4 lipca 2016

Coś się kończy



I już. Szast-prast. Trzy lata przedszkola minęły. Dawno, dawno temu robiłam powakacyjny album. Na jednej z ostatnich stron zdjęcie - chmurna, zaspana Ewa. Włos w nieładzie, mina niewyraźna, mimo że przed nią stoi babeczka. To był pierwszy poranek przed przedszkolem. Tym pierwszym, które ostatecznie opuściliśmy nieco ponad miesiąc później. Najnowszy album Printu, który znalazła w kartonowym tornistrze kilka dni temu, nie zawiera kadrów z posępną miną. Są przedszkolne wycieczki, najlepsze koleżanki, panie nauczycielki, warsztaty kulinarne i różnego rodzaju przedszkolne uroczystości. Jest mnóstwo wspomnień! A że kadry ciemne, nieostre, ujęcia nie takie... Takie były, takie są. Cieszę się, że są! Przez trzy lata regularnie przeglądałam stronę WWW przedszkola w poszukiwaniu zdjęć, na których jest Ewka. Zapisywałam je na dysku. Wszystkie wizyty Mikołaja, imprezy z okazji Dnia Matki, bale... Chwilę przed zakończeniem roku przedszkolnego poprosiłam nauczycielkę Ewy o udostępnienie mi kilku plików w większym rozmiarze, niż te dostępne na stronie internetowej. Miałam też kilka własnych ujęć. I te z urodzin kolegów! Uzbierało się. Po pierwszym porannym oglądaniu, kolejnym popołudniowym, i jeszcze jednym, i jeszcze  - wiem, że ten prezent to był strzał w dziesiątkę. Ona się tego nie spodziewała, to była ogromna niespodzianka, która wywołała na jej twarzy szeroki uśmiech. I ten tytuł! Ewa w przedszkolu. Czytała go wiele razy, pokazywała książkę babciom i ciociom, a teraz znalazła dla niej honorowe miejsce - na półce-wystawie.






Do kartonowego tornistra (przepis na niego znajdziecie TU, mój jest dużo większy) wrzuciłam też cudnej urody spinkę od bardzo uzdolnionej internetowej cioci Bożeny (Mamfrieli na FB KLIK, na Insta KLIK), kłódkę z Tigera (bo na szkolnym korytarzu są szafki), książkę Zuzia idzie do szkoły muzycznej (tak, Zuzia, nadal niezbyt lubię to, jak opisywane są jej przygody, ale ten wybór tytułów na każdą okazję!) i frędzle na kierownicę roweru (nie ma to jak spełniać marzenia, swoje, z dzieciństwa ;D). I tak teraz myślę... Jaki znak postawić między jej radochą po tym, jak zobaczyła tornister i jego zawartość a moim szczęściem, kiedy szykowałam to wszystko przez kilka wieczorów. Równości. To byłby znak równości.