15 czerwca 2016

Historie kuchenne (kontynuacja)

Krach. W kuchni. Znacie to? Mnie dopada regularnie. Nie tyle męczy mnie gotowanie, co cała ta logistyka. Wymyśl obiad, sprawdź czy masz składniki, kup. I pomnóż te wszystkie czynności przez siedem. Dni. I kolejne siedem. Kolejne... Miewam dni, kiedy naprawdę uda mi się wyszukać i przygotować coś ciekawego i takie, kiedy jęczę do telefonu, że trzeba kupić pierogi... Brałabym dyżury przy żelazku, podwójne nawet, jeśli ktoś chciałby w zamian organizować mi zdrowe obiady. Ale lasu rąk nie widzę ;)



Przepisy wynalezione w internecie upycham po zakładkach. Po kilku miesiącach okazuje się, że wypróbowałam kilka i te - jeśli zasłużyły - przepisuję do kuchennego zeszytu. Mimo wszystko preferuje książki kucharskie, ale... Wcale nie jest mi łatwo znaleźć książki kucharskie, w których przepisy nie będą przekombinowane a składniki zbyt wyszukane. I żeby jeszcze ładna była! Na mojej półce Na moim blacie wciąż króluje Jadłonomia, jest też jabłkowa pozycja Liski, Alfabet ciast i Ciasta, ciastka i takie tam. Ostatnio dołączyła pozycja Julity Bator Zamień chemię na jedzenie i Gotuj zdrowo dla dzieci Darii Ładochy. 
O tej ostatniej pozycji dzisiaj :) Podobno była jakaś ogólnopolska akcja i konkurs... Tak czytam. Że na stronie MiniMini+ się działo. Że celem była "promocja zbilansowanej diety maluchów i wzrost świadomości i wiedzy rodziców na temat prawidłowego żywienia dzieci w wieku przedszkolnym". I w tej książce są między innymi najlepsze przepisy nadsyłane na konkurs, ale przede wszystkim pomysły na posiłki Darii Ładochy. Rzecz się dzieje niesłychana. Zazwyczaj najpierw czytam bloga, by później kupić książkę jego autorki. Tym razem jest na odwrót - z okładki książki dowiaduję się, że autorka prowadzi bloga Mamałyga. Nie znałam, nie wiedziałam, nie kojarzyłam - jeszcze nie zdecydowałam, czy będę się tym przejmować ;)





Wracając do książki - 85 przepisów podzielonych na grupy: śniadania, przekąski, obiad, podwieczorek, kolacja. Faktycznie zdrowo, prosto i pysznie. Pomyślałam, że nie napiszę o książce, póki nie wypróbuję choć kilku przepisów. Ambitnie chciałam zdjęcia potraw zrobić... Okazało się, że nie będę blogerką kulinarną. Po prostu. Potrawy/ciasta - wyszły. Sesje - nie. No nie i koniec. Ale szybkie ciasto cynamonowe - przepyszne! I jak pachnie! Muffiny jajeczne - świetne (choć Ewa nie dała się nabrać, że ta cukinia to ogórek ;)) Ryż smażony z warzywami, muffiny z żurawiną czy choćby zapomniany przez mnie omlet biszkoptowy - jak do tej pory gotuję/piekę bez wtopy :) To nie jest pozycja, która zrewolucjonizuje kuchnie polskie, ale na krach, na taką codzienną załamkę przy otwartej lodówce - działa. Jest różnorodnie, są ładne zdjęcia, składniki nie są wymyślne. Korzystam.