8 czerwca 2014

103 Na lato (i lata) - książkobranie


Jeden, dwa, trzy, cztery! Tyle osób otrzyma komplet: książka + zestaw pocztówek od Wydawnictwa Muza. Czekają po dwa egzemplarze książek: Przygoda z małpką (Stefania Szuchowa, Janina Krzemińska, Wydawnictwo Muza) oraz Leonek i lew (Wanda Chotomska,Teresa Wilbik, Wydawnictwo Muza). O książkach pisałam w jednym z majowych wpisów KLIK. Do każdego tytułu dołączony będzie zestaw pocztówek. 


 Zasady:
  1. Pod dzisiejszym wpisem zostawcie komentarz - napiszcie, jaka jest Wasza najulubieńsza książka z dzieciństwa.
  2. Włączyłam możliwość komentowania przez osoby, które nie mają profilu Bloggera czy G+. Te osoby proszę o zostawienie adresu e-mail (pozostałe osoby muszą je zostawić, jeśli adresów nie widać w ich profilach). Komentarze będą czekać na zatwierdzenie, co oznacza, że będą pojawiać się z opóźnieniem.
  3. Czekamy do pierwszego dnia lata, 21 czerwca 2014, godz. 23.59.
  4. Losowanie i wyniki pojawią się na blogu w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu. Do wygranych wyślemy wiadomości e-mail z prośbą o podanie adresu do wysyłki nagrody. Nagrody będą wysyłane tylko na terenie Polski.  
  5. Miło nam będzie jeśli polubicie profil Wydawnictwa Muza na FB KLIK i podzielicie się informacją o konkursie ze znajomymi. Ale nie zmuszamy :)
  6. Powodzenia! :)
PS A tak pozakonkursowo - zerknijcie na internetowy sklep Wydawnictwa Muza, nie dość, że istne szaleństwo z cenami książek, to jeszcze np. wysyłka paczkomatami w (także szalenie) niskiej cenie KLIK!

KSIĄŻKOBRANIE - WYNIKI! Gratulujemy :))


103 komentarze:

  1. książki cudne do zgarnięcia!aj marzą nam się
    Co do ulubionej książki z dzieciństwa to zdecydowanie Ferdynand Wspaniały:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby go pamiętam, ale jednak zupełnie (treści) nie! Muszę z Ewką nadrobić :)

      Usuń
  2. Ulubiona była książka do rosyjskiego starszych sióstr. Te ręcznie malowane ilustracje z dziewczynką i kotem przy porannej toalecie. A wszyscy w niej byli tacy uczynni i uśmiechnięci.

    A potem komiksy Kajko i Kokoszem, na których w wieku lat 4 nauczyłam się czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiłam komiksy z serii Kajko i Kokosz :) Ale czytać się uczyłam na Kwapiszonie :)

      Usuń
    2. Ja też nauczyłam się czytać na komiksach o Kajko(u?) i Kokoszu!

      Usuń
  3. No dobra zdradzę tą wielką tajemnicę moją ulubioną książką był "Kot w butach" :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja noszę w głowie obrazy z związane z bajką o Dwóch Dorotkach Janiny Porazińskiej. Nie wiem do dzisiaj co mnie w niej tak urzekło ale pamiętam doskonale te uczucia, które związane były z jej przeżywaniem. Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajki braci Grimm, a później książki Chmielewskiej :) pozdrawiam, Iwona (ruda357@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ulubionych ksiazek mialam mnostwo. Chetnie wracalam do niektorych raz jeszcze i jeszcze... Gdy mialam chwilke czasu po prostu otwieralam na chybil trafil ksiazke i czytalam maly kawaleczek. To mi wystarczalo by poczuc sie dobrze, bo ulubione ksiazki zna sie na pamiec i sa jak starzy znajomi; uwielbialam te "chwilowe powroty":-))
    Ale jak juz mam wybierac to powiem, ze moja najbardziej ulubiona ksiazka byl "Czarodziejski mlyn". Magiczny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja książka z dzieciństwa "Piwnooka" Piekna i prawdziwa chetnie słucha jej moja 2.5 roczna córcia :)
    nocun1993@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Po takie nagordy z chęcią się ustawiamy:)
    Moja ulubiona książka a właściwie książki to te o Wróbelku Elemelku. Co prawda przepadły ale udało mi się zakupić identyczne egzemplarze i teraz Wróbelkiem zarażam Wikusię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najulubieńsza to "Kometa nad Doliną Muminków" T. Jansson wyd. Nasza Księgarnia (w różowej okładce). Mama podarowała mi ją, gdy byłam bardzo chora i musiałam leżeć w łóżku. To był najlepszy niezapowiedziany prezent ever! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak myślę o tym która była moja naulubieńsza, to w głowie mam tylko jedną myśl ... " MARTYNKA" :) mmm moje dziewczyny nie znają jeszcze Martynki (po za tą z przedszkola :D ) ale właśnie se uświadomiłam, że muszę to zmienić! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O! Super! Ostatnio oglądałam książkę z małpką w Empiku. Też mi coś przypomina, chyba u babci taka była, no podobna. Albo tak jak ktoś pisał może na slajdach... muszę poszperać:)

