaczenia. Od tamtej pory moja córka ma bardzo silnie rozwinięte poczucie własności.Podkreślę, że wcześniej nie było tego problemu - na spacerach, w grupie zabaw, chętnie dzieliła się z dziećmi zabawkami, swoimi przekąskami, a jak jakieś dziecko jej coś zabrało to po prostu zaczynała się bawić czymś innym.
    Myślałam, że to minie jak wrócimy do domu. Niestety myliłam się. Teraz na każdym kroku podkreśla, że "to" jest jej. Biorąc kredki do ręki - podkreśla, że to jej; gdy widzi, że wyciągam z szuflady jej łyżeczkę woła, że to jej itd, itp.
    Jak zniwelować takie zachowanie? Obawiam się, że w przedszkolu będzie to źródłem konfliktów Matyldy z innymi dziećmi i spowoduje jej wycofanie, lub agresję wobec innych dzieci.

    Pozdrawiam i dziękuję za ten temat - zwłaszcza, że Wy wasz debiut macie już za sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam serdecznie. Moje pytanie wydać się może dziwne, ale mam nadzieję, że będę dobrze zrozumiana. Chciałam mianowicie zapytać czy stres jaki dziecko odczuwa w czasie pierwszych miesięcy przedszkolnej adaptacji rzeczywiście mija po pewnym czasie, czy zostaje, że tak to ujmę, zakamuflowany, tzn. dziecko wciąż go odczuwa, ale uczy się nie okazywać swoich nerwów i wewnętrznych emocji? Czy rzeczywiście tak małe dziecko (jakim jest dla mnie trzylatek) jest w stanie poczuć się zupełnie komfortowo i spokojnie w przedszkolu? A wiadomo, że dopóki się tak nie poczuje jego zdolność przyswajania informacji czy wykształcania nowych umiejętności jest mocno ograniczona. Pytam, ponieważ moja trzyletnia córka nie musi chodzić w chwili obecnej do przedszkola (jestem w domu z drugim, trzymiesięcznym dzieckiem) i patrząc na stres jaki przeżywa od kiedy rozpoczęła przygodę z przedszkolem zastanawiam się czy po prostu nie lepiej rozwijałaby się będąc nadal ze mną w domu, w którym jest spokojna i radosna.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam pytanie dotyczące zmiany ze żłobka na przedszkole. Synek chodzi teraz do żłobka i dobrze się tam czuje, lubi dzieci, lubi ciocie, ma swoich ulubionych kumpli. Zastanawiam się, w jaki sposób przeprowadzić "przejście" do innej placówki. Czy lepiej np. zrobić tydzień albo dwa wolnego w domu i potem zacząć przedszkole? Czy może lepiej z dnia na dzień? Jak wytłumaczyć dziecku, że teraz będzie chodził gdzie indziej i jak reagować, jeśli będzie mówił, że chce wrócić do tamtej cioci i do tamtych kolegów?
    Dzięki za możliwość zadania pytania i za fajne tematy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. oo, my też niedługo do żłobka się wybieramy. I zastanawiam się co robić jeśli dziecko boi się chodzenia do przedszkola/żłobka? Ma nocne koszmary i poranne histerie, które zaczęły się od czasu chodzenia do przedszkola/żłobka?

    OdpowiedzUsuń
  25. Staś też od września idzie do przedszkola. W związku z tym już mu opowiadam jak jest w przedszkolu. Zastanawiam się, czy pierwszy raz kiedy go zaprowadzę powinnam siedzieć na korytarzu w razie jak będzie mnie potrzebował, czy lepiej nie przyzwyczajać go do mojej obecności w przedszkolu i po prostu pożegnać się.

    OdpowiedzUsuń
  26. A u nas temat przedszkole i nowe rodzeństwo - Maja pójdzie do przedszkola jak mały braciszek będzie miał 3 miesiące a ja bede z nim w domu. Jak jej wytłumaczyć że mama w domu z nowym bratem a ona ma iść do innych dzieci sama... Problem już spędza mi sen z powiek!

    OdpowiedzUsuń
  27. Moja mała przedszkole ma, jak na razie, w dalekiej perspektywie, a już mi włosy dęba stają jak sobie o tym pomyślę...

    W jaki sposób mogę już teraz przygotowywać moje dziecko (1,5-roczne) do pójścia do przedszkola? Może zabierać ją do bajkolandu (centrum rozrywki dla dzieci) żeby miała kontakt z dziećmi, albo czytać jakieś książeczki o tym zagadnieniu (jeśli tak, to poproszę tytuły) a może jeszcze coś innego?

