30 czerwca 2014

18 Ewka na okładce*

Ewka mieszka w mieście. Mogłoby się wydawać, że w mieście nie da się obserwować przyrody. A jednak Ewka znajduje tu mnóstwo roślin i zwierząt. Czytam na okładce pewnej książki. Co prawda w miejscach, gdzie wymieniam Ewkę jest imię Linnea, ale pozostałe rzeczy się zgadzają. Dziewczyny mieszkają w mieście, co wcale nie przeszkadza im w poznawaniu przyrody...



Wszystko się zmienia Psze Państwa! Raz - że wakacyjna pogoda i wolny czas trochę osłabia pęd czytelniczy małej Ewki, która aktualnie woli przywdziać pióropusz i biec w stronę słońca. A dwa - no cóż, ona rośnie, mądrala się z niej robi, to i literatura musi stać się bardziej zróżnicowana. Nie samą ciekawą fabułą mały człowiek żyje. Przyszła do nas nowa fala edukacji. Całkiem nieźle jest to wymyślone. Że po latach od obronienia dyplomu, wracamy do wiedzy podstawowej. O, choćby do umiejętności zaplatania wianków! Bo ja taka słaba w sploty jestem. Czy te na włosach, czy z kwiatów... Powtórka z jakich jeszcze wiadomości czeka na nas w najbliższym czasie? Na pewno anatomia. To już maglujemy od pewnego czasu. Świat zwierząt. Prehistoria. Ale aktualnie - przyroda.




12 rozdziałów. Każdy z nich to inny miesiąc. Cały rok z Linneą. I z jej przyjaciółmi! Z panem Blomkvistem, który kiedyś był ogrodnikiem i panem Kalle, który ma działkę za miastem. - Mamo, przeczytaj mi o grudniu - mówi Ewa. No to czytam. O własnoręcznie robionych prezentach, o przesileniu zimowym, o gilu, który ma jaskrawoczerwony brzuch, o rodzajach orzechów i o tym, jak zrobić świąteczną ozdobę - serce na choinkę. A potem mówimy sobie dobranoc. I Ewa zasypia.



Bo tej książki nie czyta się od deski do deski, przy jednym posiedzeniu. Choć pewnie można i tak... My wolimy na raty, bo bardzo dużo różnorodnych informacji poukrywanych jest w każdym rozdziale. O roślinach, o ptakach, o tradycjach, zabawach. O, można nawet dowiedzieć się, jaki jest przepis na zupę z pokrzywy! I ta Linnea taka, że nie sposób jej nie polubić :) Pan  Blomkvist i pan Kalle... Mam te same uczucia, jak podczas lektury książki Lato Stiny (KLIK, ta sama ilustratorka!). W okolicach serca jakoś cieplej się robi... :)




Przed nami lipiec. Czyli co? Plażowe znaleziska, wiadomości o mewie śmieszce, list w butelce i przepis na sok z czarnego bzu :)


Rok z Linneą, tekst: Christina Björk, ilustracje: Lena Anderson
tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk, Wydawnictwo Zakamarki

* Zdjęcie z Ewką - Linneą powstało na potrzeby konkursu marki Endo. Nasza praca została wyróżniona :) 


18 komentarzy:

  1. Ach, tyle razy okładka tej książki rzuciła mi się w oczy. I zdjęcie konkursowe widziałam! Gratulacje :)
    Ale myślałam, że zawartość książki jest inna, że bardziej to opowieść, jakaś historyjka. I że dla dziewczyn głównie ;) A tutaj, miłe zaskoczenie. Taka ukryta porcja wiedzy, co lubię i przyroda na wyciągnięcie ręki, co lubi Mateusz. I cena z Arosa piękna :) Dzięki za tego posta! Kupujemy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też sądziłam, że to bajka... A to skarbnica ciekawostek! Już jest na mojej liście must have. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobieństwo pierwsza klasa :-))) też fotkę widziałam wcześniej :-)))

    uwielbiamy książki ala skarbnice wiedzy :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Razem z dziećmi uwielbiamy Linneę i Ewkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. No no Linnea świetna! A ewka jak dwie krople ;-) i te robótki w książce są fajne.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja pierwszy raz widzę i muszę przyznać, że jestem bardzo zaciekawiona. Ewka natomiast zdecydowanie mogłaby być bohaterką tej książki. Baaa...każdej by być mogła :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fanastyczne podobieństwo Ewki do Linei :)
    Nie dziwię sie, ze was wyróżniono...

    OdpowiedzUsuń
  8. idealna okladka! Fajna ksiazka. Polecam Ci tez Nikki McClure. Wycinanko ilustracje, pelne wiejskiego spokoju i ciekawosci dziecka do natury. Szczegolnie tu pasowac bedzie Is it summer yet?

    OdpowiedzUsuń
  9. I tak oto kolejny tytuł wylądował na naszej liście książek do kupienia. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie książki - tytuł wędruje na listę "do nabycia w Polsce" ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałyśmy już kiedyś Linee bo jest w naszej bibliotece ale może warto ją sobie przypomnieć. Może teraz czas na Hankę? :) Zdjęcie świetne!

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja już kilka razy widziałam okładkę, na książkę nie trafiłam. Polujemy na nią w naszej bibliotece, bo tak sprawdzam książki, jak chłopakom się spodoba to kupuję albo wciągam na listę. Tak właśnie pokochaliśmy Stinę, więc myślę, że Linnea też by im się spodobała. A my dziś obserwowaliśmy przyrodę na leśnym spacerze:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście bardzo podobne .. a ten jej uśmiech - powala ! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobrze zachęciłaś do książki, a zdjęcie Ewy PRZEPIĘKNE! Cała Ewka! Taka jaką ją znam z Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudna Ewka! Na okladke nadaje sie idealnie!
    No i ten usmiech :)))
    PS. Kpochana, Ty jeszcze na chodzie? Wojtek chyba czeka na tego 4 lipca ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest szansa, że nie tylko doczeka, ale i posiedzi tam dłużej ;)

      Usuń
  16. Nie kumam, jak to możliwe, że zdjęcie Ewy nie wygrało! Jest boskie! A Linnea... czytana przeze mnie chyba jeszcze w ciąży, to po prostu klimat Dzieci z Bullerbyn- nie do podrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo, czegoś takiego mi brakowało. Dzięki za opis i przykłady ze środka, koniecznie kupię. Dla siebie, bo Niemałż wianki zaplatać umie, a dziecko nic na głowie nie chce nosić, to ten temat mamy póki co zamknięty. Ale chętnie poczytam sobie do poduszki coś optymistycznego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)