16 lutego 2015

Na tymiankowej łące i w oliwnym gaju

Trochę wiało i mieliśmy zmarznięte policzki. Niby świeciło słońce, ale bez rękawiczek i czapek się nie obeszło. Podczas niedzielnego spaceru. Ale wystarczyło trochę się schować, osłonić się od wiatru i wystawić twarz ku słońcu. I już. Już łatwiej było powędrować myślami na przykład do Palestyny... 



Poprzedniego dnia odwiedziła mnie bajarka Mirjam. Przyszła wieczorową porą, kiedy Ewa już spała. Pięknie opowiadała, ale jej historie były zbyt długie i trochę za trudne dla prawie pięciolatki. Dlatego słuchałam jej sama. Słuchałam, widziałam mnóstwo kolorów, czułam różne zapachy, odczuwałam radość, smutek, wzruszenie. Nie byłam sama na tymiankowej łące i w oliwnym gaju... 



Mahmud zrywał się o szóstej. O tej porze najlepiej jest podlewać ogród. (...)
Omar wstawał kwadrans przed ósmą. Wychodził z domu w krzywo pozapinanej koszuli. Żaden guzik nie znajdował się we właściwiej dziurce. (...)
Iman wstawała o siódmej. Czesała włosy i długo szczotkowała zęby. (...)
Jasmin wstawała wcześnie i szła przed szkołą do sklepiku na rynku, by przynieść zakupy. Babcia Jasmin była już stara i nie miała siły na dźwiganie ciężkich sprawunków. (...)
Najwcześniej wstawała mała Sana. Ona miała bardzo dużo porannych obowiązków. (...)
Ewa wstaje przed siódmą. Na "Dzień dobry" odpowiada: "Dobranoc!". Potem naburmuszona dodaje: "Sio, jeszcze śpię", ale później dostrzega zupełnie obudzonego brata i zaczyna się do niego uśmiechać, mrużąc bardzo jeszcze zaspane oczy. Ona tu, w Europie, w Polsce, one tam - w Palestynie. Niby za dwunastoma stromymi górami i dwunastoma rzekami, niby te dzieci zupełnie inne... Ale... Bo ja wiem? Może chwilę by się sobie przyglądały. Dotknęły włosów. Zdziwiły się jakąś odmiennością. Na moment. A później... Znalazłyby wspólny język - język zabawy. Mirjam też zna ten język, w końcu umiała "przeczytać" znalezioną przez dzieci książkę...  




Poznajcie opowieść o nieśmiałej żabie, przeczytajcie o kogucie, który uratował świat, niech was zaskoczy książę Ali, spotkajcie królową pszczół i Hasana, przymierzcie czerwone buciki. Dajcie się porwać opowieściom Mirjam, dołączcie do dzieci, które są wspaniałymi słuchaczami, ale i doskonałymi obserwatorami o ogromnych sercach. Niech Was te opowieści pocieszą, rozbawią, uleczą. Otwórzcie jedną szkatułkę, potem kolejną... Zastanówcie się chwilę. Przeczytajcie. Po prostu. Chyba inaczej Was zachęcić nie potrafię. Ja do Palestyny zamierzam wracać i nie mogę się doczekać, kiedy zabiorę tam Ewę.  




Opowieści spod oliwnego drzewa to druga książka z serii ½ +½=∞, czyli nieskończenie wiele spojrzeń na wielokulturowość (zawsze z jakimś polskim akcentem). O pierwszej pisałam tu KLIK. Niebawem ukaże się trzeci tom pod tytułem Bahar znaczy wiosna, dzięki któremu myślami będziemy mogli powędrować do Turcji. Ale jeszcze wcześniej będzie kontynuacja Kosmonautki (tu pisałam KLIK), którą bardzo lubię i za tekst, i za warstwę graficzną :) Już w marcu wypatrujcie Strażaczki!

Opowieści spod oliwnego drzewa, tekst: Aida Amer, ilustracje: Nežka Šatkov 
Wydawnictwo Poławiacze Pereł KLIK

PS Marpil też odwiedziła Palestynę. Przeczytajcie, co napisała o książce Opowieści spod oliwnego drzewa. Polecam! KLIK