6 kwietnia 2018

7 Panna Czytalińska #1


Doprawdy nie wiem, jakim kluczem dobiera sobie lektury ta siedmiolatka. Idzie do biblioteki, przytarga stamtąd pięć książek o kotkach i... nie czyta żadnej. Oddajemy. Potem koleżanka coś jej poleci - wypożyczamy. Bang! Trafiona! Ostatnią kasę przeputa na książki o kucykach Pony. Własną. Kasę. Więc. Nie. Wnikam. Nonszalancko porzuca napoczęte książki w całym domu. Dwie w łazience. Trzy na kanapie. W kuchni na stole przynajmniej jedna. I jaka awantura, że nie można czytać przy obiedzie (nie w dni robocze ;))! Cegiełki w jej szkolnej piramidzie czytelniczej podpisuję hurtowo. Jedna cegiełka to 15 minut czytania. Pfff... Dawajcie więcej tych piramid! No Panna Czytalińska. Nie zawsze z jakąś nauką, często bardzo rozrywkowo (żeby nie powiedzieć - głupawo), zawsze z przyjemnością. Czyta.



Słoń Eriki (tekst: Sylvia Bishop, ilustracje: Ashley King, tłumaczenie: Barbara Górecka, Wydawnictwo Zielona Sowa)
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki, bo jednak za mało akcji... Ale ciekawe i śmieszne, no bo jak - słoń przed domem? Czyta się dobrze, te odstępy [między linijkami - przyp. red.] są fajne. Szybko idzie. I ładnie wydana!
Moje trzy grosze: Naprawdę za mało jej akcji w książce, w której dziesięciolatka w swoje urodziny spotyka przed domem słonia i według dokumentu: "posiada do niego Wszelkie Prawa”? Niezbadane są wyroki Panny Czytalińskiej! Moim zdaniem czyta się dobrze i szybko, a historia jest i do śmiechu i do refleksji, a i sporo w niej zwrotów akcji. I jeszcze przemycone informacje o słoniach. Przemycone i podane na tacy na końcu książki :) Ponad 170 stron, twarda oprawa.


Najgorszy dyrektor na świecie (tekst: Marius Horn Molaug, ilustracje: Krisstofer Kjolberg, tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel, Wydawnictwo Media Rodzina)

Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! Poleciłabym nauczycielom, którzy mają uczniów, którzy nie chcą uczyć się pływać. Żeby oni ją im polecili. Nauczyciele uczniom. Książkę! Bohater nie umie pływać i bardzo chce uniknąć dnia pływania. Śmiesznie, takie głupotki. Dobrze się bawiłam!
Moje trzy grosze: Słyszałam, jak się dobrze bawiła. Sąsiedzi też mogli to słyszeć, bo chichot ma donośny i nieco bardzo piskliwy. Ta książka to był prezent od wydawnictwa. Zważywszy na nasze historie basenowe - trafiony w punkt! :) "Takie głupotki", jak to ona powiedziała. Czysta radocha przy lekturze - żart goni żart. Prawie 100 stron w twardej oprawie, sporo ilustracji, czyta się błyskawicznie. Minus za twardą oprawę. No po co?


My Little Pony. Akademia Wonderbolts. Poradnik kadeta (tekst: Brandon Snider, tłumaczenie: Adrianna Zabrzewska, Wydawnictwo Egmont)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek, bo ja lubię kucyki. I to raczej książka tylko dla tych, co lubią My Little Pony. Takie porady - jak ułożyć skrzydła, jak rozwiązywać konflikty, jak zwracać się do starszych...
Moje trzy grosze: Chyba nie myślicie, że mam aż tyle czasu, żeby to przeczytać? Kupiła za własną kasę, sama czyta. Tak, wiem, że MLP to samo zło i że szatan maczał w tym palce ;D


Antykwariat pod Błękitnym Lustrem (tekst: Martin Widmark, ilustracje: Katarina Strömgård, tłumaczenie: Barbara Gawryluk, Wydawnictwo Zakamarki)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! To jest książka i przygodowa, i detektywistyczna. Najbardziej takie lubię! Bardzo dużo można się z niej dowiedzieć, na przykład jak szyfrować! Trochę strasznie bywa, miałam wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Moje trzy grosze: Znacie? Fantastyczna seria dla tych, którym przygody Lassego i Mai już nie wystarczają, Martin Widmark dla nieco bardziej zaawansowanych czytelników. Antykwariat... to pierwsza część w serii Dawid i Larisa. Bohaterowie właśnie zaczynają gimnazjum i czeka ich mnóstwo fantastycznych przygód. Gdyby ta książka była wydana w tym roku, spokojnie można byłoby ją tagować #girlpower. Larisa jest mądrą i pewną siebie dziewczynką, mogłaby być bohaterką albumu Dziewczyny mają moc. Poręczny format, twarda oprawa, ponad 170 stron.