    Co do ulubionych to mile wspominam "Przygody Gąski Balbiny" - nie wiem czy to akurat tytuł, kojarzę raczej serię opowiadań... Poza tym "Czarodziejski Ogród" - uwielbiałam, ta tajemnica zawsze mnie wciągała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie moja naj naj to Ronja córka zbójnika! Mogłam tam i z powrotem a w dodatku Jaguszka podziela mój entuzjazm i mimo swoich 4 lat z haczykiem każe sobie czytać na wyrywki i dokładnie studiuje wszystkie ilustracje, te z wietrzydłami też ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Król Maciuś Pierwszy, i BAJARKA OPOWIADA;) to z wczesnego dzieciństwa,jak sama zaczęłam czytać to inne tytuły :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Każda kolejna książka była moją ulubioną w dzieciństwie, ale tą, do której bardzo często wracałam (teraz też) jest "Plastusiowy Pamiętnik".

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepsza, najwspanialsza książka dzieciństwa to "Jak Bettina wracała ze szkoły". Mój egzemplarz przepadł, ale kilka lat temu (jeszcze przed narodzinami syna) udało mi się zakupić tą książkę w antykwariacie. Aktualnie co jakiś czas wracam do niej i czytam swoim dzieciom ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może nie do końca najulubieńsza, ale jak wspominam okres dzieciństwa, to przypomina mi się "Martynka". Moja koleżanka miała kilka książek. Były tak pięknie wydane! Jak bawiłyśmy się w bibliotekę, to wypożyczałam je u niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam taką ukochaną... Dluuuugo nie moglam sobie przypomniec tytułu tej ksiazki, ktora kochalam w dziecinstwie, a ktorej niestety nigdy nie mialam na wlasnosc - zawsze tylko u kuzynki moglam ja poczytac. Wiele lat pozniej przewertowalam fora ksiazkowe szukajac pomocy w znalezieniu tej pozycji, ktora kojarzylam tylko po kilku obrazkach. I nic. Jaka wiec byla moja radosc, gdy ktoregos pieknego dnia znalazlam MOJA KSIAZKE na polce w ksiegarni! Wyszlam oczywiscie z "Gałgankowym skarbem" pod pachą :) Kupilam ją SOBIE, nie moim dzieciom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia tak ruszyly, ze o mailu zapomnialam:) eszulczewska@wp.pl

      Usuń
  18. Oj, mnóstwo tego było! Ale pierwsza, która mi przychodzi do głowy do "Dom pod kasztanami" Heleny Bechlerowej. Nawet mój kot nazywa się Tygrysek na cześć tego z książki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ulubionych było wiele, ale ta naj to Calineczka :)
    iiwonia290986@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Książek ukochanych miałam mnóstwo, do dziś tak jest, więc wyrwana do odpowiedzi mam mętlik w głowie;) Ale ta książka z Małpką, kojarzy mi się z cudnymi "Małpeczkami z naszej półeczki" Miry Jaworowej. Nie mogłam się oprzeć pokusie i przeczytałam ją już dawno temu, memu wtedy niespełna czterolatkowi. I zdradzę, że kiedy czytałam tę książkę - dziecięciem będąc i posiadając jedną, młodszą siostrę - psoty niesfornych braci wydawały mi się bardzo zabawne i arcyciekawe, a dziś, mając na stanie dwóch ancymonów, stwierdzam, że to samo życie, prawda i tylko prawda:) To tak, jak z Emilem ze Smalandii (czy Lonenbergii;). mryband@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. "Karolcia" Marii Krüger, muszę ją wytargać dla Matyldy - tylko, że wtedy wielce prawdopodobnie nigdy nie opuści jej ta przemożna chęć posiadania koralika... Do dzisiaj takiego szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja zawsze chętnie sięgałam do "Proszę słonia" o wspaniałym słoniu Dominiku :) Muszę ją zakupić dla potomków!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też "Karolcię" uwielbiałam, a później była "Macoszka"- czytałam milion razy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Opowiem Ci pewną historię. Miałąm lat 6 i dumnie uczęszczałam do klasy pierwszej (chociaż to było 20 lat temu z hakiem, poszłam do szkoły jako sześciolatka). I książki chłonęłam. Całą sobą - miałam to szczęście, że mama i dziadek nauczyli mnie czytać już jako trzylatkę (z czego cieszyłą się też cała rodzina, bo zamiast czytać mnie, ja czytałam im).
    W drugim półroczu Pani Wychowawczyni co miesiąc kazała nam przynosić książkę, jaką lubimy - a ja co miesiąc szykowałam tę samą: był to atlas świata dla dzieci. Pamiętam, że miał żółtą okładkę i że główna bohaterka, dziewczynka bardzo podobna do Dory, którą namiętnie ogląda mój syn, oprowadzała mnie po lądach i wodach i opowiadała o dzieciach z kolorową skórą i zwierzętach jakie mi się nawet w nocy nie śniły.
    Niestety nie pamiętam autora ani tytułu. I zdaję sobie sprawę, że wiele rzeczy (szczególnie map politycznych) się w niej zdeaktualizowało. Ale Twoj wpis i konkurs przypomniał mi o niej i wiem, że jak następnym razem pojadę do rodziców poszukam tej książki. A nuż mój Krzyś, albo mała Ewa też złapią geograficznego bakcyla?

