3 stycznia 2016

6 Wieczorna krzątanina

 


Ta książka kojarzy mi się z wieczornym krzątaniem. Nie, nie myślę tu o tym momencie, kiedy biegami między jednym a drugim z szaleństwem w oku, kiedy ona chce pić, on nie chce spać, kanapka nie taka, a zmywarka piszczy. To ta chwila, w której przykrycie, spokojne i w zwolnionym tempie, kołderką nie jest równoznaczne z komendą "powstań i dramatyzuj". Kiedy naprawdę we wszystkich kątach rozsiada się sen. Półmrok, miarowy oddech, ciepła główka. Dzieci śpią, w kuchni ogarnięte, stosu ubrań do prasowania nie widzę, bo staram się być dla siebie dobra. Drepczę. Jak skrzat, choć wzrost nie taki, a i ścieżek nie wydeptuję małymi stopami. Ty coś poprawię, czasem coś zszyję, skleję, tam wygładzę.



Skrzat, który nie śpi mieszka w zagrodzie, w kącie na strychu stodoły, w głębi lasu. Jest bardzo stary i mimo że wychodzi każdej nocy - żaden człowiek jeszcze go nie widział. "Rano dzieci zobaczą jego ślady na śniegu, wąskie ścieżki wydeptane małymi stopami." Bo skrzat każdej nocy robi obchód - obora, stajnia, spiżarnia, szopa... Odwiedza krowy, konia, owce i jagnięta, zagląda do kur i psiej budy. Rozmawia ze zwierzętami, dba o nie. Do cichego domu ludzi też zagląda, chodzi na paluszkach, żeby nikogo nie zbudzić. Kiedy wraca do siebie, spotyka kota, który szuka ciepłego schronienia i miseczki mleka.



W Nowy Rok spadł śnieg a krajobraz widziany z okna jeszcze bardziej uprzyjemnił lekturę książki Skrzat nie śpi. Biało za oknem, biało w książce. Śnieg skrzypi, mróz trzaska, w sercu ciepło. Usypianie w rytm lektury, bo to książka-kołysanka, książka-utulanka. Wieczorna krzątanina... 

Skrzat nie śpi tekst: Astrid Lindgren, ilustracje: Kitty Crowther
tłumaczenie: Anna Węgleńska Wydawnictwo Zakamarki KLIK




PS TU też było o skrzacie :)

6 komentarzy:

  1. Muszę tego skrzata dopaść, bo Lindgren, bo Zakamarki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny post, aż chce się wziąć do ręki książkę a później uciec na śnieżny spacer :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Olga, Ty położyłaś książkę na śniegu!
    Szkoda, że przed Świętami o niej nie wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty! Żadna książka u mnie nigdy nie ucierpiała podczas śniegowej sesji! Pod spodem zawsze folia.
      Premiera była dość późno - w połowie grudnia. U mnie była około 21 czy 22... I tak już późno było :(

      Usuń
    2. A bo książki po to są zeby je brać i na śnieg i do wanny

      Usuń
  4. oooo musze kupić. Dobre wydawnictwo dobry autor a i rysunki super - takie.. troche staroświeckie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)