4 lutego 2014

40 Rodzeństwo (literatura)

Niby wybór jest ogromny, ale z drugiej strony nie ma go prawie w ogóle... Bo sporo z tych książek jest bardzo podobnych do siebie. Wiedziałam, o jakich tytułach napisze Wam Sabina Sadecka z inspeerio centrum psychologiczno-coachingowe, dlatego udając się na polowanie szukałam, co tam jeszcze półki księgarniane, biblioteczne oraz te znajomych mają do zaoferowania. Skupiłam się na książkach o rodzeństwie, o relacjach, przygotowaniu, pomijając (świadomie) te, które większy nacisk kładą na to, skąd się biorą dzieci. I na ten temat przyjdzie czas... :) Tymczasem rodzeństwo. I książki, które różnią się od siebie przede wszystkim tym, w jaki sposób pokazują kryzys - czy jednym zdaniem zaznaczają niepokój starszego dziecka, czy w kilku sytuacjach obrazują, co może się wydarzyć. Różnią się także, rzecz jasna, autorem tekstu, ilustracji, wydawnictwem, ale tym razem skupmy się tylko na zawartości. Na początek - propozycje Sabiny i kilka słów komentarza :)


Oczekiwanie na rodzeństwo i pojawienie się go w życiu małego człowieka to temat rodzący ogromne emocje. Książkami, które ułatwią nam rozmowę na temat emocji kłębiących się w małej główce naszego dziecka są na pewno dwie pozycje z serii „Czarna Owieczka“: Kubuś będzie miał braciszka i Kubuś ma siostrzyczkę. Tytułowy Kubuś początkowo na wiadomość o rodzeństwie reaguje euforią, później jednak czuje się nową sytuacją przytłoczony, a gdy siostrzyczka pojawia się już w domu - buntuje się przeciwko zejściu na dalszy plan. Rodzice Kubusia nie oceniają jego uczuć, dopytują się, jakie za tymi uczuciami stoją potrzeby, czasami zaś po prostu milczą i mocno go przytulają. Fabuła obu historyjek jest prosta, zachęca do dyskutowania o niej z dzieckiem, wplatając w swoje rozmowy temat emocji i odpowiedniego nimi „zarządzania. Na końcu każdej z książek znajduje specjalny dodatek: „Porozmawiajmy o uczuciach i potrzebach, który zaprojektowano tak, byśmy temat emocji i potrzeb targających naszym dzieckiem jeszcze bardziej pogłębili. Cała seria o Kubusiu inspirowana jest ideą „Porozumienia bez Przemocy“ Marshalla Rosenberga. Według tego konceptu, niezależnie od tego, jak trudna jest sytuacja, jesteśmy w stanie komunikować się z drugim człowiekiem w sposób nieraniący i pozbawiony agresji.
Książka Będę mieć rodzeństwo z sympatycznej serii „To nic strasznego to bezpretensjonalny i zabawny instruktaż tego, co się będzie w trakcie ciąży mamy i chwilę po niej w rodzinnym domu działo. Mamy w niej zatem i przyjazd dziadków, którzy mają się trójką starszych dzieci zaopiekować na czas porodu, jest pierwsza wizyta w szpitalu (niestety w Polsce dzieci nadal nie mogą odwiedzać oddziałów poporodowych), kąpanie maluszka, niedospanie mamy i pierwszy rodzinny spacer. Książka, przy czytaniu której Wasze dzieci będą się głośno śmiały, co pozwoli na pewno oswoić nieco lęk przed tym, co je niebawem czeka.


Będziemy mieli Drugie Dziecko to pozycja obowiązkowa zarówno dla maluchów, jak i ich rodziców oczekujących na drugie, a może nawet i trzecie dziecko. Autorka książki w poetycki  sposób rozprawia się z lękiem, który towarzyszy poszerzeniu się rodziny zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom. Mama się boi - pisze - że przestanie kochać Pierwsze Dziecko tak mocno jak dotąd. Myśli, że będzie musiała oddać część swojej miłości Drugiemu Dziecku. Tata martwi się, gdzie postawić drugie łóżeczko i czy starczy pieniędzy dla większej rodziny. Boi się, że Pierwsze Dziecko będzie zagubione z powodu pojawienia się brata lub siostry. Pierwsze Dziecko obawia się, że Rodzice za bardzo pokochają Drugie Dziecko. Że będzie ono ładniejsze, mądrzejsze. A Rodzice nie będą już mieli tyle czasu dla Pierwszego Dziecka, co przedtem.... Szybko się jednak okazuje, że nowy członek rodziny niczego nie zabiera, lecz na nowo definiuje rodzinne role, przyczyniając się tym samym do dojrzewania całej rodziny i krystalizowania jej miłości.


