1 grudnia 2015

11 Kalendarz 2015 / Zapowiedź cyklu

W 2012 pojawił się u nas po raz pierwszy - kalendarz adwentowy. Ten premierowy był w kształcie choinki, a zbudowałam go z pudełek po zapałkach. Ponieważ nie byłam super zorganizowana i wcześniej nie poprosiłam wszystkich członków rodziny o odkładanie dla mnie pudełek... zapałek wtedy zakupionych, jeszcze nie zużyłam. Może w 2017? ;)


2013 i 2014 to same domki, choć zmieniałam ulice. Te kartonowe kamienice, domki jednorodzinne i bloki wciąż mają się dobrze. Wyjechały do Zielonej Góry, cieszą oko (i mam nadzieję serducho) rówieśniczki Ewy - Marysi.


A w tym roku... Jestem bogatsza. Nie, że w zera na koncie (choć akurat zera to ja dobrze znam ;)) czy sztabki za szafą. Jestem bogatsza o doświadczenia. Wiedziałam, że chcę robić nowy kalendarz i że chcę zrobić go sama. I że ma być INNY. Wiedziałam, że muszę mieć możliwość ingerencji, zamianek, po prostu reagowania na codzienność. Kiedy pojawia się choroba - można wykonywać zadanie, które wymaga więcej czasu, przeznaczone tylko na weekendy. No i świat się nie zawali, jeśli w niektóre dni zadania po prostu nie będzie. Rok temu kalendarz bywał źródłem frustracji, przez niedoczas, wieczny pośpiech i zawalanie (moje!) zadań. Wiedziałam, że równolegle do mojego kalendarza będzie tradycyjny, z okienkami wypełnionymi cukrowymi ulepkami ;) I to taki, jaki wymarzy sobie Ewa. Chciała z Pony. Ma z Pony. Jest radocha :) I na koniec - wiedziałam (no wreszcie!), że nie w każdy dzień będą upominki. Czasami wystarczy malutka słodkość i/lub zadanie.
Co zatem w tym roku? Las choinek :) Inspirację przyniósł (oczywiście) Pinterest KLIK. W oryginale było "na bogato" - wzorzyste papiery, patery, czubek na każdej choince. I najważniejsza różnica - tam są pełne stożki (w sensie - dno mają). U mnie to bardziej kapelutki urodzinowe ;)


 

Kalendarz robiłam na raty. Zainwestowałam tylko w papiery (piękne, Canson), klej i duperelki miałam w domu. Pierwszego wieczoru rysowałam koła (cyrkla brak, ale mam tacę i różnej wielkości miski :)) i wycinałam z nich wycinki. Poszalałam z nożyczkami i wpadłam w czarną rozpacz z powodu braku kleju. Znalazł się dopiero następnego dnia i chyba powinnam mu podziękować, bo to rozłożenie pracy na dwie raty dobrze mi zrobiło. Wdzięczny papier + klej Magic = godzinka pracy. Potem jeszcze dziurkacz-serduszko, stemplowanie dat, podłożenie zadań i drobiazgów. I voilà. Ewka rano uśmiechała się dookoła głowy. I tylko trochę starała się podglądnąć, co na nią czeka w kolejne dni grudnia. Podnieść kolejnej choinki się nie odważyła, ale te szparki pomiędzy choinką a parapetem... :) Ja też się uśmiecham. Bardzo lubię grudzień.



W ubiegłym roku poprosiłam blogerki, które piszą o książkach dla dzieci o podzielenie się ze mną swoim ulubionymi tytułami książek o tematyce świąteczno-zimowej. Powstał wtedy niewielki cykl Zimowa półka KLIK. W tym roku... Też będzie cykl. Inny. Choć znowu o książkach. Wymyśliłam go, gdy oglądałam dwie galerie zdjęć. Pierwszą i drugą. Pomyślałam o pustym miejscu przy stole, przy wigilijnym stole. O dziecku na tym miejscu. I o tym, że po tym, jak już będzie miało pełny brzuszek, będzie wykąpane i pod kocem będzie piło kakao - trzeba, po prostu trzeba mu coś przeczytać. Tylko jaką książkę wybrać... Lada dzień pojawi się pierwszy odcinek cyklu, do którego zaprosiłam wyjątkowe, blogujące kobiety. Zapraszam!


11 komentarzy:

  1. Ojej, a dałabym głowę że kalendarz z pudełek po zapałkach w kształcie choinki sama wymyśliłam...

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak co roku jestem zachwycona! :)

    Z niecierpliwością, czekam na książkowe propozycje.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się :) ten z domkami też był genialny, chyba zrobię taki za rok :D ja ze swego jestem zadowolona, choć nie byłam do końca, ale juz się przekonałam ;D dla mnie grudzień jakiś ciężki, bardziej troski niż beztroski, zalatany, ale bardzo bym chciała zwolnić i od jutra się postaram :) ale też lubię grudzień i czekam na niego cały rok

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie to sie prezentuje :) ja w tym roku tez zrobiłam swój pierwszy kalendarz adwentowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam w kopertach, które zostały z zeszłego roku. Inspiracji w głowie miałam całą masę, na brak czasu też nie mogę narzekać, bo jestem na zwolnieniu lekarskim ale jakoś tak się nie składało żeby przysiąść do roboty eh... Córka natomiast wcale nie wyglądała na rozczarowaną i kopertę z jedynką otwierała z wypiekami na twarzy więc chyba jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny jest :) u nas w tym roku zeszloroczne woreczki i one już chyba co roku będą plus może coś specjalnie dla dzieci. Rok temu były zadania i też wiele frustracji z tego powodu. W tym roku zrobilam mix - trochę prezentów ( małe samochodzik, spinki, gumki,kredki..) plus "zdrowsze" wersje słodyczy, bo dzieciaki maja alergie na nabiał i parę mega łatwych zadan. Są też bardziej skomplikowane ale te zaplanowane zostały z kalendarzem :) oby poszło gładko :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny kalendarz! Za rok mojej Emilce taki zrobię. A raczej zrobimy we dwie :-)
    Póki co czekam na post! ":)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas w tym roku tylko czekoladowy i W OGÓLE się tym nie przejmuję. I to jest sukces ;)
    Gratuluję kalendarza i wolnego miejsca na parapecie! :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle kalendarzy w pięknych wszędzie do koła, chyba też w przyszłym roku zrobię mojej córce.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)