8 maja 2018

14 Panna Czytalińska #2



Czyta, czyta, czyta. Wszędzie czyta. Grube książki i te chudziny. Te, co boki można zrywać (tudzież portki spadają) i te, przez które momentami wilgotnieją oczy i wypełnia ją uczucie "takiego napięcia, którego nie umiem opisać". Nie przedłużając - Ladies and Gentlemens - Panna Czytalińska #2. Wpis jest zapisem słowotoku prawie ośmiolatki i moich krótkich komentarzy. Poprzedni wpis z tego cyklu KLIK.


Gofrowe serce, tekst: Maria Parr, tłumaczenie: Aneta W. Haldorsen, Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Panna Czytalińska: Pięć gwiazdek, bo to taka książka w stylu Dzieci z Bullerbyn. No tak samo ciekawe przygody dzieci. Jest Lena i... nie pamiętam, jak ten chłopiec ma na imię, ale wszyscy mówią na niego Kręciołek. I oni mieszkają w Zatoce Pękatej Matyldy i wiele się dzieje. Wszystko mi się STRASZNIE podobało. Czytałam dwa razy.
Moje trzy grosze: Muszę coś dodawać? Chyba nie. To faktycznie taka książka. Jakieś ilustracje? Zero. Null. Ni ma. Czy to przeszkadza? Nie. Tego wydania już nie mogę znaleźć w żadnym sklepie, stąd brak tabelki. Uprzejmie jednak donoszę, że Gofrowe serce wydało (i ma aktualnie w sprzedaży) również Wydawnictwo Dwie Siostry KLIK.



Szkoła trzęsiportków. Duch w toalecie, tekst: Pamela Butchart, ilustracje: Becka Moor, tłumaczenie: Barbara Górecka, Wydawnictwo Zielona Sowa
Panna Czytalińska: Tym razem cztery gwiazdki. Niby bardzo śmiesznie, ale portki mi nie spadły ze śmiechu, a pisali, że spadną! Tam są takie trzy śmieszne opowiadania, najbardziej podobały mi się dwa - to o duchu toaletowym i śmierdzącym trampku fortuny. Mało czytania, sporo ilustracji. Takie dziwne oczy mieli tam wszyscy, źrenice takie małe. Ilustracje nie za bardzo mi się podobały.
Moje trzy grosze: Co Wam będę ściemniać - to typowe czytadło, z tych głupawych, co wyzwalają trzęsące się ramionka i parsknięcia śmiechu. Czyta się błyskawicznie, bo tekstu niewiele a ilustracji dużo. Podsuwałabym bardzo opornym na czytanie. Od czegoś trzeba zacząć, no ;)




Panna Jones i Książkowe Emporium, tekst: Sylvia Bishop, ilustracje: Ashley King, tłumaczenie: Patryk Gołębiowski, Wydawnictwo Zielona Sowa
Panna Czytalińska: A to ładna książka. Pięć gwiazdek. Najpierw mieszkali w księgarni, a potem przeprowadzili się do Książkowego Emporium, bo taki konkurs wygrali. Znaczy się ta bohaterka, jej mama, która nie była jej prawdziwą mamą i brat. Ona nie miała taty i właśnie tylko to mi się w tej książce nie podobało.
Moje trzy grosze: Tak się Panna Czytalińska skupiła na braku taty, że zapomniała dodać o jednym szczególe. Ta główna bohaterka - Znajda Jones - od lat udaje, że umie czytać. A nie umie. Literki nic dla niej nie znaczą. Jedenastolatka. Mieszkająca w księgarni. W rodzinie księgarzy. Z tego musi wyniknąć jakaś draka! Bardzo ciekawie nakreślona postać głównej bohaterki, dużo różnych emocji i finał z happy endem. Oczywiście. A na końcu książki - wywiad z autorką. Fajnie!




Zaczarowany dom Matyldy, tekst: Mariusz Niemycki, ilustracje: Alicja Rybicka, Wydawnictwo Skrzat
Panna Czytalińska: Bardzo mi się podobało! Na piątkę! Duuużo magii, przygód i takiego napięcia, którego nie umiem opisać. Jest dziewczynka Matylda, która się przeprowadza do nowego domu. I w tym domu w zegarze mieszka chłopiec, który ma na imię Dom i Malinowa Pani, ale chyba nie mogę powiedzieć, kim ona była. Bywało też smutno. Matylda nie ma mamy, a jej najcenniejszą rzeczą jest zdjęcie z nią...
Moje trzy grosze: A to taka ciepła, baśniowa książka. Bardzo niepozorna, skromnie wydana (miękka okładka, klejona, środek czarno-biały). Trochę nierówna pod względem języka, mogłabym się do tego przyczepić, ale Panna Czytalińska w ogóle nie zwróciła na to uwagi. Za to wątek śmierci mamy, temat żałoby - pięknie się autor pochylił nad tym tematem.




