26 kwietnia 2015

13 Dłubiemy w nosie



I w ogóle się z tym nie kryjemy. Nie chowamy się w łazience, nie szukamy ustronnego miejsca, nie zasłaniamy się ręką. Dłubiemy. Otwarcie i z przyjemnością. Krowie dłubiemy. Konikowi, żyrafie, dzikiej świni i żółwiowi. Tylko leniwiec bezpieczny - na ostatniej stronie jest i nie ma jak mu podłubać... A dłubalibyśmy, oj dłubalibyśmy!




Jakby wczoraj to było, pamiętacie? KLIK A to prawie roku już minął :) Ostrzyłam wtedy zęby na książeczki z twardymi stronami, które mnie i Ewkę ominęły. Między innymi na jeden z tytułów z serii Akademia Mądrego Dziecka. A to ciekawe. I proszę - pojawił się Wojtek, dorósł do siedzenia i rzucania książkami, można zacząć przytulać nowe sztywniaczki. No to przytulamy! Mamy tytuł o zwierzętach i zwierzątkach i ich... nosach? Nieeee, mimo wszystko więcej tam wiadomości o pełnych brzuszkach, przysmakach, buziach, które cały czas się ruszają. Lubimy. Dłubać w nosach, przeglądać i podczytywać. A Wojtek to nawet lubi sobie rzucić książką. I nic się z nią nie dzieje. Wiwat zaokrąglone rogi! Wiwat sztywniaczki! :) 




Zwierzęta i zwierzątka, tekst: Zbigniew Dmitroca, ilustracje: Cristiana Mesturini
Wydawnictwo Egmont KLIK

PS Macie inne tytuły z tej serii? Jakieś opinie? Polecenia? :)




13 komentarzy:

  1. Rewelacyjna jest "Gdzie bywa słoneczko?". Zresztą cała seria super 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta część o słoneczku też mi się podobała :)

      Usuń
  2. Nieziemska, a to dłubanie, to jest the best! Nie ma dzieciństwa bez dłubania w nosie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wciąż mi się przypomina anegdota z wpisu o porodzie :D Jak mi jedna z ciężarówek w szpitalu opowiadała, że w przedszkolu dłubali w nosi i robili sobie ze smarków zegarki, ahahahahahaha.

      Usuń
  3. Mamy jedną, "Raz dwa trzy" - piękna jest. Młody uwielbia, recytuje z pamięci, że tukany mają dwa wspaniałe dzioby :)
    Kropka też podczytuje regularnie (z dłubaniem włącznie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewka trochę zazdrosna o te "sztywniaczki", sama chętnie do nich wraca :D

      Usuń
  4. A my mamy Kolorowy świat. Powiem, że dziurawe książki to jednak dobry patent :D A to dłubanie... Rewelacja! Właśnie upatrzyłam w jednej księgarni za 11 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dziury są istotne. A 11 zł to dobra cena :)

      Usuń
  5. Miałam chyba cztery tytuły z tej serii, nie pamiętam dokładnie jakie. Mnie nie zachwyciły, rozdałam po rodzinie. Jak kupowałam byłam przekonana że są świetne ale mi przeszło :-D To było w grudniu, Gośka miała tylko 5 miesięcy i swojego zdania nie wyraziła :-) Jak patrze na Twoje zdjęcia to... chyba znowu bym się skusiła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej serii mnie kręcą nie ilustracje i nie teksty (choć naprawdę są w porządku), ale te dziury ze zmieniającą się średnicą! Nie tylko mnie, Wojtek ma etap precyzyjnego lokowania palucha - wszędzie ;D

      Usuń
    2. Fakt, to świetna zabawa! A co do palucha... Widziałaś "Dotykanki"? Seria z różnymi fakturami, ilustracje też nie powalają na kolana ale dotykać różne futerka w książce lubimy :-)

      Usuń
    3. Wygooglałam, bo nie kojarzyłam :) Fakt, ilustracje nie powalają, ale widać nie można mieć wszystkiego ;) Wojtek ma dwa według mnie przepiękne sztywniaczki (będą niebawem na blogu) ze świetnymi, jasnymi, minimalistycznymi ilustracjami. Ale one nie mają różnych faktur czy dziur, no coś za coś ;D

      Usuń
    4. Już nie moge się doczekać! :-)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)