Na półce Ewy przycupnęło stado książek monotematycznych... Ale tylko na moment, na potrzeby zdjęcia. Ani ona nie byłaby w stanie słuchać w kółko o mamie w ciąży i pojawiającym się rodzeństwie, ani ja nie dałabym rady codziennie czytać tylko o tym, brrr... :) Z wszystkich widocznych tu książek najbardziej podobały nam się trzy: Ja też chcę mieć rodzeństwo, Astrid Lindgren, Ilon Wikland, Wydawnictwo Zakamarki (o książce pisałam tutaj KLIK), Basia i nowy braciszek, Zofia Stanecka, Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont oraz Natalka będzie miała rodzeństwo, Christine Merz, Betina Gotzen-Beek, Wydawnictwo Jedność.
W książce Basia i nowy braciszek kryzys goni kryzys. Basia, z wrodzonym sobie wdziękiem (czy raczej uroczym naburmuszeniem ;)), stara się pokazać rodzicom, jak bardzo nie jest zadowolona z obecności małego Franka, na którym skupia się większość uwagi mamy i taty. Z czasem przychodzi jednak akceptacja i miłość, ale początki nie należą do łatwych.
Książka Natalka będzie miała rodzeństwo jest podzielona na krótkie rozdziały, w każdym z nich poruszony jest inny temat: ciąża mamy, ogłoszenie nowiny w przedszkolu, oglądanie ubranek dla niemowląt, odwiedziny u rodziny z malutkim dzieckiem, kupno wózka itp. Książka raczej z tych "sielankowych", ale urocza - zabawna i ciekawa. Idealna dla przedszkolaka.
(Będę miał braciszka, Silvia Roncaglia, Wydawnictwo Wam okazało się dla nas za trudne, niestety... A takie piękne ma ilustracje!)


Znalazłam bardzo dużo tytułów w internecie, ale większości nie było w pobliskich bibliotekach. Które znacie i polecacie? Z chęcią poczytamy o Waszych doświadczeniach z literaturą poruszającą temat powiększającej się rodziny :)

Poprzedni wpis, który powstał we współpracy z ekipą
 inspeerio centrum psychologiczno-coachingowe znajdziecie tu KLIK.

PS Zdjęcia z kolażu pochodzą z WWW Wydawnictw, zdjęcie okładki Będziemy mieli Drugie Dziecko pochodzi ze sklepu Nie wierzę w bociana, gdzie znajdziecie sporo z polecanych przez nas tytułów na temat rodzeństwa.

40 komentarzy:

  1. Jak zwykle w wyborze książek polegamy na twoim zdaniu i uzupełnimy naszą biblioteczkę w tym temacie.Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  2. My akurat czekamy na 2. dzidziusia więc musimy zgłębić temat tych książek:) moja córka uwielbia książkę Czekamy na dzidziusia obrazki dla maluchów

    OdpowiedzUsuń
  3. no cóż, też musimy zacząć uzupełniać naszą biblioteczkę w tej kwestii.. ale czy zdążymy? termin za tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Selekcja byla prosta. Odrzucilam wszystkie tytuly z dzidziusiem. Brrrr... :-) Ostatecznie Dynia wybrala sobie dwie ulubione, ktore czytalysmy ad nauseam (na wyrazne zyczenie). Pierwsza to byl oryginal 'Zuzi' czyli 'Conni und das neue Baby' oraz zupelnie przypadkiem wygrzebana gdzies w Armii Zbawienia: http://www.amazon.co.uk/This-Jane-Jim-Kaye-Umansky/dp/0099409291 (ta ostatnia swietna w pokazywaniu i nazywaniu emocji, zlosci, frustracji, niecheci)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo! Na kolażu widzę książkę, z której dowiedziałam się, że dzieci nie przynoszą bociany :D