    OdpowiedzUsuń
  25. Do dzisiaj pamiętam książkę "Przyjaciele zajączka". To był taki składany w harmonijkę kartonowy tasiemiec, z obrazkami na każdej stronie i klikoma wersami wierszyka. Pamiętam ją, bo to była pierwsza książka, jaką sama przeczytałam. Jaka ja byłam z siebie dumna! :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dzieci z Bullerbyn... ech... dla nich nauczyłam się czytać...

    OdpowiedzUsuń
  27. Zależy od momentu dzieciństwa ;) Z naj, naj, najmłodszych lat pamiętam miłość do pięknie wydanego zbioru bajek Brzechwy. Mam go do dziś - porysowany, zniszczony, pomięty, posklejany... Piękne wspomnienie dzieciństwa i czytającej mi mamy :)
    A kilka lat później rozkochałam się w niepowtarzalnym klimacie książek Lucy Maud Montgomery, a tą najulubieńszą (którą przeczytałam ok. 30 razy!) został "Błękitny zamek". Śniłam o niej nawet w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. W dzieciństwie wręcz pochłaniałam książki, więc wiele było ulubionych, ale do dziś pamiętam, że ogromne wrażenie zrobiła na mnie lektura szkolna z "głębokiej" podstawówki - "Dzieci z Bullerbyn". Jak ja tym dzieciom zazdrościłam ich życia ... A później kolejna lektura szkolna mnie w sobie rozkochała - "Ania z Zielonego Wzgórza". Przeczytałam wszystkie części tej sagi i oczywiście inne książki tej autorki, m.in. trylogię o Emilce ze Srebrnego Nowiu. Książki o Ani wpłynęły nawet na mój ideał mężczyzny, jeśli chodzi o fizyczność - wysoki brunet - jak Gilbert <3
    Fiku Miku (https://www.facebook.com/profile.php?id=100008354416010)
    fikumiku@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  29. Sporo ich było ;) Pierwsza ulubiona książka, którą pamiętam, była oglądana i czytana miliony razy, kartonowa składana książeczka "Trzy małe świnki". Teraz czytam ją razem z synkiem. A potem "Tajemnica bażanciej chatki", "Moja babcia czarownica", "Wielka, większa, największa". :)

    e-mail : ewa.anna@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Moja ulubiona książka , to "Tajemniczy ogród" , zawsze myślałam o bohaterze , jak łatwo oceniać ludzi po pozorach.
    Pozdrawiam serdecznie
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  31. Nietypowo,ale szczera prawda- album "Zanim pojawił się człowiek" (Zdenka Spinara z ilustracjami Zdenka Buriana,wyd PWRL Wawa 1980), który mogłam ogladac godzinami i darlam sie przy próbach odebrania mi go, jako lektury niezbyt stosownej dla mlodych ludzi w wieku przedszkolnym. Do tej pory stoi na honorowym miejscu na półce:)
    g_staszczyk@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  32. Do 15 rż siedziałam w książkach jako typowy no-life, więc trudno wybrać te ukochane.... Ale chyba będzie Sienkiewicz, tata mnie nim 'zaraził'.. A za Sienkiewiczem zaraz Karol May, cała seria, czytałam wszystko jak leci. Uwielbiałam takie przygodowe książki :) Z takich typowo dziecięcych to zaczytywałam się w baśniach, szczególnie skandynawskich. i Kubuś P. do którego wielką słabość mam do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie może być jedna jest kilka ;) "Mikołajek", "Dzieci z Bullerbyn", "Mały książe", "Kapelusz za sto tysięcy" i wiele wiele innych

    OdpowiedzUsuń
  34. Byłam i jestem molem książkowym więc tych ulubionych książek było mnóstwo. Ale takie najulubieńsze to chyba "Madika z Czerwcowego Wzgórza" i "Tajemniczy ogród".
    anetasztompka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. Moja ukochaną książka był Tygrys o złotym sercu. W dalszym ciągu jak o niej myślę to się wzruszam. Bardzo polecam, jeśli jej nie znacie

