10 lipca 2014

Basiomania (krótki przewodnik)

Basia ma starszego i młodszego brata. Mamę, która jest autorką podręczników, tatę, który jest lekarzem. Żółwia Kajetana. Miśka Zdziśka. Basia chodzi do przedszkola. Basia to Basia. Żaden tam towar, który trzeba było dopasować do polskich realiów. Bo Basia jest Polką - jej przygody wymyśla i opisuje Zofia Stanecka, rysuje Marianna Oklejak. Basia jest też naszą ulubioną postacią. A książki z jej przygodami zajmują sporo miejsca na naszych półkach. Choć - po prawdzie - jej mama wciąż odrobinę mnie wkurza, że jest taka idealna: te pokłady cierpliwości, spokój, niewiele wychowawczych dylematów... Ostatecznie jednak, jak to mówią, lepiej równać w górę, prawda? ;) 


Dla tych, co w temacie Basi nie są zbyt zorientowani - dziś kilka słów o wszystkim, co z Basią związane :) Niebieska książka, czyli Wielka księga. Basia to zbiór opowiadań, które w latach 2011-2012 były publikowane w miesięczniku "Dziecko". To nie są te same historie, co w serii czerwonej! W Wielkiej księdze znajdziecie cztery rozdziały odpowiadające porom roku, w każdym z nich siedem opowiadań. 28 dość krótkich opowiastek o Basi. A także wprowadzenie - kto jest kim, a nawet drzewo genealogiczne rodziny Baśki :) Z kolei książka żółta - Wielka księga przygód. Basia zawiera siedem dłuższych historii. I są to wybrane opowieści, które pojawiły się także w czerwonej serii. Jest o przedszkolu, o ZOO, o mamie w pracy, nowym braciszku, świętach, bałaganie i tańcu. My żółtej książki nie kupujemy, bo jak zobaczycie pod koniec wpisu - mamy całkiem pokaźny zbiór książek czerwonych :)


Są też audiobooki. Miał być animowany serial, ale na razie CISZA. Niestety cisza. Piosenka-zapowiedź oraz trailer bardzo nam się podobają, z chęcią zobaczylibyśmy całość... Nie tracimy nadziei :) Jest seria zeszytów Basia uczy dla dwu-, trzy-, cztero- i pięciolatków. Z naklejkami i różnymi zdaniami. Jest seria sztywniaczków Basia, Franek i..., których nie mamy, ale lada dzień będziemy mieli pretekst, by jakieś nabyć. Ten pretekst to ten koleś, Wojtek, co wciąż siedzi w brzuchu ;)




Jest też całkiem sporo gadżetów z Basią. Tatuaże, worek, piłka, parasol, magnesy... Niestety, nie widziałam, czy gdzieś można je kupić. Nasze egzemplarze to wygrane w konkursach znalezionych na FB.





Jest też Basia szydełkowa... Czyli hit czwartych urodzin Ewki. Basia, której nie spodziewałam się ja, Basia, która bardzo ucieszyła ją. Basia, która mieści się do kieszeni, prawie każdej kieszeni. I która prawie zdetronizowała misia Manika. Hit. Chyba nie umiem wystarczająco za nią podziękować :) A tym bardziej wytłumaczyć Ewce, jak to się stało, że ktoś kogo nigdy nie spotkałyśmy - zrobił jej taki cudowny prezent. DZIĘKUJĘ! I jeszcze raz dziękuję :)




I jak nie znoszę, naprawdę nie znoszę, tego drenażu kieszeni rodziców związanego z kultem jakiejś postaci (patrz - kreskówki i półki w sklepach z zabawkami uginające się od gadżetów z postaciami z nich), tak w przypadku Basi - mam kompletny luz. Ba! Ja to chciałabym więcej! Pasków, śmiechów, chichów i zadumy. Bo jest i miejsce na chwilę ciszy. - Mamo, a napisz do tej pani Staneckiej*, żeby napisała o Basi i... - słyszę regularnie. Jakby był problem z pomysłem na kolejną część serii, Ewka służy pomocą. Jej przedszkolne życie obfituje w sytuacje, które dobrze byłoby przeżyć razem z Basią... :) 



* Normalnie Ewka nie kojarzy (na razie) nazwisk autorów książek, ale w przypadku Basi i faktu, że audiobooki były przesłuchane milion razy... Zapamiętała :) O Basi pisałam też TU i TU.