    OdpowiedzUsuń
  6. u nas rodzeństwa brak, ale kto wie, co się jeszcze może wydarzyć :D nic nie polecę, ale przynajmniej sobie zerknę na przyszłość:))

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas było tak- trochę skąd się wziąłem a trochę o rodzeństwie
    http://tominowo.blogspot.com/2012/07/skad-sie-wziaem.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to idealny moment (ciąża w rodzinie) na wprowadzenie odrobiny anatomii i tematu skąd się biorą dzieci. Tylko to w zależności od wieku starszego rodzeństwa :) Ewka zaczyna się interesować - pępowiną, sercem, miejscem w którym jest dziecko... Odebrałam ten sygnał i coś w tym temacie będę działać :)

      Usuń
    2. W Czekamy na dzidziusia sporo anatomii znajdziesz, nawet poród w obrazkach
      Dzieci przyjmują to naturalnie , jest tak bo jest, raczej my krepujemy się czytając o tym dziecku....

      Osobiście lubimy Franklina i Misia Olo :)

      Usuń
    3. To jest właśnie świetne :) Człowiek się głowi, jak to w słowa ująć, a zawsze (w temacie młodszych dzieci) wystarczy najzwyczajniej na świecie, prosto z mostu, krótkie i prawdziwe komunikaty :)

      Usuń
  8. my czytalismy franklina, kajtusia i tupcia chrupcia. te o kubusiu to dla starszego dziecka, za powazne dla trzylatka. do tego czekamy na dzidziusiaz serii obrazki dla malucha tylko zakleilam czesc o odwiedzinach w szpitalu bo do naszego dzieci ponizej 12 lat nie maja wstepu ( i slusznie)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas po erze Basi nastąpiła era Zuzi, ale opowieści o nowym dzidziusiu akurat nie znam, więc polecać nie będę. Ogólnie, po przeczytaniu kilku "Zuzi i...", mogę stwierdzić, że jest ok.
    Za to Tupcia Chrupcia nie lubię, jakoś mnie nie przekonuje. Śmiem twierdzić, że Ewa dawno z Tupcia wyrosła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja Tupcia nie znoszę :D a Ewka uparcie w bibliotece sięga do pojemnika z jego przygodami :D wypożyczamy jedną, czytamy raz i... chowamy ;) M też za nim nie przepada (sorry, mycho, nie bierz tego do siebie :D)

      Usuń
  10. Nie jestem rodzicem, także moja wypowiedź nie jest podszyta żadnymi doświadczeniami, to tak na początek :) Czytam natomiast Twojego bloga, a mój instynkt macierzyński daje mi się we znaki, dlatego postanowiłam się wypowiedzieć :)

    Wydaje mi się, że czytając dziecku książeczkę o tym, że będzie jakikolwiek problem z tym, że pojawi się nowy członek rodziny sugerujemy mu, że będzie gorzej, wszczepiamy w nim jakąś niepewność, moim zdaniem niepotrzebnie. Wczułam się w Waszą sytuację i pomyślałam, że szukałabym raczej książek jak można się pobawić z rodzeństwem, albo coś w stylu "milion zabaw z młodszą siostrą/bratem", "wreszcie nie tylko z dorosłymi" albo książeczek o pierwszym dziecku (o ile takie w ogóle są :)) poopowiadałabym jak to fajnie, jak byłam w ciąży i że teraz jest jeszcze fajniej, bo mam pomocnika… Książeczki o których napisałaś zostawiłabym na czas, w którym młodziak już czuje się zazdrosny, wtedy bym mu pokazała, że nie tylko on tak ma, że nie musi się czuć pominięty itp… Analogicznie obserwując siebie i grono najbliższych mi osób, zauważyłam, że jeżeli ja nie widzę problemu, że coś zrobię delikatnie po terminie, tylko prosto z mostu o tym informuję, ludzie w tym nie widzą problemu, jak zaczynam coś wspominać o tym, że coś nie jest tak do końca jasne, wszczepiam opisaną wcześniej niepewność, lęk przed przyszłością. Wydaje mi się, że za bardzo martwimy się wszyscy tym co będzie, a czego jeszcze nie ma.

