20 listopada 2015

4 W oczekiwaniu na Święta

Rok temu, pod koniec listopada, zapakowałam Wojtka w wózek i wyruszyłam do siedziby wydawnictwa Zakamarki. Bardzo mi zależało, żeby książka Prezent dla Cebulki trafiła do nas przed pierwszym grudnia, a bałam się, że przy zakupie przez internet przesyłka nie zdążyłaby przyjść na czas. Wojtek współpracował, ja trafiłam do biura i już po chwili wracałam do domu z ukrytą w papierowej torbie książką - już na pierwszy rzut oka piękną: duży format, twarda oprawa, porządny, materiałowy grzbiet, urocza świąteczna wklejka i naprawdę piękne ilustracje.



Opowieść w 25 rozdziałach czytaliśmy przez cały grudzień. Na zmianę, jak to u nas bywa. Ostatnie dwa rozdziały Ewa czytała z tatą i może to i dobrze, bo krzątając się po kuchni i podsłuchując, mogłam dyskretnie uronić kilka łez do zlewu. Wydawać by się mogło, że skoro znam treść, kolejne czytanie nie spowoduje u mnie aż takiego wzruszenia. Bynajmniej. Wczoraj przeczytałam całość, żeby przypomnieć sobie dokładnie fabułę, i znowu oczy mokre. Nie da się nie wzruszyć!



Cebulka to chłopiec, który właściwie ma na imię Stig, ale kiedy był zupełnie mały mama zaczęła mówić na niego Cebulka i tak jakoś zostało. Stig mieszka z mamą we wsi Kilsmo. Mieszkają sami, żyją dość skromnie, choć pieniędzy wystarcza na podstawowe potrzeby. Cebulka na prezent gwiazdkowy wymarzył sobie rower, choć najbardziej to chciałby poznać swojego tatę. Tak, Cebulka nie zna swojego taty, mało tego - jego mama też nie ma z nim kontaktu. Poznała go w Sztokholmie, na koncercie. Spędzili ze sobą wieczór. Potem mama wyrzuciła kartkę z jego numerem telefonu i... zaczął jej rosnąć brzuch. Właśnie tak. Specjalnie to napisałam. Ten wstęp. Bo Prezent dla Cebulki to lektura dla rodziców, którzy chcą czytać z dziećmi o życiu i - jeśli w ogóle dziecko będzie tego chciało - odpowiedzą na dodatkowe pytania, które nie zawsze będą łatwe. Także te o martwej kurze. O wstydzie. O dokuczaniu w szkole. O przyjaźni. O uczuciach w ogóle. O kradzieży. O przyjaźni. O marzeniach. O ucieczce. O złości. O rozczarowaniu. O rodzinie. O miłości. I o kogucie ;)



Już nie mogę się doczekać grudnia i naszego codziennego spotkania z Cebulką. Tym bardziej, że Ewa - po roku czasu - nie za bardzo pamięta fabułę i na pewno pojawią się pytania i wieczorne rozmyślania, rozmowy przy zasypianiu, takie o rok starsze, trudniejsze, bardziej świadome. Postaram się trzymać język za zębami i nie zdradzę jej wcześniej, czy Stig dostanie rower i czy spotka swojego tatę. Wam też nie powiem. Pamiętajcie, żeby podczas lektury mieć w zanadrzu chusteczkę! :)

Prezent dla Cebulki, tekst: Frida Nilsson, ilustracje: Maria Nilsson Thore,
tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk, Wydawnictwo Zakamarki KLIK


PS Nie będę na blogu robić zestawienia książek o tematyce zimowo-świątecznej, Maja popełniła taki wpis i temat został dla mnie wyczerpany, zerknijcie na Maki w Giverny KLIK :)

OGŁOSZENIE SPECJALNE: Trwa konkurs KLIK
 

4 komentarze:

  1. U nas też już Cebulka przygotowany na adwentowy czas.
    W tamtym roku niesamowicie nas wzruszył, w tym roku zapewne będzie podobnie ....

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książeczka :)
    www.kolorowe-usta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja nareszcie ją upolowałam w bibliotece. Aż się boję tych wzruszeń przy córce. może końcówkę też przeznaczę dla taty.

    OdpowiedzUsuń
  4. My jeszcze za mali, ale zapisuję i będziemy czytać za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)