12 kwietnia 2014

33 Akcja - wyprawka (farby)

Zanim Ewka pojawiła się na świecie, zaczynało się zawsze tak samo. Miałam zryw. Że coś chcę pomalować, przygotować własnoręcznie jakąś kartkę, opakowanie, cokolwiek, byle było związane z pędzlem, wodą i farbami. Kupowałam wtedy tradycyjne plakatówki, takie w słoiczkach. Często już tuż po przyjściu do domu okazywało się, że farbki przypominają raczej popękaną ziemię w okolicach Sahary, a każda próba ich reanimacji przynosi więcej frustracji niż zabawy. W najlepszym wypadku farby były w dobrej formie, ja używałam ich raz, zapominałam o nich, a kiedy już mnie oświeciło, że gdzieś mam plakatówki... Mogłam je kruszyć nożem i bawić się w sypanie mandali ;)




Farby plakatowe w dużych butelkach pierwszy raz zobaczyłam, kiedy Ewa zaczęła chodzić do klubiku malucha. Porcjowane na talerzykach-paletach, dozowane według danego zadania plastycznego, mieszane w razie potrzeby na konkretny odcień. Zmywalne, z bardzo dobrą konsystencją. Bingo!



Na pierwszy ogień poszły włoskie farby Primo (archiwalny wpis KLIK). Miałam kolory podstawowe, każda butelka po 300 ml. I taki zapas wystarczył mi na 1,5 roku - przy czym malujemy naprawdę na bogato, nierzadko w towarzystwie zaprzyjaźnionych dzieci. Nie mam tym farbom nic do zarzucenia. Pigmentacja super, konsystencja idealna, wydajność kosmiczna. Ale kiedy wycisnęłam ostatnie krople z buteleczki pomyślałam, że teraz chcę sprawdzić coś, co produkowane jest w Polsce. Farby, które na dodatek okazały się sporo tańsze :) Nową podstawą naszej wyprawki plastycznej okazały się butelkowane farby o pojemności 500 ml, które produkuje firma Otocki KLIK. Jesteśmy po kilku malowaniach i wiemy na pewno, że kolory mieszają się bardzo dobrze, farby zmywają się z łatwością ze skóry i wszelkich powierzchni, a na dodatek - spierają się bez odplamiacza i bez namaczania z ubrań. No z naszej dżinsowej sukienki zielony zaciek się sprał :)



A jeśli o wyprawce mowa - jako bazę polecam: 
  1. butelkowaną farbę żółtą, czerwoną, niebieską, białą i czarną,
  2. ceratę przyciętą do wielkości stołu czy biurka, przy którym pracuje dziecko,
  3. pędzle, kilka sztuk z różnymi końcówkami, najlepiej z naturalnego włosia, 
  4. papier - na początku jakikolwiek :) szary, w rolce (IKEA), gazety, kartki z drukarki.

I koniec. Taka baza daje naprawdę wiele możliwości! Opcjonalnie fajnie mieć fartuszek do malowania (ale może być jakakolwiek niewyjściowa bluzka), paletę (choć my swojej dorobiliśmy się niedawno, do tej pory zawsze używaliśmy talerza), papierową taśmę do przymocowania kartki do ceraty czy podłogi (obojętnie jaką, choćby taką używaną podczas remontu), można też mieć lepszy papier (ja celuję w promocje związane z Canson), więcej farb, gotowych kolorów (zachwyciła nas srebrna farba Otocki, Ewka też doczekała się flaszki z farbą różową ;)) i książkę Kolory, o której było we wcześniejszym wpisie ;)

  


Koszty. Przy bazie rachunki wyglądają mniej więcej tak - jedna butla 500 ml Otocki jest do ustrzelenia na serwisie aukcyjnym od 7,99. Cerata wielkości obrusu to koszt nie większy niż 13 zł (tym, którzy strzelają masę zdjęć polecam te bardziej matowe wersje cerat). Naturalne pędzle, zestaw trzech sztuk, można kupić za 3,5 zł. Za całość - niewiele ponad 50 zł. Dużo? Na ponad rok plastycznych zabaw? Że nie wspomnę o tym, że farby można kupić na pół z zaprzyjaźnioną mamą i poszaleć z dodatkowymi kolorami. No taki czarny to naprawdę można z kimś kupić, nam schodzi bardzo słabo (i pomyśleć, że całkiem niedawno nadużywała czarnego za każdym razem malując... kupę słonia ;)).