    A to tak w ramach ciekawostek - http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9522

    Pozdrawiam serdecznie i skoro już się odważyłam zostawić ślad po sobie, to dodam, że uwielbiam Twojego bloga :)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za całe stado słów i opinię :) Tak, trochę sprzedajemy lęku i niepewności, także swojego. Ale nie zasypujemy Ewki tylko takimi opowieściami z kryzysem w tle, tak samo jak nie wmawiamy jej, jak to różowo i bajecznie będzie... Bo nie będzie, a przynajmniej nie przez cały czas i nie od samego początku. Już teraz "zwolniłam", samopoczucie odrobinę gorsze, chęci na intensywny czas z niespełna czterolatką mniej. I gryzę się w język, żeby nie narzekać przy niej i rodzeństwa nie "obwiniać" ;) Ewa często sama podejmuje temat planując, w czym będzie pomagać - podawać pieluszki, wybierać śpioszki, machać grzechotką - to jest super! Snujemy wizję, co jeszcze fajnego może robić starsza siostra, no i spotykamy się z rodzinami, w których jest małe dziecko, żeby mogła zobaczyć, że na początku nie wyjdzie zabawa w chowanego czy berka ;) Wg mnie jednak umiar jest kluczem, równowaga między sielankową i mniej sielankową wizją. Każdy musi znaleźć klucz idealnie pasujący do jego rodziny i będzie dobrze :)

      Uścisków moc przesyłam!

      Usuń
    2. Zgadzam sie. W ciazy synkowi czytalam o Franklinie, ktory czeka na siostrzyczke. Ksiazeczka konczyla sie narodzinami. Teraz gdy juz braciszek sie urodzil czytamy o tym jak Franklin jest starszym bratem i ze nie zawsze jest rozowo.W Tupciu watek siostry przewija sie czesto. Kajtus - podobnie jak z Franklinem. Male dzieci nie sa i tak w stanie do konca wyobrazic sobie jak to jest miec rodzenstwo. Sadze ze nie nalezy przeladowywac je tematami. W ciazy wystarczy przygotowac je na pobyt mamy w szpitalu i ze dzidzius je mleczko, placze etc. Bardziej skomplikowane sprawy typu zazdrosc zostawmy na pozniej


      Usuń
    3. Nessie, mysle, ze te bardziej skomplikowane sprawy nie moga byc odlozone na pozniej, bo dzieja sie juz w dniu narodzin. I o tym jak dziecko przyjmie mlodsze rodzenstwo decyduja wedlug mnie wlasnie te pierwsze godziny. I to nie jest latwe dla zmaltretowanej porodem matki, ani dla detronizowanego wlasnie jedynaka. Oczywiscie, fiksacja na temacie nie jest zdrowa, ale trzeba o tym mowic, przedstawiac realna wizje swiata 'po'. A ten swiat 'po' to beda tez frustracje i czasem brak rak, aby przytulic wszystkie dzieci na raz. Do tego mnostwo kreciej roboty wykonuja bliscy, ktorzy bez wyczucia, gnani dobrymi intencjami, nadlatuja z darami i komplementami do mlodszego, czesto poglebiajac traume. Odwiedziny w szpitalu to takze nieslychanie istotna czesc procesu. Starsze dziecko spotyka sie z mlodszym na neutralnym gruncie i wspolnie ida do domu. Dzieci sa 'terytorialne' i nic dziwnego, ze przyniesienie rodzenstwa do domu przez rodzicow traktuja jako zagrozenie.

      Usuń
    4. Dlatego właśnie droga Olgo czytam Twojego bloga. Emanujesz kreatywnością, a w swoich działaniach kierujesz się zarówno emocjami jak i logiką :) Lubię Cię, no, to to by było na tyle :)
      Miłego wieczoru!

