28 stycznia 2014

Grzyby, król, krasnoludek i Mistrz

Ja naprawdę jestem otwarta. Ona też. Lubimy ilustracje z prawdziwą eksplozją kolorów, zachwycamy się tymi, w których cienie i półcienie, czerń i biel także mają u nas spore szanse. Ilustracje proste, ilustracje z milionem szczegółów. Abstrakcyjne i wiernie oddające kształty. Wielkie formaty i te malutkie. Ale jakie by nie były, nie mogą u nas konkurować z tymi, które stworzył Bohdan Butenko...



Serio! Ja biorę w ciemno. Jak za czymś stoi Mistrz, to ja się poddaję, bez walki. I myślałam, że ja te książki to będę brała dla siebie. Że to ja będę przede wszystkim je kartkować i cieszyć oko charakterystyczną kreską... Byłam w błędzie :) Bo z niej też jest wielka fanka prac Bohdana Butenki. Spodobał jej się wielkoformatowy Pan Maluśkiewicz i wieloryb, mniejszy (ale za to grubszy!) Gapiszon i Korniszon, a aktualnie Grzyby i król  oraz Krasnoludek.




Król Pafnucy Trzeci wybiera się na pierwsze w swoim życiu grzybobranie. Nie zważając na to, że pogoda ostatnimi czasy była raczej upalna - wybiera się do lasu. Wraca z pustym koszem, za to z głową pełną złości! Wysyła do lasu służbę, by wolę królewską obwieścili i wszystkim grzybom nakazali zjawić się w lesie nazajutrz. I były te grzyby? Czy ich nie było? Jak to się skończyło? :) No przecież, że nie zdradzę!




Po lekturze Krasnoludka po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego, jak uważnie Ewa słucha i ile zapamiętuje z lektury. Książkę przeczytałam jej raz, nazajutrz - podczas drogi z przedszkola do domu - zadałam jej kilka pytań dotyczących sympatycznego krasnoludka. Z odpowiedziami na nie Ewka nie miała najmniejszych problemów :) Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że lektury szkolne będzie czytać równie uważnie i ze zrozumieniem... ;)



Krasnoludek zaczyna się kataklizmem. Chyba można tak powiedzieć... Choć to kataklizm w skali mikro - spadające z sosny szyszki niszczą muchomora, który był domem krasnoludka. Zrozpaczony maluch udaje się w poszukiwaniu nowego domu. Na swojej drodze spotyka myszkę, wiewiórkę, ślimaka - wszyscy chcą mu pomóc i oferują swoje lub podobne do swoich domostwa. I co na to krasnoludek? :)



Bohdan Butenko powiedział, że "książkę robi się jak sweter, trzeba dziergać tak, żeby się nie pruło". I może ja na dzierganiu się nie znam w ogóle, ale faktycznie, jak dla mnie - tam nic się nie pruje, zaciągnięte też nic nie jest, wszystko jest idealne. Mistrzowska, misterna robota :) Także w temacie wydania książki - duży format, kwadratowy, twarda, miejscami foliowana okładka, strony grubsze, książki szyte. Eleganckie to wydanie, fajne na prezent. Nie tylko dla zdeklarowanych fanów twórczości Butenki, także dla tych, którzy (o zgrozo!) nie znają jego prac :)