Do wyprawki idealnej trzeba jeszcze gdzieś znaleźć w sobie cierpliwość (żeby nie malować za dziecko, na przykład ;)), odwagę (żeby nie umiem, nie wiem nie stało się naszą wymówką), dodatkowy power po całym ciężkim dniu lub tygodniu i tak dalej... Warto zawsze mieć w zapasie rolki po papierze czy ręcznikach papierowych, wytłaczanki, pocięty karton. A w przeglądarce, w zakładkach - Pinterest (tu moje konto KLIK) :) Większość inspiracji czerpię stamtąd, uwielbiam! Tyle tymczasem, ale uczciwie ostrzegam - tematu zabaw plastycznych nie wyczerpałam. Wrócę do niego! :) Bawcie się dobrze!




PS Ewa, podobnie jak ja, uwielbia plastyczne wyzwania. Często pyta, kiedy znowu będziemy robić zadanie plastyczne :) Bo codzienne używanie kredek nie zalicza się do zadań... A Wy? Jakie szaleństwa twórcze preferujecie? Co sprawia Waszym dzieciom najwięcej radości? :) Jaki jest Wasz plastyczny must have?


33 komentarze:

  1. Wow piękne te rysunki Ewy, na prawdę ! Filip na razie bardziej muzyczny niż plastyczny. Malowanie farbami trwa u Niego 3 minuty i przedstawia mniej więcej kupę słonia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z każdej kupy słonia (nawóz!) może w końcu wyrosnąć łąka lub tęcza z zaciśniętymi pośladkami ;)

      Usuń
  2. Twój blog to prawdziwa skarbnica wiedzy :) A my właśnie przed zakupem farb jesteśmy, ciągle się wstrzymywałam, bo nie byłam do końca pewna wyborów. Dziękuję w imieniu Fiołka za podpowiedź :) Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, tutaj te farby rzadza, znaczy sie w tubkach, innych prawie nie widac. Nam "ciocia" polecila jedna firme, latwozmywalna i takie tam, jak poszlam do sklepu to za zestaw podstawowy (ten ktory wymieniasz) zaplacilam ponad 100 fr.....okazalo sie, ze to jest tez ichniejsza produkcja dlatego. Podobno na dlugo starczaja i podobno sa tez w wersji wogoleniezmywalnej. Ja uzywam farb do wszystkiego (i akurat te nie znacza do niczego), ale cena tez zabija, chociaz kolory i to, ze serio do wszystkiego wynagradza to. Jedynie taki pojemniczek na farbki, by mi sie przydal ;) Chyba sie serio zaopatrzymy w produkt polski, bo nas to taniej wyjdzie i nie pojdziemy z torbami ;)
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli sa zmywalne/ spieralne to biorę! :) Swoją drogą muszę skompletować konkretną wyprawkę:) bo domowe zapasy są na wyczerpaniu i to dosłownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ceraty zmyły się samą wodą, z rąk - wodą z mydłem. Sukienkę ubrudziła podczas malowania około południa, nosiła ją do końca dnia, do pralki wrzuciłam nazajutrz - no zeszło!

      Usuń
  5. Dziękuję Ci za pokazanie tych farb! Z pewnością w nie, w swoim czxasie oczywiście, zainwestuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My używaliśmy plakatówek bambino, ale szczerze mówiąc (poza tym, że są super) to szybko nam się kończyły, a kosztują nie mało. Ceratę mamy, kupiłam kiedyś najtańszą w Leroy Merlin i część służy nam za podkład do zabawy piaskiem, a cześć za podkład do malowania. Farbami może nie malujemy za często, ale za każdym razem sprawia to chłopakom frajdę!

    OdpowiedzUsuń
  7. He, he, my na razie używamy talerza :) No i czarny kolor schodzi najwięcej. Wszystko jest tymczasowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Matylda uwielbia lepić, z piankoliny, modeliny, ciastoliny i plasteliny. Malować farbami - najszybciej u nas schodzą farbki brokatowe i obklejać wszystko taśmami. A dziś rano robiłyśmy palmę. Tylko ja jestem totalnym beztalenciem w tej kwestii- staram się jak mogę, ale dla pewności raz w tygodniu posyłam małą na zajęcia plastyczne- wtedy słoń wygląda jak słoń a koń jak koń a nie jak nie wiadomo co. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Olgo! Z nieba nam spadł ten post ;-) Moja Hania zużywa takie ilości plakatówek że zbankrutujemy niedługo... Te duże butelki z farbami to świetne rozwiązanie i to że łatwo się zmywają to ogromny plus ;-) Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. No z nieba mi spadłaś! Od dawna szukam czegoś takiego. Już zamawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Paleta koniecznie mi się przyda. :-) Rysunki Ewy wspaniałe. Składujesz je w piwnicy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe ;) Sporo wyrzucam, naprawdę :/ Robię dużo zdjęć i zrobię fotoksiążkę :)