    OdpowiedzUsuń
  36. Pochlaniam ksiazki w ilosciach hurtowych - po zgaszeniu przez rodzicow swiatla w pokoju czytalam przy ulicznej lampie siedzac na parapecie. Najbardziej kochalam basnie wszelkiej masci - "Bajarka opowiada" rzadzila. Ale taka ksiazka, ktora zdecydowania zawladnela moim sercem byla powiesc A. Lindgren "Bracia Lwie Serce". ewak_mail@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  37. A jeśli ulubionej książki z dzieciństwa nie posiadam, bo nikt mi nie czytał, a gdy sama zainteresowałam się książkami, miałam już lat naście i nie będę oryginalna, zaczytywałam się w Lucy Maud Montgomery i Małgorzacie Musierowicz?
    (justynader@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  38. Seria "Muminki", "mały książę", "Chatka Puchatka". klaudia10104@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Zwierzyniec Jan Brzechwa, ilustracje Gerard Labus. Najwspanialsze chwile dzieciństwa: mama,siostra,ja i książki. Codzienny wieczorny rytuał. Prześcigałyśmy się w recytowaniu m. in. tego zbioru wierszy. Dzisiaj czytam Zwierzyniec swoim dzieciom. protetykapiotrnowak@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Zdecydowanie "O Jasiu Kapeluszniku". Jego spotkania z Księżycem był magiczne! Książkę mam na szczęście do dziś. :)
    zuziaszulist@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  41. Moją ulubiona książką było "Śmiesznie, makaron rośnie!"- Barbary Winklowy uwielbiałam robić smaczności z przepisów zamieszczonych na końcu. Leży teraz na półce Dobrawy i czeka, aż mała podrośnie na tyle, by sama mogła z niej korzystać

    OdpowiedzUsuń
  42. Zbiór Baśni jeszcze po mojej mamie- rozsypująca się książka ze zbiorem historyjek mniej znanych z całego świata z happy endem, min. baśń i dobre wytłumaczenie dlaczego pies z reguły nie żyje w zgodzie z kotem:) Baśnie te czekają teraz na moje dzieci..na tą chwilę jeszcze są za długie na ich możliwości skupienia.
    ollga8@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  43. Dzieci z Bullerbyn - pierwsza poważna książka przeczytana samodzielnie, to było coś...
    natalia.dembik@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  44. "Karolcia" - Maria Kruger
    długo szukałam magicznego koralika w biżuterii mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ojej bardzo dużo miałam ulubionych książek, ale tą naj naj była sfatygowana, z pożółkłymi stronami, z różową okładką i narysowana na niej ciemnowłosą dziewczynką. "Mała księżniczka" wracałam do niej milion razy. A czytając ją marzyłam o córce, której dałabym na imię Sara. Marzenie się spełniło :) Dziś moja mała księżniczka biega po domu i zadaje mnóstwo pytań :)

    OdpowiedzUsuń
  46. A ja lubiłam Baśnie Andersena - miałam taką grubą księgę, tekstu było dużo, zero obrazków dlatego mama czytała mi je do snu... Przy dziewczynce z zapałkami zawsze było mi strasznie smutno :(

    OdpowiedzUsuń
  47. "OPOWIEŚCI Z NARNI"wypatrzone na półce w księgarni. Piękne dwa tomiska, tak jeszcze wyróżniające się na tle niechlujne wydawanych książek. Dostałam na urodziny i mam do teraz. Wpadłam w ten świat po uszy. Ostatnio czytałam "Lwa, czarownicę i starą szafę" bez przestanku, bo gdzie tu przerwać?! Podczas rozmowy Łucji z Tumnusem?! A może co gorsza Aslana zostawić samego na kamiennym stole?! Ja i dzieciaki czytaliśmy z wypiekami na policzkach.

    OdpowiedzUsuń
  48. Z opowieści Rodziców wynikało przez lata, że ulubionym był PIMS, KTÓREGO NIE MA. Gdy po latach kupiłam go Córce okazało się, że nic nie pamiętam. A podobno uwielbiałam. Z tych co pamiętam to zaczytywałam się w Baltazarze Gąbce :) I wszystko pamiętam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu strona dla fanów i nowe wydanie, również w wersji audio. http://www.baltazar-gabka.pl/index.html

