20 kwietnia 2016

3 NieKsiążki #11




Opowiem Wam, jak to było z tymi Dorysowankami... Jak już wychodziłyśmy z Targów Książki (przy budżecie przekroczonym o jeden kawałek przepieczonej szarlotki) i pakowałyśmy do torby ostatnią wybraną przez Ewę książkę - zagadał do nas przyjaźnie pan ze stoiska wydawnictwa Adamada. Konkretnie do Ewki zagadał. Ona akurat chciała kolejny zeszycik łamigłówek (z tej serii), a ja uważałam, że akurat ten, który wybrała jest nieco za trudny. Pan przyszedł mi z pomocą i podsunął jej coś zupełnie innego, długo opowiadając o pokazywanym zeszycie. Ewa kiwała głową dość intensywnie, a na koniec rzuciła mi spojrzenie kota ze Shreka / szczeniaczka. Ja niestety nie słuchałam, o czym była mowa (przepraszam!) - było tak głośno, że nie słyszałam własnych myśli, a bardzo chciałam je usłyszeć, bo właśnie liczyłam, czy jak kupimy jeszcze jedną rzecz, to czy będę miała gotówkę na chleb na śniadanie ;) Kupiłyśmy. Wyszłyśmy, wsiadłyśmy do tramwaju i Ewa zapytała: - O czym ten pan do mnie mówił? Bo nic nie słyszałam... 





Może i obie nie słuchałyśmy, ale po powrocie do domu Ewa usiadła i zaczęła wypełniać - stronę po stronie - Dorysowanki. Rozwijaj wyobraźnię. Tak szczelnie zapełniła zeszyt swoimi kulfonikami, że nie miałam okazji zrobić zdjęć "na czysto". Co w środku? Obrazki do kolorowania (na razie zignorowane), pytania i polecenia (tzw. uzupełnianki - wszystkie pola wypełnione) i miejsce na własne rysunki (też wypełnione). Trochę mi się skojarzyło to jej uzupełnianie z zeszytami Złotych Myśli, pamiętacie takie cuda? Tu podglądy KLIK. Chyba, jak już Ewa osiągnie jako taką biegłość w pisaniu, zaproponuję jej założenie takiego zeszytu :) A Dorysowanki fajne, szczególnie dla dzieci, które zaczynają pisać i każdy skrawek papieru zapełniają kulfonami (od prawa do lewa, w lustrzanym odbiciu, poprzestawiane, bez niektórych samogłosek... ;))

NieKsiążki to cykl poświęcony zeszytom kreatywnym. Od pewnego czasu zastanawiałam się, jak pokazać ciekawe kolorowanki, zeszyty z zadaniami i naklejanki. Szczególnie, że regularnie z takowych korzystamy. Myślę, że kilka zdjęć i krótki komentarz z informacją o wydawcy i linkiem będzie idealną formą dla prezentacji tego typu publikacji. Wszystkie odcinki można znaleźć tu KLIK

PS Jeszcze nie mam nowego papieru na tło cyklu...

3 komentarze:

  1. "Dorysowanki" mamy i bardzo się Fiołkowi podobają. I u nas zostało tylko kilka niewypełnionych stron :) Swoją drogą - ciekawych rzeczy z tego wypełniania można się dowiedzieć: o tym, że mój Fiołek boi się pająków to wiedziałam, ale że najbardziej nienawidzi kapusty to już niekoniecznie :) Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)