Zagadka zaginionej kamei (tekst: Marta Guzowska, ilustracje: Agata Raczyńska, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki. Lubię zagadki kryminalne, jest dużo ilustracji, ale nie wszystko rozumiem. Może to za wcześnie i to książka dla starszych dzieci? Jest trudniejsza niż książki z serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai.
Moje trzy grosze: I tu mnie zaskoczyła Panna Czytalińska. Mam taką teorię, że uprzedziła się już przy pierwszym spotkaniu z książką. Przeczytała tytuł i nie wiedziała, co to jest kamea. To w książce jest wyjaśnione, ale może przez to się trochę zniechęciła? Zresztą później też pojawia się sporo trudniejszych słów, o których znaczenie niecierpliwie dopytuje się młodsza siostra bohatera.
Zagadka zaginionej kamei
to pierwszy tom serii detektywistycznej o młodych śledczych z Tajemniczej 5. Anka właśnie się wprowadziła do bloku, w którym mieszka Piotrek, zagadali do siebie i dziewczyna z marszu poszła z nim odwiedzić jego babcię (idą razem z Jagą, młodszą siostrą Piotrka). U babci nie ma ciastek, za to są nerwy - zginęła drogocenna broszka. Jest też para sprytnych dzieciaków. Zaczyna się śledztwo. Fajnie skonstruowana opowieść - na końcu każdego rozdziału pojawiają się pytania, zatem zanim przeczytamy co dalej - możemy pobawić się w detektywa. Bardzo podoba mi się projekt książki i ilustracje. Ciekawa jestem, czy w kolejnej części będzie inny kolor "przewodni". Broszurowa oprawa, stron prawie 150.


Wilkołak w moim namiocie (tekst: Pamela Butchart, ilustracje: Thomas Flinyham, tłumaczenie: Barbara Górecka, Wydawnictwo Zielona Sowa)
Panna Czytalińska: Daję cztery gwiazdki! Dlaczego cztery? Bo za dużo tu fikcji. No wiecie, że niby wilkołaki są. Główną bohaterką jest Maja, która próbuje się dowiedzieć, czy nauczycielka od wuefu jest wilkołakiem. Trochę jest strasznie, ale i bardzo śmiesznie. Bardzo ciekawa historia. I w sumie lubię wilki i wilkołaki.
Moje trzy grosze: A ja lubię takie książki. Wiecie to tak, jak w animacjach o Scooby Doo - nawet jeśli jest naprawdę straszno, na końcu okazuje się, że to pic na wodę, fotomontaż, że to byli przebierańcy, że duchów, upiorów, zjaw po prostu nie ma. Jest akcja, śledztwo i dużo śmiechu. Oczywiście plus za miękką oprawę, tego typu książek moim zdaniem nie powinno się zamykać w twardych okładkach. Prawie 300 stron.






Dziewczyny kodują. Tom 1. Kod przyjaźni (tekst: Stacia Deutsch, tłumaczenie: Katarzyna Rosłan, Wydawnictwo Wilga)
Panna Czytalińska: Cztery gwiazdki, bo za mało szalonych przygód. Bardzo fajna do opanowania podstaw programowania. Nie tylko dla dziewczyn, chłopcy też mogą przeczytać! Lucy chce nauczyć się programować, ale jest niecierpliwa. Na pierwszej lekcji nawet nie włączają komputerów! Ale znajduje coś w swojej szafce i musi dowiedzieć się, kto za tym stoi... Bardzo fajna.
Moje trzy grosze: "Pomysłodawczyni serii, Reshma Saujani, amerykańska prawnik i polityk, założycielka organizacji Girls Who Code mówi przez nie, że chciałaby, aby „następną generacją Marka Zuckerberga i Jacka Dorseysa były kobiety”. Dotąd jej fundacja zainspirowała do kodowania ponad 40 000 dziewczyn w Ameryce, a jej celem jest zainspirowanie każdej kolejnej czytelniczki."*To naprawdę fajna, lekka lektura. Pasuje do niej to wydanie - miękka oprawa, kremowe strony (ponad 140). Taką książkę się wciska do plecaka i czyta gdzie bądź. I naprawdę - przy okazji lektury o szkolnych przygodach - poznaje się podstawy kodowania.