      Usuń
  49. Ech, książek z dzieciństwa, które po dziś dzień kocham jest cała masa. Jednak nie będę oryginalna, bo pierwsze miejsce w moim sercu zajmują "Dzieci z Bullerbyn". Czytałam je, naprawdę nie wiem, ile razy! Bullerbyn i historie Lizy i reszty, to kwintesencja tego, czym powinno być dzieciństwo, jakie chciałabym stworzyć dzieciństwo mojej córeczce :) na równi są Muminki, ale jak dla mnie to nie książka dla dzieci, to książka ponad czasowa, dla każdego i w każdym wieku, jedna z najmądrzejszych, jakie zostały napisane. Moim zdaniem :) pozdrawiam serdaśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja w dzieciństwie pokochałam "Sierotkę Marysię" Konopnickiej mam to wydanie do dnia dzisiejszego a czytał mi codziennie mój ojciec po kilka stron potem okazało się że znałam książkę na pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  51. Moją ukochaną książkę dostałam od Babci. Były to "Bajeczki z obrazkami" W. Sutiejewa. Stary, zaczytany egzemplarz trafił właśnie w rączki mojego syna. Pozdrawiamy, Kasia
    kwillmann@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  52. Ciężko wybrać ulubioną książkę, dzieciństwo to częste wizyty w bibliotece i płacz, bo jednorazowo można było wypożyczyć tylko 5 książek :) U mnie wybór zależał od pory roku- zimą mogłam bez końca słuchać, kiedy mama czytała "Zaczarowaną zagrodę" i Anaruka, innymi, cieplejszymi porami- Dzieci z Bullerbyn i wszystko autorstwa Astrid Lindgren, Piątkę z Zakątka i Chłopców z Placu Broni (ukochana książka, łzy za każdym razem).
    Pozdrawiam,
    Kasia
    katrinka90@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  53. I we mnie odrzyły wspomnienia, doskonale pamiętam ukochaną książeczkę, pokuszę się nawet o stwierdzenie,że była to chyba jedna z pierwszych moich bajeczek, a ja na pewno byłam bardzo malutka, kiedy jej słuchałam.Nie mam niestety pewności, czy tytuł brzmiał Rękawiczka, ale wiem na pewno,że książeczka miała kształt czarnej, błyszczącej rękawiczki i było to przełożenie pięknej rosyjskiej baśni o zgubionej rękawiczce, do której kolejno przychodziły leśne zwierzęta, szukając schronienia.Zamykając oczy nawet dziś dokładnie widzę te piękne oczyska zwierzątek z figlarnie zakręconymi rzęsami, tak typowymi dla rosyjskich bajkowych bohaterów.Mimo,że jako mama znalazłam na strychu rodziców wiele książeczek,głownie to małe kwadraciki serii Poczytaj Mi Mamo,które oddałam synom, tej jednej nie udało mi się odnaleźć, a tak bardzo chciałabym im pokazać...a.romoslawska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękawica :) Tez ją mam i uwielbiam.
      http://2.bp.blogspot.com/-CORZLDiq1s8/Tivm9kHzj-I/AAAAAAAAAXY/AUICBO5GFic/s1600/104_0345.JPG

      Usuń
    2. Tak,tak właśnie wyglądała okładka, tylko moja była w kształcie rękawicy:):)Dzięki!!!!( Widzę,że Twoja również mocno użytkowana)
      I BŁAGAM JAK MOGĘ POPRAWIĆ ,,ODŻYŁY'' WE WCZEŚNIEJSZYM WPISIE< NIE MOGĘ NA TO PATRZEĆ< PLISSSSS
      Anka

      Usuń
    3. :) Chyba nie można, w każdym razie ja nie wiem, czy można ingerować w opublikowane komentarze... Jak ktoś wie jak, poproszę o wskazówkę :)
      PS Oj, wiem jaki to ból, jak taki byk raptem zaatakuje :D A nigdy się nie zapowie, po prostu atakuje :D

      Usuń
    4. Teraz przynajmniej już wszyscy się o nim dowiedzą:):):) Ale wiedzą,że i ja wiem:):):)

      Usuń
  54. od czego tu zacząć.... chyba top dziesięć należałoby zrobić. Co wybrać co? Gorączkowo myślę... Czy zbiór bajek- "Bajki na dobranoc"- nad których ilustracjami spędziłam godziny całe. To prezent od siostry- bibliotekarki 15 lat starszej. Oh to dla tej książki otworzyłam swoja bibliotekę!!miałam karty katalogowe, pieczątki, książki ułożone alfabetycznie- od niej się wszystko zaczęło była piękna, znalazłam w necie żeby Wam pokazać- o taka jak tu: http://www.ebay.pl/itm/Bajki-dobranoc-Viera-Janusova-wyb-90-/360956790513?pt=LH_DefaultDomain_212&hash=item540ab386f1
    Czy może wybrać "Bajeczki z obrazkami" Pana Sutiejewa. Cudowne rysunki i historie o kotkach, koguciku... Cudne wspomnienie jak siedzę z kuzynką Anulą na werandzie i czytamy sylabizując na zmianę. Polowałam na nie kilka lat w dorosłym życiu, bo mój egzemplarz przepadł. W końcu się udało kupić- stoi dumnie, na półce z książkami mojej Jaguni i czeka na nią. Mój mały skarb zdobyczny. Za trudny wybór, pomysły kolejne do głowy wpadają.
    Stawiam jednak na "Puca, Bursztyna i gości" Grabowskiego bo to godziny spędzone z tatą, jego barwnym głosem, dużymi rękami, małą lampką od biurka, herbatą i plecami opartymi o ciepły kaloryfer. I od nowa i z powrotem. Może teraz Karolcie? Może Serce, albo Kubusia Puchatka? Dzieci z Bullerbyn?Lis Witalis?Pchła Szachrajka? Nie... psi świat, psy miejskie i psy wiejskie. Zwariowane, zabawne, kochane no i Katarzyna! Ha! Tak! To lubie! Gdzie ja ją mam...ach... to co czytamy dziś???

