8 marca 2015

7 To nie jest książka na Dzień Kobiet




Na Dzień Matki też nie, mimo że każdy znajdujący się w niej tekst zaczyna się od "Moja mama...". To książka na każdy dzień. Dla kobiet, dziewczynek, mężczyzn i chłopców. Dla wujków i cioć, babć i dziadków, wszystkich, którym wydaje się, że znają jedyny słuszny podział na zawody TYPOWO męskie i te, w których spełnią się tylko kobiety. Nie dość, że znają, to jeszcze bardzo chętnie swoją wiedzą dzielą się z najmłodszymi. Nawet, gdy ci o radę nie pytają, bo wypełnia ich dziecięca odwaga i wiara, że mogą wszystko... 




Kiedy rok temu poznawałyśmy  pierwszą część z serii PILOTKA - Kosmonautkę KLIK, Ewa chciała leczyć zwierzęta. Dziś marzy jej się praca w przedszkolu. Ale też jeżdżenie po świecie i pomaganie wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują. 




- Co tu jest napisane? Jaki tytuł? - zapytała Ewka. - Strażaczka - przeczytałam. - Strażaczka? Jak to? To dziewczyna może być strażakiem? - zdziwiła się. A ja bardziej! Nie tym, że dziewczyna może gasić pożary, ale tym, że mimo wszystkich rozmów i lektur ona dalej tego nie wie! Że ciężka praca, upór, pasja, a nie płeć decyduje o tym, jaką pracę będzie się wykonywać w przyszłości. No nie wie! Nie ukrywam, że trochę mnie to zabolało. Z drugiej strony - czy to nie najlepszy dowód na to, że druga część serii jest potrzebna? Trzecia też! I czwarta. Żeby przypominać takim zapominalskim! Dziewczyny! Możecie być strażaczkami. Choć nie musicie. Możecie wszystko! (Wy też, Chłopacy, Wy też możecie wszystko! :))
W drugim tomie serii PILOTKA szczęśliwa dwunastka to: strażaczka, cukierniczka, dyrygentka, elektryczka, fotografka, grabarka, himalaistka, informatyczka, konduktorka, ogrodniczka, reżyserka, rzeźbiarka. Od czasu, kiedy miałam przyjemność przeczytać tom pierwszy KLIK - moje zdanie się nie zmieniło. Mogłabym zabawić się w opcję kopiuj - wklej. Streszczę się zatem w kilku zdaniach. Teksty oferują bardzo smakowitą zabawę słowem, ilustracje są... Takie oszczędne, a takie bogate (moje zdjęcia absolutnie nie oddają ich urody, niestety)! Lowam Strażaczkę. Po prostu.  



Strażaczka, tekst: Piotr Wawrzeniuk, ilustracje: Dorota Wojciechowska 
Wydawnictwo Poławiacze Pereł KLIK
Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz recenzencki! 

7 komentarzy:

  1. Mateusz najbardziej na świecie pragnie pragnie zostać strażakiem. Ciekawa jestem czy by się zdziwił gdybym przedstawiła mu Strażaczkę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam taki rodzaj ilustracji ... rzeczywiście, niby nic... a mnóstwo treści :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, ile się w domu nie napracujemy, dziecina i tak idzie w świat - w tym przypadku do przedszkola. A tam dziewczynka może być tylko księżniczką, a chłopcy wszystkim innym :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. U Nas na dzień dzisiejszy Fiołek chce być lekarzem i zabawkarzem (czyt. konstruktorem zabawek). Całkiem nieźle, ale myślę, że i "Strażaczka" i "Kosmonautka" może nam się przydać do rozmów o tym, że płeć nie jest żadnym ograniczeniem. Bo wciąż zdarza się jej stwierdzać, że dziewczyna czegoś "nie może".
    Pozdrawiamy i dziękujemy za książkową propozycję (która dodatkowo pewnie spodoba się Fiokowi, bo dużo w niej czerwonego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwie najcenniejsze rzeczy :słowa i zabawa nimi oraz ilustracje czarujące tą rzeczywistość. Myślę, że dla mojej czterolatki w sam raz. Pozdrawiam słońcem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwie najcenniejsze rzeczy :słowa i zabawa nimi oraz ilustracje czarujące tą rzeczywistość. Myślę, że dla mojej czterolatki w sam raz. Pozdrawiam słońcem:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)