7 lutego 2017

Świerszczyk 3/2017



Prawda jest taka, że nie ma drugiego takiego magazynu dla dzieci w Polsce. Przygotowywanego z taką starannością. Pisanego przez Autorów, redagowanego przez Redaktorów i wreszcie - ilustrowanego przez Ilustratorów. Kioskowe wystawy, półki z prasą wypełnione są setkami tytułów kolorowych magazynów dla dzieci. Każda animacja ma swój jeden, dwa tytuły, do większości z nich dołączane są plastikowe gadżety. Wiem to, widzę, daję się naciągnąć lub pozwalam Ewie wydawać swoje pieniądze na te... zabawki. To nie są czasopisma. To takie zabawki z kolorową ulotką.




Co innego "Świerszczyk".  Ponad 30 stron do czytania, oglądania i zabawy. Cały wachlarz rodzajów literackich - są wiersze, bajki, komiks. Możemy wspólnie uczyć się rysować, rozwiązywać krzyżówki, zadania, szukać szczegółów. Są ILUSTRACJE. Różne i dużo. Można czytać na głos, można oddać czytającemu już dziecku (Ewa jest wielką fanką Kotka Mamrotka). Co dwa tygodnie.



A od stycznia 2017 można też cieszyć się z przynależności do Świerszczykowego Klubu Książkowego i grać w Kwadratową Grę Baśniową. Bo "Świerszczyk" się zmienia. Sporo już widział, od kiedy ukazał się pierwszy numer, a było to 1 maja 1945 roku. Tyle się wydarzyło, a on wciąż jest. Największym sentymentem darzę numery wydawane w latach osiemdziesiątych. To jest mój "Świerszczyk", zupełnie inny od tego, który teraz podczytuje Ewa. Nie gorszy. Inny. A ja, czy mogłam odmówić propozycji przynależności do Rady Czytających Wiedźm? Nie mogłam. Nie chciałam! Bo czuję się zaszczycona. I będę Wam teraz regularnie donosić, co w "Świerszczyku" piszczy. Bo warto. A niebawem zaproszę Was na fanpage Rady, gdzie będzie dużo się działo! I będzie się dużo czytało! Bardzo to lubię i z dziką satysfakcją wpiszę w swoje CV, które planuję niebawem odkurzyć, Radę Czytających Wiedźm :)


PS Każdy numer to inny temat przewodni, aktualny - który możecie kupić jeszcze tylko przez kilka dni - wypełniony jest dinozaurami. A o książce widocznej na pierwszym zdjęciu pisałam tu KLIK.