5 lipca 2015

2 Poczytamy? Elementarze



Oba niedawno wydane. Format ten sam. Oprawa również - twarda okładka, szyty grzbiet. Papier mają inny. I to on sprawia, że ma się wrażenie, że jeden z nich ma dużo więcej stron. A nie ma. Elementarze. Jeden wydany przez Egmont, drugi przez Naszą Księgarnię. Na pierwszy rzut oka - przez "elementarz" w tytule, format i objętość - wyglądają podobnie, drugi rzut oka nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z zupełnie innymi rodzajami podręcznika do początkowej nauki czytania i pisania.
Poczytam ci, mamo. Elementarz to podręcznik napisany przez Beatę Ostrowicką, autorką ilustracji jest Katarzyna Kołodziej. Zawiera różnorodne teksty, które łączy para głównych bohaterów - Lena i Antek. Nauka czytania w tym elementarzu podzielona jest na trzy etapy. Najpierw całe rozkładówki wypełnione są przez ilustracje, które dopełnia zaledwie kilka słów. Tak poznajemy Lenę i Antka i ich otoczenie. Najmłodszy czytelnik może uczyć się czytać pierwsze słowa metodą globalną. Drugi etap to wprowadzenie - w krótkich tekstach - 30 podstawowych liter. Przy każdym tekście - wybrany wyraz w trzech wersjach: całość, z wyróżnionymi samo- i spółgłoskami, podzielony na sylaby. Etap trzeci to dłuższe teksty, w których pojawiają się dwuznaki oraz wyrazy, które inaczej się pisze, a inaczej czyta. Im dalej w las, tym mniej lustracji, a więcej tekstu. Na końcu - rozkładówka z alfabetem.








Elementarz współczesny. Czytam sobie - opracowaniem merytorycznym zajęła się Anna Boboryk, graficznym - Dorota Nowacka, ale w podręczniku wykorzystano teksty i ilustracje autorów serii "Czytam sobie" (o niej niebawem), m.in. Anny Czerwińskiej-Rydel, Agnieszki Frączek, Grzegorza Kasdepke, Joanny Olech czy Zofii Staneckiej (teksty); Emilii Dziubak, Marianny Oklejak czy Ewy Poklewskiej-Koziełło (ilustracje). Tu także, zgodnie z metodyką uczenia czytania i pisania, dziecko najpierw pracuje na ilustracjach, na których pojawiają się litery i proste wyrazy. Później poznaje podstawowe litery i próbuje czytać proste teksty, by na końcu czytać dłuższe teksty, w których użyte są wszystkie litery. W części z wprowadzaniem liter na marginesach znajduje się prezentacja litery małej i wielkiej, wyraz podstawowy, przykłady innych wyrazów zawierających ową literę, analiza i synteza wyrazu podstawowego, wyrazy z podziałem na sylaby i prosty tekst, w którym zawsze są wyrazy zbudowane tylko z liter wcześniej poznanych.








Konstrukcja obu elementarzy jest podobna, łączy je ta sama metodyka uczenia czytania i pisania, ale książek nie ma co porównywać. Nie w tym rzecz, że jedna książka jest lepsza, druga gorsza. Są po prostu inneElementarz współczesny. Czytam sobie bardziej przypomina typowy (bardzo atrakcyjny tekstowo i graficznie) podręcznik. Prezentacja litery w liniaturze, nowe wyrazy, analiza, synteza, podział na sylaby - każda rozkładówka nadaje się do przerobienia na planszę wieszaną na szkolnej ścianie. Jest przejrzyście, czysto, ciekawie. Teksty to fragmenty książek do nauki czytania. Oczywiście można się żachnąć, że wydawnictwo tylko dba o to, by interes się kręcił (na końcu są okładki wszystkich książek z serii "Czytam sobie"), ale można się też ucieszyć, że: 1. dzięki temu elementarz jest tekstowo i graficzne różnorodny, 2. dziecko będzie CHCIAŁO sięgnąć po książkę, by dowiedzieć się, co było dalej. Ja się cieszę. Po Elementarz współczesny sięgam z przyjemnością, choć nie "forsuję" Ewy nauką. Nic na siłę - jeśli jest zainteresowana, rozmawiamy o literach, jeśli nie - czytam, ona słucha i patrzy. Dołączony do książki zeszyt Piszę sobie czeka. Na naukę "pisanych" liter jeszcze nie czas.
Druga książka: Poczytam ci, mamo. Elementarz uczy "przy okazji". Ponieważ wszystkie teksty łączą osoby głównych bohaterów - elementarz można czytać jak zbiór opowiadań, zupełnie pomijając kwestię wprowadzania liter. Tymczasem, cichaczem... Litery i tak się wprowadzają ;) Lepiej tak? Gorzej? Inaczej! Cieszę się, że jest wybór, bo całkiem niedawno, w temacie elementarza, do wyboru mieliśmy tylko ten (piękny, nawiasem mówiąc) Mariana Falskiego i ten drugi, też Falskiego, ale z inną okładką ;) Który byście wybrali?



tekst: Beata Ostrowicka, ilustracje: Katarzyna Kołodziej
Wydawnictwo Nasza Księgarnia KLIK 

Wydawnictwo Egmont KLIK 

2 komentarze:

  1. Przyznam, że widząc dwa najlepiej mieć oba jak wy i czytać naprzemiennie ....
    Nie umiałabym zdecydować się na jeden.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam wrażenie że te stare elementarze były bardziej poukładane, w tych współczesnych trochę przeszkadza mi taki bałagan wozualny, mojego syna rozpraszają niektóre strony

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)