    OdpowiedzUsuń
  55. wiecie co jeszcze mi sie przypomnialo?? seria MARTYNKI :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Moja najulubieńsza to "Dzieci z Bullerbyn". Marzyłam o tym aby przesyłać liściki na sznurku do koleżanki z bloku na przeciwko. Tylko, że blok na przeciwko był ciut za daleko, a i koleżanka moja najulubieńsza nie mieszkała w nim. Nawet jeśli by mieszkała to jeszcze pozostawał problem jakby linę z okna do okna pociągnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  57. 'Florentynka', 'Zarys parazytologii lekarskiej' (szczegolnie fotografie) oraz nie do pobicia 'Maly kalendarz chemika' (wszystkie dziewiecset stron).

    OdpowiedzUsuń
  58. "Mała strojnisia" to książka którą uwielbiałam czytać. Marzę by znów ją mieć- niestety przepadła, a nowej (lub używanej) nie udało mi się jak dotąd znaleźć. Poza tym uwielbiałam Dzieci z Bullerbyn i juz nie mogę się doczekać, jak będę mogła je na nowo odkrywać z Antosiem i Zuzią!!

    OdpowiedzUsuń
  59. Takich książek jest cała masa. Ale najulubieńsza z dzieciństwa to seria Ani z Zielonego Wzgórza. Ile się nachodziłam do biblioteki, żeby trafić na kolejne tomy i czytać w kolejności.

    Pozdrawiam
    Paulina
    paulina.slizewska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  60. Dla mnie zdecydowanie "Tajemniczy Ogród" Frances Hodgson Burnett...Jak dziecko marzyłam o tajemnym miejscu, gdzie nikt nie zna do niego wejścia, jest ukryte i niedostępne... i właśnie dzięki tej książce przenosiłam się w taki mój wymarzony, tajemny świat

    OdpowiedzUsuń
  61. Kolejny raz ustawiamy się w kolejce po cuda od was :)
    Pierwsza książka, jaką pamiętam z dzieciństwa to "Sto bajek" Brzechwy. Ze słońcem i księżycem na okładce. Lubiłam ją bardzo jako dziecko. Wstyd się przyznać, ale nie pamiętam książek z wczesnego dzieciństwa. Później kochałam Jeżycjadę Musierowicz i książkę "Ten obcy" Jurgielewiczowej.
    Nie wiem czy mail widać w profilu więc podaję ;) domowybajzel@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  62. "Karolcia" oczywiście : ) Jakże byłam dumna czytając przygody mojej imienniczki :)
    karolina.boczko@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  63. No ba! Nie rozstawałam się z "PAMIĘTNIKIEM PLASTUSIA".
    Skutkiem czego powstał mój własny, plastelinowy ludzik, który, jak jego pierwowzór, wylądował w akwarium mojego Wujka. Zdziwienie rybek nie przebiło jednak zdziwienia pozostałych członków rodziny, gdy odkryli zaglonionego już "Plastusia":)

    OdpowiedzUsuń
  64. No ba! Nie rozstawałam się z "PAMIĘTNIKIEM PLASTUSIA".
    Skutkiem czego powstał mój własny, plastelinowy ludzik, który, jak jego pierwowzór, wylądował w akwarium mojego Wujka. Zdziwienie rybek nie przebiło jednak zdziwienia pozostałych członków rodziny, gdy odkryli zaglonionego już "Plastusia":)

    OdpowiedzUsuń
  65. Może i ja spróbuję szczęścia w losowaniu :) Nie będę oryginalna przyznając się, że i ja w dzieciństwie zaczytywałam się w "Dzieciach z Bullerbyn". Równie mocno uwielbiałam rosyjską opowieść o "Koniku Garbusku". Nie pamiętam jak weszłam w posiadanie tej książki, ale była już stara, miała swój klimat, pożółkłe kartki i piękne ilustracje.
    ps. fantastyczny blog :) tylko jakoś nie mam śmiałości komentować
    pozdrawiam-Karolina
    karolina.zbaraza@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  66. Wyjątkowo ciepło wspominam książeczkę "Agnieszka opowiada bajkę". Po tysiąckroć przeczytana na dobranoc przez moją mamę. Pamiętam też, że uwielbiałam "Kocią mamę" "Ronję, córkę zbójnika", "Przygody Koziołka Matołka" i "Zajączka z rozbitego lusterka".

