29 kwietnia 2014

23 Pstrykizfabryki

Kiedy ja dostałam pierwszy aparat fotograficzny? Nie pamiętam. Na pewno nie był to - należący do taty - Zenit, bo ten nie przeżył upadku na posadzkę jakiegoś kościoła w Krakowie. Gdzieś w drugiej połowie szkoły podstawowej jeździłam na obozy sportowe ze zwykłym kompaktem na filmy. Pamiętam kupowanie odpowiedniego filmu, po powrocie wywoływanie zdjęć i czasem tylko niespodziankę, że z 36 kadrów wyszedł jeden i to taki, który powstał z nałożonych na siebie dwóch ujęć. Później była lustrzanka analogowa. I na końcu pojawiły się aparaty cyfrowe... Mniej magii, więcej możliwości. Natychmiastowy efekt, ale i pokusa, by zdjęć zrobić 500, a nie ograniczać się do 24 czy 36. Narzucam sobie reżim, a i tak wracam z wyjazdu i zrzucam 1300 zdjęć. A potem siadam i przeprowadzam ostrą selekcję, po której zostaje ich niewiele ponad 300. 





Od kilku lat robię zdjęcia aparatami cyfrowymi. Jeden dokończył żywota, kupiłam następny. Kompakt. Nie miałam jeszcze przyjemności zmierzyć się z lustrzanką cyfrową. Jeszcze, prawda? :) Ten, który teraz ze mną wędruje - zaczyna czuć się słabo. Nie wiem, nie wiem. Może to przez ten upadek na parkową alejkę? Może przez bezduszne wciskanie go do przepełnionej torebki? :) Na razie jednak się trzyma i tylko czasem zapika krzycząc na wyświetlaczu - Błąd obiektywu. Niech się trzyma, narzekać na niego nie zamierzam :)




A ona? Jeszcze 4 lat nie skończyła i ma pierwszy sprzęt! Baterię ma słabą, trzeba ją często ładować. Jest porysowany, ząb czasu użarł mu klapkę osłaniającą gniazdo ładowania. Ale jest poręczny, idealny do małych rąk, działa, zatrzymuje kadry i jest PRAWDZIWY. Wiecie, jakie to było dla niej przeżycie? Że prawdziwy? :) Od razu zaczęła dopytywać o prawdziwy telefon i komputer :D I chyba rzuca przedszkole i idzie do pracy...






Wszystkie zdjęcia, na których widać Ewkę z aparatem - robiłam ja. Pozostałe - to przykład jej kadrów. Celowo w ogóle ich nie obrabiałam, są surowe. JEJ. Wielka radocha dla niej, ogromna dla nas :)


PS A propos pasji - niewiele czasu zostało na wzięcie udziału w konkursie PIKININI! :)

23 komentarze:

  1. super pomysł żeby rozwinąć w dziecku pasję! moja 3 letnia córcia też ma starego,wysłużonego kodaka. Jakość zdjęć nie powala,ale ni o to przecież chodzi! ile przy tym radości, że to jej prawdziwe zdjęcia! nie na niby!

    OdpowiedzUsuń
  2. super:) u nas też ostatnio Synek zabrał sie za robienie zdjęć

    OdpowiedzUsuń
  3. My tez dalismy nasz stary aparat dzieciom. Kadry mamy podobne. Drugi tez juz skonczyl zywot, nie chce zoomowac, a byl taki dobry. A ja mam wrazenie, ze powoli rozwalam obiektyw tego, z ktorego obecjie korzystam co mnie niezbyt cieszy :( i stwierdzam, nze jak te inne lata zyly to ten najnowszy nie pociagnie, a podobno swietna firma i ten tego. Mam wrazenie, ze z czasem wszedzie oszczednosci i o jakosc trudno. Nie wierz w zdjecia aparatu w blocie, nie daj boze, ze wodoodporny nawet jak twierdza, ze tak - mozna sie zaskoczyc. I nawet jak sto mam napisze, ze ta firma co jej dala do testow aparat jest bezkonkurencyjna to nie uwierze, bo tez bym pisala jakby mi co miesiac nowy przysylali ;P ja testuje ekstremalnie, oczywiscie staram sie aby nie upadl, nie wpadl do wody i byl noszony w torbie. Ten starszy to nawet nie mial pokrowca i dal rade 6 lat jedyne co to bateria po 4 padla. No i teraz ten nieszczesny zoom :( i mnie boli, bo byl do kazdej torebki na szybko wrzucic i fajne zdjecia robil jakosciowo.
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  4. Super te kadry Ewy ;) Bardzo mi się podoba jej spojrzenie na otaczający świat.
    Fiołek także zdjęcia robi (i u mnie był o tym wpis :). Póki co korzysta z aparatu w starym smartfonie, bo aparat cyfrowy mamy tylko jeden, zdecydowanie za duży do Fiołkowych rączek.
    Pozdrawiamy i życzymy dalszego owocnego rozwijania zainteresowań :)