      Usuń
    5. Kaczko zgadzam sie, ze trzeba powiedziec ze przy dziecku jest duzo pracy etc ale nie czytac opowiadan o tym jak to starszy brat czul sie zle. Zapewne tak bedzie po porodzie ale straszenie wczesniej nie jest w.moim.mniemaniu dobre. U nas to podejscie sie sprawdzilo a odwiedzin w szpitalu nie bylo bo nie wpuszczaja tam dzieci do 12 roku ze wzgledu na ryzyko zarazenia noworodkow i to popieram.nie chcialabym zeby moje dziecko narazone bylo w pierwszych dniach zycia na kontakt z roznymi przedszkolakami.

      Usuń
    6. Nessie, model wpuszczania przedszkolakow na porodowke sprawdza sie w bardzo wielu krajach rozwinietych. Zapominasz o tym, ze noworodek ma niezla odpornosc po matce, a potem wyssana z mlekiem matki. I zauwaz, prosze, ze nie mowie o straszeniu, ale o uczciwym wyjasnieniu, ze uczucia moga byc najprzerozniejsze i ze dziecko ma do nich prawo, bo to rewolucja. Usiasc z dzieckiem i mowic, rozmawiac, pytac. Z szacunku do dziecka nie mozna sprzedawac mu lukrowanych historyjek o tym, jak swiat z narodzinami niemowlaka bedzie od tej pory wylacznie rozowy, a niemowlak nic innego nie bedzie robil tylko jadl i plakal, i ze jest przy nim duzo pracy. To sa naprawde najmniejsze, rzeklabym logistyczne problemy przy nowym dziecku. Najwieksze to te, ktore zwykle sa niewypowiedziane i z winy rodzicow na czas nienazwane.

      Usuń
  11. A ja się zastanawiam, czy kiedyś mi się przydadzą te pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas było tak, że nieco po macoszemu potraktowaliśmy ten temat. Wikusia miała 20 m-cy gdy się urodził Franek i przyjeła go bardzo naturalnie. Tak jakby był z nami od zawsze. Na pewno wynika to z małej różnicy wieku...u Was takie książki są konieczne...wiem to na własnym doświadczeniu, miałam 4 lata gdy pojawiła się siostra...nie najlepiej to zniosłam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rety ile książeczek!! Zgadzam się po trochu z niektórymi opiniami, że może nie ma sensu nastawiać Ewę na coś co może się nie zdarzyć? Hii, mam nadzieje, że nie masz w planach wypożyczyć wszystkich tych książeczek ;) Ale sam temat 'duży brzuch'! To dopiero ciekawostka, rośnie brzuch, kopie dziecko, mama fabryka. Jest taka cudna holenderska książka 'Mama is een fabriek' http://www.bol.com/nl/p/mama-is-een-fabriek/1001004011252388/.. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, no co Ty? :) Przecież ja mam swoją kartę do biblioteki, a ona swoją i ja te książki dla siebie wypożyczyłam, na potrzeby wpisu, a ona ułamek z nich czytała. Czasem tylko pooglądałyśmy i poszłyśmy czytać... "Bolka i Lolka" ;)

      Usuń
    2. uffff, ufff :) No przecież wiem :)

      Usuń
    3. A ta holenderska książka - super! :D Labirynt, przez który musi plemnik popylać <3

      Usuń
  14. Właśnie dostałam maila od koleżanki, że ma dla nas książkę :) Patrzę, a tam link do tego posta :)))) Wszyscy Was czytają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Nie zgadzam się! Jak wszyscy, to za duża presja dla mnie :D

      Usuń
  15. Mój Maluch bardzo lubi tę serię z Kubusiem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Temat aktualny i u nas tyle, że z dwulatką przy boku. Wieści o bracie przyjmuje entuzjastycznie i ogółem pełnia szczęscia. Czy do czasu, tego nie wiem? Pczytujemy ,,Ja też chcę mieć rodzenstwo",choć nie wszystko dla niej zrozumiałe. Oglądamy gazetki, ksiażki z małymi bobasami. Kontakt z malutkim kuzynem tez duzo dobrego robi w tej kwestii.
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kontakt jest świetny, Ewka niby się nie interesuje, ale zerka ciekawie na maluchy :)

      Usuń
    2. My już tydzień po przybyciu nowego do domu. Różnica - prawie 24 miesiące (bez 10 dni). Jak jest? Różnie bo to duża zmiana dla pierworodnego ale jest bardzo ciekawy, chętny do pomocy, troszczy się o młodszego jak umie chociaż czasem gdy jestesmy bez taty i trzeba cos zrobic i poczuje sie znudzony/zaniedbany/opuszczony (?) to próbuje dokonać zamachu na młodszego brata. Ale dajemy radę! Chociaż książeczek w temacie nie zdążyliśmy poczytać.

