1 maja 2018

0 #mniesmieszy

W maju 2017 pisałam o pierwszej książce z tej serii. Zachwycałam się: "Co za pomysł! Jedno zdanie, jedna prosta ilustracja. I tyle niedopowiedzeń, historii, które wydarzyły się gdzieś poza kadrem, których domyślamy się, o których opowiadamy i zaśmiewamy się do łez". Zauważałam, że "to książka, która najpierw wywołuje konsternację i zdziwienie, ale stan ten trwa bardzo krótko; chwilę później rusza lawina opowieści i śmiechu". A na końcu zapowiadałam, że kolejne tomy są w przygotowaniu. I w końcu są! I nadal bardzo lubię! Ramionka chodzą, brzuch się trzęsie, oglądamy ilustrację i dopowiadamy historię. No co za pomysł! I takie z życia wzięte...






Co się stało? Wielkie plamy (Karolina i Hans Lijklema, Wydawnictwo Widnokrąg) Kakao, lody truskawkowe, barszcz, trawa... Plamy. Przerabiamy temat codziennie. Rękawy są zawsze w paski. Choć producent sprzedaje bluzki bez wzorków. Kolana takie zielone, brzuch w kropki. Życie! Przeglądamy się w każdej rozkładówce jak w lustrze.  Tworzymy opowieści, sprawdzamy, jak u nas z logicznym myśleniem, z wnioskowaniem i z wyobraźnią.  Poznajemy skutki i zastanawiamy się nad przyczynami. I tyle przy tym śmiechu...





Co się stało? Straszny bałagan (Karolina i Hans Lijklema, Wydawnictwo Widnokrąg) W duecie z plamami świetnie wypada bałagan. Chciałabym powiedzieć, że jest u nas nieproszonym gościem, ale on po prostu z nami mieszka. Staram się go pozbyć, ale zawsze, zawsze wraca. Jest też na każdej rozkładówce tej książki. W różnych odsłonach. I wiecie, co mi się podoba w tej książce? Że bałagan nie jest tu odpowiedzią tylko na działanie dzieci. Wszyscy bałaganimy. I bywa to całkiem zabawne. A nawet jeśli ten gość zjawił się na zaproszenie dzieci, to był odpowiedzią na piękne próby samodzielności. Na przykład przy segregowaniu odpadów lu zmianie worka w odkurzaczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)