    OdpowiedzUsuń
  5. moja na razie 20miesięczna córcia uwielbia oglądać zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie fajnie, ale wybij jej z głowy pójście do pracy ;) za młoda jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech idzie! Trzyletni (jeszcze przez chwilę) darmozjad ;D

      Usuń
  7. Moja też robi zdjęcia. 2,5 roku :) Aparatem codziennego użytku. Jednak raczej pod nadzorem. Wie że musi założyć sznurek na rękę, żeby aparat nie upadł. Wie że nie może go rzucać byle gdzie. Też w nim pika czasem "błąd obiektywu" lub inne bardziej skomplikowane wyrzuty. Przeżył bombardowanie piaskiem mojej torebki zainicjowane przez dzieciaki na placu zabaw. Czarne plamy atakują zdjęcia. Jednak działa. Obiektyw wychodzi z wielkim chrzęstem (chyba tego piachu) ale wychodzi. Jak będę miała nowy zapewne odziedziczy ten aktualny. Tak jak stary laptop do oglądania (o zgrozo) bajek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój stary laptop też czeka, aż go Ewka odziedziczy, ale na razie nie mam odwagi ;D

      Usuń
  8. uwielbiam dziecięce kadry... są takie inne, takie "szczere". odkrywają miejsca i kadry, na które my już nie zwracamy uwagi albo odrzucamy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta to ma talent :) Kto wie może będzie Panią Fotograf :) Albo po prostu miłośniczką fotografii :)
    Dobrze pamiętam te aparaty z kliszą które w okrutny sposób ograniczały moją chęć pstrykania zdjęć w bezliku :)
    Teraz podczas jednej sesji 500 fotek z których zostaje 5-8 najwłaściwszych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam dziecięcą fotografię, a raczej fotografię w wykonaniu dzieci. Moje nie mają swojego aparatu, ale prawie zawsze jak robię zdjęcia, to każdy musi zrobić chociaż po jednym!

    OdpowiedzUsuń
  11. Pstryki z fabryki - pamiętam! Kiedy to było.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zapomnieć? :) Tyle znajomości przetrwało z tamtego okresu :))

      Usuń
  12. swietne to zdjecie srebrnych foremek (?) Moj brat jest fotografem, a ja zawsze chcialam jak on. Od ZAWSZE pamietam go z aparatem a zanim go dostal widze na zdjeciach ze palcami pstrykal. Kto wie moze i z Ewki fotograf bedzie!

    OdpowiedzUsuń
  13. zdjęcie nogi Ewy moje ulubione :) Zuzia takie strzela sobie moim telefonem :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Krzysiul też od jakiegoś czasu przeżywa fascynację robieniem zdjęć. Mojego aparatu nie pozwalam mu ruszać (mimo że nie jest jakiś super-hiper-rewelacyjny, Nikon za jakieś 1300 zł), ale telefonem strzela na prawo i lewo i całkiem nieźle mu to wychodzi - tylko brak mu cierpliwości, żeby załapać ostrość, bo na telefonie to chwilę trwa ;) Ale ostatnio właśnie rozważałam, czy nie dać mu mojej starej cyfrówki - jakość zdjęć jak w moim smartfonie, ale przynajmniej się nauczy, że zdjęcia się robi aparatem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla dziecka własny aparat to super sprawa :)
    Zresztą widać na zdjęciach z jaką ciekawością patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak mój Oski dorwie się do aparatu to robi milion zdjęć i do wszystkich mówi: "uśmiech" i tak ostatnio jak myłam okna to strzelił taką sesje dla ręcznika papierowego, płynu do mycia szyb, wiaderka, itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jak mogłam przeoczyć ten post? to chyba przez trwająca wtedy u nas trzydniówkę :P
    U nas Julek mam starego nikona na klisze z którym kiedyś ja podróżowałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)