    Jak żegnać się z dzieckiem w przedszkolu? Jak wytłumaczyć rozłąkę? Czy przez pierwsze dni czuwać pod drzwiami sali przedszkolnej, żeby w razie co utulić maluszka? A może to już przesada i szczyt panikarstwa mamy?! (W moim przypadku, to pewnie całkiem realne.) ;-)

    Jak mama ma poradzić sobie z rozłąką ze swoim skarbem? Mi to chyba serce pęknie! :-(

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy normalnym jest ze Dziecko płacze w ciagu dnia w przedszkolu i nie chce uczestniczyć w zajęciach. Choć do przedszkola chodzi w miarę chętnie a poza nim opowiada ze "w przedszkolu jest bardzo ciekawie tylko troche smutno ze nie ma Mamy". Czy to problem z radzeniem sobie z własnymi emocjami przy jednoczesnej chęci bycia przedszkolakiem? Co robić? Prowadzić do przedszkola czy poczekać kilka miesięcy i spróbować jeszcze raz? Dodam ze Antos chodził do przedszkola cały grudzień, w styczniu troche chorował, ale od lutego znów chodzi. I w zasadzie codziennie jest tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak stwierdzić, że dziecko jest gotowe na pójście do przedszkola/żłobka? Jak rozpoznać, że posłaliśmy dziecko do placówki za wcześnie? Czy robić przerwę w posyłaniu dziecka do przedszkola, gdy zauważamy objawy nie radzenia sobie ze stresem/cofania się w rozwoju emocjonalnym? (Jak długą przerwę?)

    OdpowiedzUsuń
  30. A co robić, jeśli po 1,5 msc trzylatka dalej nie potrafi się zaaklimatyzować w przedszkolu? Każdego ranka płacz, histeria,nawet wymioty i paniczny lęk przed wyjsciem z domu,a w przedszkolu zupełna apatia? Panie przedszkolanki radzą przeczekać, bo podobno "zawsze mija", ja jestem skłonna uznać, że córka jednak nie dojrzała jeszcze do przedszkola, tym bardziej,że placówka wydaje się godna zaufania,a Mila spędza tam ok 5h dziennie. Czy metoda na przeczekanie zawsze się sprawdza, czy przyczyn problemu trzeba szukać gdzieś głębiej? MamaMIli

    OdpowiedzUsuń
  31. czy to jest normalne, że dziecko mało opowiada o przedszkolu? A jak się zapytam jak było to odp. "dobrze", albo z kim się bawił odp. np "z Karolem budowałem zamek" i tyle, żadnych opowiastek. Pani w przedszkolu mówi, że dużo się bawi z dziecmi (chłopcy i dziewczynki), że jest kreatywny, lubi robic różne zadania, że ogólnie jest aktywny we wszystkim. Pozdrawiam Wiola mama Filipa i Zuzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to podczepie się pod pytanie, bo J też z tych mało-opowiadających, praktycznie nigdy nie opowiada co tam się działo, więcej się dowiem ze zdjęć na tablicy niż od niej samej. Ale też mam inne pytanie, które nurtuje mnie od początku przygody żłobkowo-przedszkolnej- Jagoda prawie nigdy nie cieszy się gdy po nią przychodzę, czy ja czy tata (nawet babcia to kiedyś sprawdziła)... Znaczy nie biegnie, nie wskakuje.. Ot, mama przyszła i tyle. Czasem udaje, że nie widzi, czasem złości się, że za wcześnie, wtedy wręcz potrafi zrobić histerię... Hmm, martwić się? (baa, od dawna się tym martwię, nie kocha?) czy to po prostu kwestia charakteru. Na palcach jednej ręki potrafię policzyć, gdy biegła do mnie radośnie wołając mama (do żłobkoprzedszkola chodzi od pierwszych urodzin, teraz ma prawie cztery latka). Martwić się?

      Usuń
  32. Rozmawiałam z koleżanką, która pracuje w niemieckim przedszkolu z najmłodszą grupą. Po wysłuchaniu moich wątpliwości powiedziała mi: Aga, spokojnie, nie spotkałam jeszcze dziecka, które prędzej czy później nie poradziłoby sobie z przedszkolem. Koniec cytatu. Czy to prawda? Mam w domu wrażliwego, spokojnego chłopca, lubiącego dzieci, porządek, zasady i szanującego zabawki i nie za bardzo radzącego sobie z hałasem. Mam jeszcze ponad pół roku na zastanawianie się jak to będzie...

    OdpowiedzUsuń
  33. A jak jestem ciekawa jak to jest kiedy dziecko zaczyna naśladować inne dzieci, co w takich wypadkach robić bo chodzi mi tu raczej o te negatywne zachowania jak plucie, bawienie się jedzeniem czy rzucanie się na ziemie choć nigdy wcześniej tak nie było. Hania zaczyna dopiero poznawać dzieciaki ze swojej przedszkolnej grupy, ale widzę, że mocno sprawdza jakie zachowania innych może zastosować we własnym domu. Ciekawa jestem jak to wygląda z punktu widzenia psychologa? Czy to normalne u wszystkich dzieci czy jest tak że niektóre mają do tego tendencję? jak reagować? zwracać uwagę na takie zachowania czy ignorować?