Książka, dzięki której pokochasz książki, tekst i ilustracje: Francoize Boucher, tłumaczenie: Katarzyna Radziwiłł, Wydawnictwo Muchomor
Panna Czytalińska: Świetna! Pięć gwiazdek, oczywiście. Bardzo duża czcionka. Bardzo. I ilustracji dużo. I czasem takie bzdury... Ale to chyba specjalnie, przez to jest śmiesznie. O! I niektóre miejsca to aż trzeba pokolorować! Ja już wcześniej kochałam książki, ale poleciłabym ją niektórym koleżankom z klasy. Takim co nie bardzo z tym czytaniem.
Moje trzy grosze: Dwa razy. Właśnie tak. Dwa razy dzwoniłam do biblioteki, żeby przełożyć termin oddania tej książki. Tak się podobała. Zatem wcale się nie zdziwiłam, kiedy Panna Czytalińska przeznaczyła swoją targową kasę na ten tytuł, z dumą mnie tylko informując, że sam Pan Muchomor jej sprzedał i za połowę ceny! I teraz ciągle do niej wraca. Na wyrywki, od niechcenia, wciąż się zaśmiewając, choć czytała ją już chyba z 10 razy.




Pozytywka. Tajemnice domu handlowego Sinclair, tekst: Katherine Woodfine, ilustracje: Maciej Szymanowicz, tłumaczenie: Jolanta Dobrowolska, Wydawnictwo Dwukropek
Panna Czytalińska: NAJCIEKAWSZA KSIĄŻKA NA ŚWIECIE. Dużo gwiazdek! Przygodowo-detektywistyczna. Tak najlepiej! Gruba, bardzo dużo czytania, mała czcionka. I to dopiero pierwsza część! Nie wiem, ile ich będzie, ale przeczytałam, że to jest pierwsza. To chyba seria będzie? Główna bohaterka Sophia nie ma rodziców, mieszka w domu dla dziewcząt, które już pracują. Ona też pracuje  - w domu handlowym w dziale kapeluszy. Robi wystawę, czyści ją, dostarcza kapelusze i takie tam. Ma bardzo różnych przyjaciół - pracujących i nie, bezdomnego i takiego, co jego wujek jest właścicielem domu handlowego. I oni rozwiązują zagadkę zaginionej pozytywki. Naprawdę rozwiązują. Świetnie się czyta.
Moje trzy grosze: Z tym tytułem związana jest taka anegdota - Wydawnictwo nie uprzedziło mnie, że wysyła książkę. Taka niespodzianka. Otworzyłam paczkę, zdziwiłam się, co to za tytuł i pobiegłam do obowiązków, gubiąc grubaśną książkę gdzieś na kanapie. Zdążyłam tylko przeczytać na okładce, że bohaterką jest czternastolatka, osamotniona po śmierci ojca, że akcja dzieje się w Londynie i że mamy rok 1909. Założyłam, że to nie jest książka dla Panny Czytalińskiej. Jeszcze nie. Bo gdzie taka gruba (ponad 300 stron), bohaterka taka duża i ten czas i okoliczności... Książka zaginęła. Na 2-3 dni. Wróciła z recenzją - patrzcie wyżej. Znowu się pomyliłam!



Ja, Jonasz i cała reszta, tekst: Anti Saar, ilustracje: Alvar Jaakson, tłumaczenie: Anna Michalczuk, Widnokrąg
Panna Czytalińska: No pięć. Znowu pięć? Jonasz, Tobiasz i ich rodzice mieszkają w Estonii. I tam mają przygody. Poznajemy ich przygody i trochę czytamy o Estonii. Są też te kody, dzięki którym można oglądać filmiki, ale moja mama tego nie ma w telefonie [nie potwierdzam, nie zaprzeczam - przyp. red.]. Tobiasz jest przedszkolakiem, Jonasz jest młodszy. Czy jest różnica między naszymi rodzinami? No pewnie - tam jest dwóch chłopców i kłócą się o zupełnie inne rzeczy. No i jeszcze mieszkają w domu wolnostojącym. A my nie. Dużo różnic, prawda? Spokojnie można tę książkę czytać młodszym dzieciom. Na głos, taka spokojna jest. Dadzą radę.
Moje trzy grosze: Tak, można czytać młodszym. Choćby właśnie przedszkolakom. Bo to bardzo ciepła opowieść o kochającej się rodzinie. Takiej zupełnie zwyczajnej estońskiej rodzinie, której codzienność naszpikowana jest miniprzygodami. Gdyby nie wplecione w fabułę informacje o lokalnych tradycjach, zabytkach czy miastach - nie zauważylibyśmy, że nie jest to opis sąsiadów zza ściany. Czyta się bardzo dobrze, świetnie się przy tym bawiąc. Pierwsze skojarzenie - podobna do książki "Ja i moja siostra Klara". Ktoś jeszcze tak ma?
PS Podczas poznańskich targów usłyszałam trochę o planach wydawniczych Widnokręgu i o kolejnej książce. Nie mogę się doczekać! Patrzcie na zapowiedź KLIK.