    OdpowiedzUsuń
  67. "Dzieci z Bullerbyn" + wszystkie części "Ani..." = moje dzieciństwo!

    OdpowiedzUsuń
  68. "Dzieci z Bullerbyn" + wszystkie części "Ani..." = najlepsze dzieciństwo! :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Książka mojego dzieciństwa:
    „ Królestwo bajki” Ewy Szerburg Zarębiny. Jest to jedyna książka która przetrwała moje dzieciństwo, tylko dlatego, że przez jakiś czas leżała na półce u sąsiadów. Ciekawe po kim Maksio ma niszczycielskie zapędy? :)
    Od jakiegoś czasu „łowimy” książki naszego dzieciństwa na pchlim targu bądź w antykwariatach. Udało mi się nabyć za całe 5 zł „Co słonko widziało” Marii Konopnickiej wyd. 1954r, jest to pierwsza książka którą przeczytałam samodzielnie.
    Wymienię jeszcze kilka:
    „Wawa i jej pan” Jana Edwarda Kucharskiego
    „Szewczyk Dratewka” Janiny Porazińskiej
    „Pilot i ja” Adama Bahdaja
    „Zajączek z rozbitego lusterka” Heleny Bechlerowej
    „Bieg z przeszkodami” Czesława Janczarskiego
    Kochamy książki, często podchodzimy do nich z sentymentem i chcieli byśmy Maksiowi przekazać jak najwięcej tej miłości.
    Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  70. informacja o książkobraniu na fb
    https://www.facebook.com/#!/profile.php?id=100000629482582&fref=nf

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja mam kilka - Dzieci z Bulerbyn- , - Pan Maluskiewicz-, - Przygody kota Filemona -

    OdpowiedzUsuń
  72. Wiele było tych książek ulubionych. Najukochańszą pozostanie chyba jednak pierwsza przeczytana samodzielnie, czyli "Dzieci z Bullerbyn". Miałam wtedy, choć trudno mi w to dziś uwierzyć, 5 lat. W domu był bardzo stary egzemplarz, który nie miał pierwszych kilku kartek. Nie wiedziałam więc dość długo, jak zaczyna się historia Lisy i jej przyjaciół. Gdy znalazłam książkę w szkolnej bibliotece przeczytałam te kilka stron jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
  73. wszystko czytalam na jednym tchu co pisała Ozogowska. ucho od śledzia było naulubiensza chyba

    OdpowiedzUsuń
  74. wszystko czytalam na jednym tchu co pisała Ozogowska. ucho od śledzia było naulubiensza chyba

    OdpowiedzUsuń
  75. moją najulubieńszą w podstawówce była "Karolcia" do dziś pamiętam zieloną okładkę z dziewczynką w biało- czarnej sukience, kitką z różową kokardką i koralikiem na szyi :)

    OdpowiedzUsuń
  76. Pomyślałam i jednak stwierdzam, że najdłużej, najwięcej i najbardziej intensywnie czytałam Muminki. Uwielbiałam książki o Muminkach jeszcze jak byłam nastolatką. Do dziś mam do nich wielką słabość.

    OdpowiedzUsuń
  77. Ulubiona - oj, było ich trochę...
    Ale pierwsze dwie, które od razu w mojej głowie się pojawiają, wraz z okładkami i szelestem kartek, to "Agnieszka opowiada bajkę" z Papuzińskiej, z serii "Poczytaj mi mamo" i "Wesołe lato" Bechlerowej o króliczku Groszku. Aaaa... i jeszcze "Zajączek z rozbitego lusterka", i "Nasza mama czarodziejka" i.... :-)

