Wielka księga pociągów / Charlie Ciuch-Ciuch

Mamy tu w domu jednego osobnika z czujnikiem torów. Jakakolwiek odległość dzieli nas od torów - on już je widzi i głośno sygnalizuje. Bardzo entuzjastycznie. A jak jeszcze jedzie pociąg... To dopiero jest radocha. Jego starsza siostra też tak miała, był nawet taki czas, kiedy codziennie patrzyła na chowającą się w garażu kolejkę parkową Maltanka. Każdego dnia. Ale literatury związanej z pociągami nie miała. No może jedną książkę - Pan Brumm jedzie pociągiem (nadal mamy i lubimy). Teraz trochę nadrabiamy...







Wielka księga pociągów (ilustracje: Mattias de Leeuw, tekst: John Porter, tłumaczenie: Agnieszka Bienias, Wydawnictwo Muchomor). Podróż w przeszłość zamknięta w twardych okładkach sporej wielkości książki. Podróż po torach, podczas której cofamy się nawet o 200 lat. Lokomotywy parowe, linia transkontynentalna, pociąg elektryczny, szybkie pociągi InterCity, pociągi pocztowe, superlokomotywy - każda rozkładówka przynosi nową wiedzę, porcję ciekawostek i długie minuty spędzone na oglądaniu ogromnych ilustracji. Niby takich mało szczegółowych, niedorysowanych, jakby szybko kreślonych, ale w zestawieniu z krótkimi komentarzami merytorycznymi - idealnie pasujących do przedstawienia historii kolei od pierwszych lokomotyw parowych po nowoczesne, superszybkie pociągi w Japonii. A jak się już tak człowiek zagapi na te rozkładówki, to może sprawdzić, czy faktycznie na każdej ilustracji znaleźć można psa i trzy przyjaciółki...(SPOILER ALERT - można ;))







Charlie Ciuch-Ciuch (ilustracje: Ned Dameron, tekst: Beryl Evans, tłumaczenie: Maciejka Mazan, Wydawnictwo Prószyński i S-ka). Przyznaję się - w ogóle mnie nie interesowała tajemnica związana z autorstwem tej książki. Że niby powstała w 1942 roku i wyszła spod pióra Beryl Evans, że ta historia została przytoczona przez Stephena Kinga w jednej z jego powieści (Mroczna wieża), choć jako osobna książka została po raz pierwszy wydana dopiero w 2016. Dobrze się domyślacie - tak naprawdę historię o przyjaźni lokomotywy i maszynisty napisał Stephen King. Ale mnie to zupełnie nie interesowało. Ja po prostu byłam zahipnotyzowana tym upiornym uśmiechem lokomotywy. Znacie to uczucie? No takie potworne, że aż ładne! Oczywiście dzieci nie widzą w tych ilustracjach nic niepokojącego i mimo że książka nie jest napisana najłatwiejszym językiem, chętnie wracają do opowieści o gadającej (i śpiewającej!) ciuch-ciuch-ciuchci i Bobie - maszyniście, który ma dobre serce.



Ta tabelka (porównywarka cen) powyżej zawiera linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli klikając w nią dokonasz zakupu, to ja otrzymam z tego tytułu niewielką (bardzo niewielką) prowizję. Na waciki. Na przykład ;)
 
PS Obie książki wydanie niestety na kredowym papierze. No nie lubię, co poradzę... A tak przy okazji - miałam w rękach jeszcze jedną fajną książkę z pociągami. Z twardymi stronami i klapkami - Pociągi, ilustracje: Stephen Biesty, tekst: Ian Graham, tłumaczenie: Patrycja Zarawska, Wydawnictwo Debit - KLIK.

Popularne posty