      Usuń
  12. A możesz polecić farby dla grupy wiekowej 0-3? :) Pytam, bo pewnie wiesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm Ewka malowała rączkami także tymi włoskimi farbami, bo takie stricte do malowania rączkami zupełnie nam się nie sprawdziły :/ Ale popatrzę na oferty, podpytam, może uda mi się pomóc :)

      Usuń
  13. nasz plastyczny must have to duże arkusze - znoszę do domu stare ścienne kalendarze, wielkie tekturowe opakowania itp. Oczywiście oprócz tego, co wymieniłaś. W ponieważ zbliża się Wielkanoc, polecam zakup specjalnego talerzyka na jajka - świetnie się sprawdza jako paleta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Tak dla talerzyka i dla dużych formatów! :)

      Usuń
  14. Mój uwielbia malowanki wodne co do rysowania to zazwyczaj kredki i różniste kółka a tak zdecydowanie woli śpiew i taniec :)

    OdpowiedzUsuń
  15. My też używamy farbek raczej dozowanych. Te polecane przez Ciebie wypróbujemy. Maja piękne kolory. Nasze ulubione zajęcia plastyczne to lepienie z masy solnej. Na etapie końcowym wykonywania pracy potrzebne są jednak farby i też jest malowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my właśnie z lepieniem jesteśmy do tyłu... Moja wina! Po ciastolinie jakoś luki nie wypełniłam, ale w kolejce już czeka glina i masa papierowa :)

      Usuń
  16. jak to dobrze mieć Ciebie w ulubionych blogach zawsze masz fajne newsy ;) farbki uwielbiamy i idą jak woda już myślę o zakupie polecanych przez Ciebie )
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Z nieba mi spadłaś tym wpisem. Nasze plakatówki wyschły....czaiłam się na farby w butelkach ale te które kojarzyłam z pracy w przedszkolu są bardzo drogie i duże a ja takich nie chciałam. Cała rolka papieru czeka więc zamawiamy:)))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale fajna ta paleta, oko cieszy :) My poza takimi zeschniętymi z Djeco (oj nie polecam, choć kolorki cudne), mamy chyba coś w Waszym stylu, w mniejszych opakowaniach takiej firmy SES (nie wiem, może holenderska) http://www.degrotespeelgoedwinkel.nl/ses-creative/verf/ses-plakkaatverf-6x50ml/, śliczne są. Ale jakoś nie schodzi nam tego za dużo. J zdecydowanie preferuje artyzm spontaniczny :) Wyjąć farby, ceratę, pędzle... och, za dużo.. ostatnio łapie za długopis i co popadnie :) A i zakupiłam w końcu farbki w sztyfcie, był kilkutygodniowy szał, namalowała nimi piękne 'kolorowe niebo'.. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam właśnie "wychodzą" sztyfty... Precyzyjnych malunków się nimi nie zrobi, ale KOLORY! Szybkie schnięcie <3 Lowam! Ewa bardzo lubi celebrowanie "wielkiego malowania", choć codziennie również tworzy całe cykle na skrawkach papieru, czymkolwiek :)

      Usuń
  19. Dzięki za podpowiedź, już zamawiam farby Otockiego! Plakatówki, które kupowaliśmy szybko się zsychały i tyle z tego było. Powiedz jeszcze, gdzie kupiłaś taką paletę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że zdradzę! :) Odwiedziłam ostatnio Sklep plastyczny, gdzie kupiłam m.in. paletę, papiery i temperówkę :)

      Usuń
    2. Dzięki, strasznie fajna! i tania. Nie wiem tylko, czy moim chłopakom przypadnie do gustu, pewnie woleliby coś bardziej "męskiego" :)

      Usuń
  20. Kredki są passe. To pewne! Moje dziewuchy szczególnie lubią podkradac mi mazaki ;-) A jeśli chodzi o farby to ostatnio widziałam fajne w IKEI - ciekawe kolory ( m.in.neonowe). Szał!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzięki, farbki z IKEA mi się kończą (te w tubkach- są super, ale jest ich mało...) i szukam większych opakowań :)
    Będę zamawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. u nas póki co królują ołówkowe kredki dla dwulatków. Ale wkrótce pewnie będę musiała się odważyć i zapodać Młodemu jakieś farby! Przyda mi się ta wiedza :))))

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba i u nas takie farby powinny zagościc .... bo do zwykłych plakatówek cierpliwości nie mam .....
    I koniecznie ten pomysłowy talerzyk z podziałka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)