8 lutego 2017

Moja pierwsza encyklopedia Polski



Jakoś tak zawsze sceptycznie podchodziłam do PIERWSZYCH encyklopedii. Miałam wrażenie, że tych informacji za mało, że takie to wszystko mało pogłębione, że po co to w ogóle i dla kogo. Może lepiej od razu coś obszerniejszego - kalkulowałam i ostatecznie żadnej encyklopedii dla dzieci do domu nie zapraszałam*. Tymczasem trafiła do nas Moja pierwsza encyklopedia Polski (Joanna Kalinowska, Centrum Edukacji Dziecięcej, Wydawnictwo Publicat), która jest dedykowana przedszkolakom... Mam tu w domu kurdupla, który do przedszkola nie chodzi, bardzo poważną, samodzielną pierwszoklasistkę, dwie osoby uważane za dorosłe i kota. Kot z tej książki nie skorzysta**, ale pozostali członkowie rodziny i owszem.




Bardzo fajna ta encyklopedia! Nie tylko porządkuje podstawowe wiadomości o Polsce (symbole narodowe, najważniejsze tradycje, stolica, parki narodowe, polskie krainy, miasta, województwa i ich atrakcje), ale i umila planowanie wyjazdów i wspominanie, gdzie już byliśmy i co widzieliśmy. Ogromnym plusem jest to, że książka po brzegi wypełniona jest fotografiami (ponad 300), które ogląda się z przyjemnością. Wiadomo - to jakiś wybór, dokonany przez osobę czy zespół osób, zawsze można westchnąć, że przy konkretnym mieście mogło być pokazane coś innego. Ja tak - przyznaję szczerze - wzdycham przy rozkładówce z moim rodzinnym miastem - Gorzowem Wielkopolskim. Pajączek? Serio? Musiał znaleźć się w tej książce? ;) No tak wybrali. Nic nie poradzę. Ale to detal, czepiam się po prostu. ODROBINKĘ. Ale już przestaję.




Tekstu jest niewiele. I to bardzo dobrze! Podstawowe wiadomości, nazwy zabytków, ciekawostki, wskazówki dla turystów. To encyklopedia, nie szczegółowy przewodnik. Widzicie te zakładki? Nie są poukładane przypadkowo, "do zdjęcia"... To miejsca, które zamierzamy odwiedzić w tym roku, bo nie wiem jak Wy, ale u nas już sporo wyjazdów zaplanowanych. Trochę już w kwietniu, później czerwiec i na koniec wakacji też mamy plan. Polska. Tradycyjnie już Polska. Kierunek północ, kierunek południe - będzie się działo. Moja pierwsza encyklopedia Polski będzie jeszcze wielokrotnie kartkowana. Nie boję się o nią - to grube tomisko (ponad 220 stron) w twardej oprawie, szyte - niestraszne mu rozginanie, szybkie przeglądanie i inne książkowe aktywności. I coś czuję, że ta książka przyda się jeszcze podczas szkolnej przygody Ewy...

* A nie, jedną mam, obrazkową - dla maluchów.
** Za mała, by na niej spać.