    OdpowiedzUsuń
  78. Oj dużo było tych książek ale takie naj naj to:
    - " Pokój na poddaszu" Wandy Wasilewskiej
    - " Konik Garbusek" Piotra Pawłowicza Jerszowa
    - " Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren
    Pozdrawiam Elka ( purez77@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  79. Najulubieńsza, bez wątpliwości "Babcia na jabłoni" tym bardziej, ze była tez moja nagroda za wzorowe ukończenie I klasy :) i niestety jedyna ksiązka przeczytana mi przez mamę....., w pamięci zapadła mi tez książka, a właściwie, kolorowe i tajemnicze ilustracje z "Baśni z dalekich mórz i oceanów". kasiek-kd@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  80. Odkąd pamiętam zawsze towarzyszyły mi książki. Taką szczególną, ulubioną książką była "Jacek, Wacek i Pankracek" M. Jaworczakowej. Pamiętam, że utożsamiałam się wówczas z bohaterami :) Poza tym, książka jest zabawna i pełna ciekawych przygód. Niejednokrotnie mama miała z nami pod górkę, gdy wraz z siostrami próbowałyśmy robić, to co Jacek, Wacek i Pankracek :P Pozdrawiam, Edyta (adres: edytamalepsza@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  81. Moją ulubioną książką była Podróże Doktora Dolittle.Do dziś pamiętam jak moja ciocia ciągle nam tą książkę czytała.Właśnie myślę dlaczego ja jeszcze tej książki nie kupiłam dla moich dzieci.Muszę ją też moim dziecią kupić i czytać:-) sebastian.kasnia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  82. Moją ukochana książką z dzieciństwa bez wątpienia była książka "O trzech małych, dziarskich ziarenkach grochu. Bajeczka na twoją modłę" Bajka ta na każdej stronie miała, krótką historyjkę o trzech dziarskich ziarenkach grochu, oraz dwa pytania z przekierowaniem na odpowiednią stronę książeczki, w zależności od wyboru książeczka ta zawierała różne przygody. Raz trzem małym dziarskim ziarenkom grochu nie śniło się zupełnie nic, a innym razem miały one bardzo kolorowe sny, jednego wieczoru szczotkowały przy studni ząbki, a innym przyglądały się trzem wysokim tyczkom lub trzem krzaczkom. Mama zmuszona była czytać mi te książkę w kółko i w kółko i pewnego dnia ta książka zaginęła bezpowrotnie.... :( , a ja wciąż (mimo upływu jakichś 25 lat) ją pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  83. Te ulubione to były aż trzy. Pierwsza - "Brzechwa dzieciom" - pamiętam ją jako egzemplarz mocno wyczytany, z pogiętą okładką i luźnymi kartkami. Gdy już sama sobie czytałam uwielbiałam "Przez różowa szybkę" Ewy Szelburg-Zarębiny. A gdy stałam się już bywalcem miejskiej biblioteki co dwa miesiące wypożyczałam "Bułeczkę" Jadwigi Korczakowskiej. Jakże się ucieszyłam, kiedy niedawno syn przyniósł tę książeczkę ze szkolnej biblioteki. Czytaliśmy oboje - ja ze łzami w oczach.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Gosia gdymarz@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  84. Ulubionych było kilka, przez te kilka lat dzieciństwa tytuły się zmieniały (Tajemnicza wyspa, Ania na uniwersytecie, Biały kieł i inne tego autora, Pchła Szachrajka) ALE najdłużej w wyobraźni i najgłębiej zapadło mi czytanie Konika Garbuska, koniecznie z ilustracjami Szancera. Książka teraz dumnie stoi u mnie na półce, a obok Przez różową szybkę i U złotego źródła - czekając na kolejne rosnące pokolenie :D Pozdrawiam, IwonaW
    iikostka@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  85. Nasza ulubiona książka (moja i mojego brata) to "Wodne przygody" choć ja na nią mówię wodne przygotki... to książeczka, o żabie która postanawia wyprowadzić się do oceanu i dzięki pomocy krokodyla i wieloryba przenosi się na rafę koralową, gdzie spotyka groźnego rekina i delfiny pomagają jej wrócić na plażę. Ale najfajniejsze w tej książce jest to, że ma ona ruchome kartki, nagle ze środka książki wyłania się dziób kaczki, czy paszcza groźnego rekina.

    OdpowiedzUsuń
  86. Ulubionych książek z dzieciństwa miałam kilka, oprócz Muminków, Dzieci z Bullerbyn i Pippi były tez Czarne Stopy i Przygody małego Zucha oraz małe książeczki z serii "poczytaj mi mamo" a wśród nich "Sreberko" i "Rybka" oraz "ten dziwny Eryk". Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  87. z tych, które pamiętam to "Karolcia" i "O psie, który jeździł koleją" ale mama twierdzi, że jak byłam malutka to na pamięć znałam "Wróbelka Elemelka". Pozdrawiam! snatalias@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  88. Ojoj,ciężko tak wybrać najulubieńszą! Pamiętam taką grubą książkę,zbiór baśni Andersena... Nie potrafiliśmy czytać,ale z zapałem oglądaliśmy ilustracje :) Jedna,jest wyjątkowa dla mnie,bo dostałam ją od ojca chrzestnego - "Ach,jak cudowna jest Panama!" - do dziś marzy mi się tygrysia kaczuszka! Gdy nauczyłam się czytać to już masa książek wkroczyła: Muminki,Ania z Zielonego Wzgórza,Dzieciory z Bullerbyn... Chyba muszę pognać do biblioteki,odświeżyć je sobie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  89. super ale muszę napisać coś nie w temacie. A mianowicie, Twoja córcia Ewa ma taki sam przesmyk między ząbkami jak ja kiedyś (też Ewa) hihihihi
    pozdrawiam dziewczyny !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)