    OdpowiedzUsuń
  34. W czerwcu urodziło nam się drugie dziecko. Córka chodzi do przedszkola od września (skończyła wtedy 3,7 miesięcy). Źle znosiła adaptację, bardzo emocjonalnie reagowała na pozostawianie jej tam bez nas. W międzyczasie byliśmy u psychologa dziecięcego, który wysłuchał naszych obaw i stwierdził, że mała całkiem normalnie znosi przystosowanie się do nowego środowiska. Niestety do chwili obecnej córka ma spore obawy przy wyjściu do przedszkola. Wciąż zdarza się, że płacze przy pożegnaniu. Pojawił się kolejny problem - nie chce rozstawać się z nami w żadnym innym miejscu. Nie ma mowy o zostawieniu jej w sali zabaw, spontanicznie u znajomych, a także w mieszkaniu nie chce zostawać sama w pomieszczeniu. Niepokoi nas ta sytuacja i nie wiemy czy ma ona także związek z pojawieniem się rodzeństwa i kumulacją nowych zdarzeń w jej życiu.

    OdpowiedzUsuń
  35. Kubuś (trzylatek), który nie miał przez pół roku żadnego gorszego dnia w przedszkolu, chodził bardzo chętnie; ostatnio w szatni ma problem z rozstaniem, zrobił się spokojniejszy, wrażliwszy, częściej płacze, przytula się, symuluje chorobę po to, by zabrać go do domu... Czy to możliwe, żeby po takim długim czasie nadszedł kryzys? Jak sobie z nim poradzić?

    OdpowiedzUsuń
  36. Tak, też zadawałam sobie to pytanie: Chciałam mianowicie zapytać czy stres jaki dziecko odczuwa w czasie pierwszych miesięcy przedszkolnej adaptacji rzeczywiście mija po pewnym czasie, czy zostaje, że tak to ujmę, zakamuflowany, tzn. dziecko wciąż go odczuwa, ale uczy się nie okazywać swoich nerwów i wewnętrznych emocji? Czy rzeczywiście tak małe dziecko (jakim jest dla mnie trzylatek) jest w stanie poczuć się zupełnie komfortowo i spokojnie w przedszkolu? A wiadomo, że dopóki się tak nie poczuje jego zdolność przyswajania informacji czy wykształcania nowych umiejętności jest mocno ograniczona. Pytam, ponieważ moja trzyletnia córka nie musi chodzić w chwili obecnej do przedszkola (jestem w domu z drugim, trzymiesięcznym dzieckiem) i patrząc na stres jaki przeżywa od kiedy rozpoczęła przygodę z przedszkolem zastanawiam się czy po prostu nie lepiej rozwijałaby się będąc nadal ze mną w domu, w którym jest spokojna i radosna.

    Poszłam z moją córką (3 latką) do przedszkola na 1 tydzień października. Przedszkole państwowe, opinia w mieście - najlepsze przedszkole, pani dyrektor absolutnie nie chciała zgodzić się na mój pobyt na korytarzu !!!! Poszłam do psychologa dziecięcego i dostałam opinię, że muszę być w sali lub na korytarzu. Pierwszy dzień spędziłam w sali a pozostałe w korytarzu. Po tym tygodniu zabrałam córkę z tego "super" przedszkola. Dzieci chodziły smutne, popłakiwały lub po prostu płakały. Pani stwierdziła,że atmosfera jest bardzo dobra, dużo lepsza niż przez wrzesień !!! Zawsze wybierajcie placówkę po pobycie tam min 3-5 dni !!! Jeśli personel nie wyraża zgody, szkoda czasu o niej myśleć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Ach, zapomniałam jeszcze dodać, że sama pani psycholog prosiła mnie o zabranie z tej placówki córki. Pani opowiadała mi o konsekwencjach takiego pozostawiania płaczącego, przywierającego dziecka na siłę. Taki długotrwały stres ma konsekwencje przez całe życie, często widać je dopiero po wielu latach i konieczna jest długotrwała terapia.
    Ciekawa jestem, czy pani psycholog "przy kawce" potwierdzi moje spostrzeżenia, co do pobytu przez kilka dni z dzieckiem.
    Moje zdanie jest takie: jeżeli dziecko płacze przy rozstaniu należy z nim pozostać w sali przez ok 5-10 dni, później informując malucha wychodzić każdego następnego dnia na korytarz, wydłużać czas nieobecności. Jeśli nadal dziecko płacze i nie widać w nim radości z pobytu w żłobku lub przedszkolu oznacza, że nie jest jeszcze gotowe na dłuższą rozłąkę z opiekunem. Ja czekałam do 5 roku życia córki, teraz radosna chodzi do zerówki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)