Łopianowe pole, tekst: Katarzyna Ryrych, ilustracje: Grażyna Rigall, Wydawnictwo Adamada
Panna Czytalińska: No nie wiem, mamo. Zaczyna się nudno. Opisane jest, jak się dostać na to pole. A bo ja wiem, czy ja chcę tam iść? Zaczęłam czytać i przestałam, ale nie wiem dlaczego. Ilustracje bardzo ładne. Chyba do niej wrócę.
Moje trzy grosze: Bywa i tak, nawet dość często, że nie zaiskrzy od razu, że książka musi swoje odleżeć. Nie uchroni przed tym nawet tytuł KSIĄŻKI ROKU 2017 Polskiej Sekcji IBBY. Chwilowo chemii brak. Wrócimy do niej. Taka ładna okładka! [Choć - muszę to z siebie wyrzucić - ten papier kredowy w środku i szerokość kolumny tekstu - RATUNKU!]

14 komentarzy:

  1. Ja też nie przebrnęłam przez „Łopianowe pole”. Utknęłam po parunastu zdaniach, wkurzał mnie ten kredowy papier, a kiedy jakiś czas później okazało się, że książka zdobyła nagrodę, zrobiło mi się trochę głupio, że nie dałam jej szansy. Mam zamiar do niej wrócić. Kiedyś.
    „Ja, Jonasz i cała reszta” czeka na półce, ale po rekomendacji, że przypomina „Mnie i moją siostrę Klarę” chyba zmienię kolejność lektur. Klarę odkryłam tydzień temu (nie wiem, jak mogłam jej wcześniej nie czytać!), a już przeczytałam córkom po dwa razy dwa pierwsze tomy i będę polować na trzeci. A w międzyczasie doczytujemy „Najciekawsze mity greckie” Inkiowa i też się dobrze bawimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa no... Mam tak samo jak Tyyyyy ;) Ale damy szansę. jeszcze raz. Wybierzemy się na to pole ;)

      Usuń
  2. Oh cudownie!!! Panna czytalińska jest ostatnio moją ulubioną serią ze wszystkich blogów :) (choć wiem, że to dopiero 2 część- czekam na więcej) - Zapisuje i bede podsyłać pannie L. Bo u nas tak różnie z tym czytaniem - miłość do książek jest, wieczorne czytanie wspólne być musi ale jakoś tak ostatnio ciężko trafić na coś co wciągnie i zauroczy......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowo. Przygotowanie takiego wpisu zajmuje nam sporo czasu i jakoś bardziej cieszy każdy komentarz pod nim :)

      Usuń
  3. Super książki. My z synkiem uwielbiamy czytać :) Może jak syn trochę podrośnie to kupie mu którąś z tych książek bo na razie treść jest jeszcze dla niego za długa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój syn, póki co, tylko Alberty i wszystko o pociągach...

      Usuń
  4. Uwielbiam Waszego bloga! Mnóstwo książek kupiłam dzieciom, dzięki Waszym wpisom :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ale odwiedziny w bibliotece też polecamy ;)

      Usuń
  5. MAm tak, że jak znajdę w sieci jakąś fajną książkę to dodaję do zakładek w przeglądarce. Bardzo często są tam książki znalezione u Was. :) Ale teraz nie mam siły na klikanie i dodawanie, zapisałam cały post! Twoja czytalińska będzie odpowiedzialna za mój pusty portfel! ;) :D żartuję, oczywiście.
    ps. pisałam, że przesyłak z choinką i Janoschem dotarła? Chyba nie, no to dotarła. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo interesujący post, aż miło poczytać :) Ładne zdjęcia i masa ciekawostek i inspiracji tu u Ciebie! Zawsze jak zaglądam na Twojego bloga, to znajdę coś nowego i pomysłowego :)

    Pozdrawiam i zapraszam do oglądania mojej twórczości : innowacyjnych kocyków dla dzieci i niemowląt z wielowarstwowej bawełny - tym razem w kotki z haftem :) https://edreamsstyle.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Tez jako dziecko wszędzie czytałam. Moimi ulubionymi książkami były dzieci z Bullerbyn, Ania z Zielonego wzgórza i wszystkie książki Malgorzaty Musierowicz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniale, że Ewa się tak rozczytuje i rozpisuje o tych książkach! Dzięki wielkie za podpowiedzi! Moja Hania lubi książki, ale i tak "Książka, dzięki której pokochasz książki" będzie dla niej jak znalazł!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)