      Usuń
  17. O musimy uzupełnić biblioteczkę :)
    dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trochę ci zazdroszczę tego oczekiwania. Jak patrzę na Janka, to wiem, że on bardzo by chciał rodzeństwo, ale ja bym padła z dwójką dzieci w kawalerce. Bo w planach jest jeszcze 4rodzeństwa dla Janka;-). Czekam na nowe posty z mistrzami ilustracji. Butenko "nocną wyprawę" ostatnio dorwałam w bibliotece, ale dla Janka za poważny, ja oko cieszę;-).

    OdpowiedzUsuń
  19. My przerobiliśmy w ciąży Zuzię, Martynkę i czekamy na dzidziusia - żadna mnie nie zachwyciła prawdę powiedziawszy :)
    Najfajniejszą książkę kupiłam jak Ala miała 2 miesiące i w Wojtusiu kłębiły się rozmaite emocje. "Kubuś ma siostrzyczkę". Historyjka w pełni odzwierciedliła jego sytuację, uczucia, problemy i fajnie się w tym odnalazł, pytał, myślał, często wracał :) Polecamy :) Fajny zbiór choć nam już więcej nie trzeba takich tytułów :))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak pisałam, lubię "czekamy na dzidziusia" - bo to jednak czyste fakty są. Te o emocjach czytaliśmy w momentach, gdy pojawiały się emocje. Ja też miło wspominam "ja też chcę mieć rodzeństwo" przy 3 dziecku bo starszai bardzo się utożsamiły z wyluzowanymi Leną i Peterem:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja właśnie mam w planach Teklę i płaczącego braciszka:)
    Dzięki za resztę pozycji:)))

    OdpowiedzUsuń
  22. że też wcześniej nie mogłaś zajść w ciążę i zrobić takiego wpisu:P
    tyle fajnych pozycji!
    gdyby teraz nas to czekało, to Piotrek na bank wybrałby Franklina i Kajtusia - ma na nich teraz fazę:))

    OdpowiedzUsuń
  23. my mamy "Basię" i "Zuzię" z tego rodzaju lektur, ale zdecydowanie Basia bardziej mi się podoba, Zuzce też, zwłaszcza ta część kiedy przychodzi z tatą do szpitala i błądzą :D tu schody, tam winda :) i jeszcze kąpiel dzidziusia. O tak! To tyle od nas :) Ja wkrótce biorę się za pakowanie torby do szpitala. Nie wiem kiedy to zleciało ... ściskam brzuch- brzuchem ( P.s. swoją drogą, przytulałaś się kiedyś do innej ciężarnej będąc w ciąży ? ja tak :D Śmieszne uczucie :D ) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej, mamy kilka książek które zaprezentowałaś: Zuzia i nowy dzidziuś, Franklin i dzidziuś, Franklin czeka na siostrzyczkę, Ja też chcę mieć rodzeństwo, Franklin jest starszym bratem.Dla naszej córki najciekawsza była "Czekamy na dzidziusia" z serii Obrazki dla maluchów. Kiedy miała 4 latka i 2 miesiące po tej stronie mojego brzucha pojawiło się 2 jej braci :)
    Przygotowywaliśmy Zosię na podwójne uderzenie ;) Okazało się, że Z pokochała chłopaków od pierwszego wejrzenia, chciała z nimi spać, karmić ich itd Wytworzyła się też silna więź która powoduje, że Z nie jest o nich zazdrosna, nadal ich uwielbia choć czasami ma ich dość kiedy pokolorują jej rysunek ;) Teraz chłopcy mają 1 rok.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)