11 stycznia 2016

1 Cuda, dziwy, kryminały

Kryminał dietetyczny (!), w którym właściwie brak konkretnej zagadki, ale jest postać detektywa i cała masa przestępstw... żywieniowych. Widzieliście kiedyś takie cudo? Taka jestem trochę rozerwana pomiędzy okrzykiem entuzjazmu a jękiem zawodu. To od plusów mam zacząć? Czy minusów? Których będzie więcej?


Jednak plusów. Pierwsze skojarzenia? Wiadomo - seria Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai. Jest seria z kryminałem w tle, detektyw, zbliżony format i styl okładki, rysunkowy indeks postaci (choć w tym przypadku umieszczony na końcu). Powierzchowne to podobieństwo, zupełnie mi nie przeszkadza, bynajmniej.



Walenty Węglowodan, Tęgomir Tłuszcz, Balbina i Błażej Białko, Wera Woda - czujecie to? To bohaterowie, nie wszyscy, ale ci z pierwszego planu. Muszę podpowiadać, że ich nazwiska są takie a nie inne nie bez przyczyny? Walenty Węglowodan stara się namówić dzieci na batoniki, cukierki, czekolady i lizaki (ale i pieczywo, makarony, płatki śniadaniowe, słodzone napoje, owoce itd.). Jak nie uda się przy półce, próbuje przy kasie. Tęgomir Tłuszcz poleca uwadze przede wszystkim chipsy i solone orzeszki. Strasznie jest zakompleksiony, zupełnie w siebie nie wierzy... Błażej Białko za to uważa się za lepszego. W końcu on zachęca do jedzenia jogurtów, serów, jaj. Do picia mleka... Zupełnie nie widzi problemu w tym, że wciska do koszyka także słodkie serki. Wera Woda - wiadomo, ma jedyną wizję tego, czym można gasić pragnienie. Są jeszcze dzieci, Detektyw Dietetyczny i Właściciel sklepu. A także babcia Basia czy Pablo Papaya... Nie, jednak nie będę ich tu wszystkich wymieniać ;) Porcja wiedzy na temat zdrowych nawyków - ogromna. Czy strawna?




Nie dla pięciolatki. Choć może źle to ujęłam. Nie, jeśli czytamy rozdział po rozdziale. Dla Ewy to było za dużo - za dużo nowych pojęć, za dużo "lekcji", pouczania i straszenia. Ja tu widzę szerokie pole manewru w temacie scenariuszy zajęć. Czytanie fragmentów książki połączone z kuchennymi (i sklepowymi) warsztatami. Bo skoro już dziecko składa literki, dlaczego nie przyjrzeć się etykietom? Nie porozmawiać o nich. Zaszczepić nawyk zwracania uwagi na to, co znajduje się na naszych talerzach. Odnieść się do książki. Zrobić spektakl w szkole na podstawie książki. Postaci w niej masa - połowa dzieci z klasy będzie obsadzona bez problemu, druga połowa może zagrać barwniki i konserwanty, bakterie (te kulturalne ;)), kwasy tłuszczowe omega3 itd. Wprowadzać pojęcia węglowodany, tłuszcze, białko posiłkując się ilustracjami i tekstem. Choć żadna lektura czy warsztaty nie będą miały takiej mocy jak... dawanie dobrego przykładu.


Może i pięciolatka przytłoczona, ale nie zmienia to faktu, że - bardzo dobrze, że taka książka powstała. Że Autorka wypełniła jej karty opowieścią o Walentym Węglowodanie, Tęgomirze Tłuszczu, Balbinie i Błażeju Białko, Werze Wodzie. Że pozwoliła Balbinie Białko na akty wandalizmu - ta pod osłoną nocy wywiesza na barach szybkiej obsługi plakaty z dowcipnymi hasłami (jestem przekonana, że stoi również za tymi z raportów detektywa! moje ulubione: "Biała buła cię zamula - po razowym wszystko hula!"), które troszeczkę kojarzą mi się z rodziną Borejków ("Kto mleka nie pije, ten z głodu zawyje" - Kwiat kalafiora). I znowu - pozytywne to skojarzenie.


To co z tymi minusami? Chodzi o to, że ta pierwsza część serii faktycznie nieco jest przeładowana. Traktuję ją jak pilot do dobrego serialu. Taki pierwszy odcinek, który nieco się dłuży, trzeba przedstawić postacie, zawiązać akcję, przybliżyć głównego bohatera... Bywa nudno, ale ma to swoje uzasadnienie - bez tego akcja nie może przyspieszyć. Czy faktycznie w drugim tomie będzie bardziej dynamicznie? Czy będzie konkretna zagadka? Zobaczymy. Napiszę o nim za około dwa tygodnie.

Walenty i spółka. Kryminał dietetyczny
tekst: Moniko Oworuszko, ilustracje: Małgorzata Banaś-Domińska
Wydawnictwo Mobuki KLIK


PS Żeby było jasne - jestem na TAK. To wartościowa i... ładna, zwyczajnie ładna książka. Fajnie wydana, z miłymi ilustracjami. Tyle wiedzy! Postaci, wątków (nawet miłosny jest ;))... Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia - czekam na kolejne tomy. Czytaliście? Jestem bardzo ciekawa, jakie są reakcje na lekturę u starszych dzieci :)

1 komentarz:

  1. Ty to potrafisz namówić :) Już mam w koszyku 3 części :) Dam znać jak się podobało.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)