Zaopiekuj się mną. Najpiękniejsze opowieści o kotkach (tekst: Holly Webb, ilustracje: Sophy Williams, tłumaczenie: Jacek Drewnowski, Wydawnictwo Zielona Sowa)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! Koty! Koty! Koty! Trzy opowiadania o kotach - Łezce, Nutce i Irysku. W każdym jeden z kotów ma przygody. Na przykład jeden kot szuka swojej pani w składziku rzeczy na wuef i dozorca go nie zauważa i go tam zamyka. I szukają tego kota. Trochę jest smutków, trochę radości i złości, ale tak malutko. I taka wdzięczność na końcu, taka ulga, że dobrze się kończy.
Moje trzy grosze: Nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć kotów z za dużymi głowami, prawda? ;) Prawda jest taka, że spodziewałam się etapu Holly Webb, zatem aż tak bardzo mnie nie zaskoczył. Proste historie, lekko przesłodzone, zawsze z jakąś perypetią i koniecznie ze szczęśliwym zakończeniem. O dzieciach i zwierzakach. Czytalińska preferuje koty, ale znajdą się i wersje z pieskami, królikami, konikami itd.



Dzielna Do i napiętnowany złodziej z Maraporu (tekst: A.K. Yearling, G.M. Berrow, tłumaczenie: Adrianna Zabrzewska, Wydawnictwo Egmont)
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek! Można więcej? Ta książka jest bardzo, bardzo, bardzo przygodowa. Cały czas akcja! Spodoba się fankom My Little Pony, szczególnie tym, które lubią Rainbow Dash.
Moje trzy grosze: Milczę. Ja po prostu milczę. Nawet nie wiem, czy dobrze napisałam
Rainbow Dash...

* opis wydawcy

7 komentarzy:

  1. Fantastyczne recenzje panna Czytalińskiej :) Podrzuce L.!!
    Taaaa to zaopiekuj się mną i te brokaty..... też nie wnikam..... niech czyta.... U nas w końskim temacie jeszcze seria Horseland - nie można kupić nowych... upolowałam na olx po tym jak raz przeczytałam jej ja z biblioteki, potem przeczytała sama z biblioteki i zapragnęła mieć całą swoją serie....

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki pannie Czytalińskiej coś tam podrzuce mojemu panu Czytalińskiemu... (oczywiście nie kucyki Pony broń boże...;)
    sama lubię kryminały, więc jestem ciekawa wszystkich serii dla dzieciaków, coś tam już wylądowało w schowku w bonito :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O ja cię kręcę! Fantastyczne recenzje! I tytuły, z których skorzystam, bo wydają się odpowiednie dla mojej 6- latki. Hania dstała ostatnio Dziennik cwaniaczka, swoją pierwszą grubą książkę i się zakochała! Nie w cwaniaczku (choć może? czemu nie?), ale w czytaniu. "Pasją jest moje czytanie", powiedziała :P
    No i zgapiam od Was pomysł recenzowania! Świetna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi napisz coś więcej o tych cegiełkach :)
    najlepiej wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja PRAWIE 8latka stwierdziła że jest już za duża na mlp. Kazała pozbyć się wszystkich figurek, ubranek (na szczęście to głównie koszulki nocne, majtki i skarpetki) i ogólnie nerwowo reaguje jak się jej przypomni że je lubiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. MLP bardzo lubię! :D Serio! Nie żebym znała wszystkie postaci, śledziła wszystkie odcinki i miała półkę z konikami (a znam takie co mają, a są w moim wieku), ale moi chłopcy też lubili (teraz mają 12 i 8). Dowcipnie, z przygodą, każdy bohater inny, można się odnaleźć. No lubię. Wolę od Główka pracuje, czy Młodych Tytanów, które moi oglądają. No i scenarzysta MLP napisał Akademię Pennyroyal. Przeczytałam obie części. :D :D :D Szczerzę się. :D :D :D i obawiam krytyki :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale się uśmiałam! A jadę pociągiem �� i śmieję się głośno i nieco piskliwie �� Jesteście boskie obie. Kilka tytułów zgapiłam dla mojej ośmiolatki. MLP mówimy (na szczęście) stanowcze nie. Pozdrawiam i proszę o więcej. M.Domańska

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)