15 kwietnia 2018

4 Basia, Basia, Basia


I po weekendzie premierowym... Na ekranach kin w całej Polsce (w tym kin sieci Helios i Multikino) królowała Basia, wczoraj miała miejsce premiera filmu, a właściwie pięciu odcinków serialu animowanego zrealizowanych na podstawie książek o tej zakochanej w paskach dziewczynie. Zazdroszczę wszystkim, którzy mają już seans za sobą, ja odliczam dni do kolejnego weekendu i pocieszam się nowymi Basiowymi książkami. Po trzykroć się pocieszam.





 
Basia. Wielka księga słów (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont) to prawdziwa gratka dla wszystkich fanów serii o Basi. W porównaniu do książek o przygodach dziewczynki czy jej przyjaciół - to naprawdę opasłe tomisko (ponad 140 stron). Niby leksykon, niby hasła od a do ż, ale czytać można od deski do deski. Lub na wyrywki. Lub po prostu oglądać. Każda literka to co najmniej dwa hasła (no dobra na ś jest tylko jedno), choć bywa, że jest ich aż siedem. Dla mnie ta książka to jak uwielbiane przeze mnie dodatki do filmów czy seriali, wiecie - takie typu #behindscenes, sceny wycięte, jakieś smaczki z planu, "położone" ujęcia lub zbiór najlepszych fragmentów filmu. Taka jest Wielka księga słów. Ponieważ znam każdą część z serii o Basi - wszystkie te hasła są dla mnie odnośnikami. Czy wobec tego to nie jest lektura dla kogoś, kto nie zna książek o Basi na wylot? Myślę, że nie. Chyba. Pewnie można dobrze bawić się przy lekturze i bez tej wiedzy, na pewno zabawniej jest jednak podążać od hasła do hasła, wspominając przygody Baśki z różnych książek. To mój ulubiony tytuł z Basiowych nowości.




Basia i tablet (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont), czyli historia z życia wzięta. W domu pojawia się tablet, a tuż za nim nadchodzą zasady, jak go używać i ile czasu na to poświęcać, kłótnie o to, kto akurat ma być użytkownikiem i temat uzależnienia. Jest sporo emocji, dużo humoru i trochę nauki. Jak zwykle u Basi. Scena z auta - mistrzowsko odmalowana, w ogóle wszystkie opisy podróży w tej serii należą do moich ulubionych. Takie prawdziwe!  




Basia i przyjaciele. Lula (tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak, Wydawnictwo Egmont) to już czwarty tom poświęcony nie Basi, a jej przyjaciołom (wcześniej: Titi, Anielka, Antek). Bardzo ciekawe doświadczenie - lektura tej części. Wszystko zaczyna się w wieczór poprzedzający występ baletowy Luli i Basi. Lula nie może spać, bo bardzo się denerwuje.
Początkowo naprawdę trudno lubić Lulę. Trochę się jej współczuje, trochę rozumie, dlaczego jest właśnie taka, ale i tak pojawia się opór, dodatkowo wzmacniany tym, jak ona widzi Basię, jaka ta Baśka jest w jej spojrzeniu - wiecznie się opychająca, brudna, bez gracji, gruba... Ciężko polubić Lulę. Jednak po lekturze po prostu bardzo się chce ją przytulić. Bardzo dużo niełatwych emocji w tej części. Również dla rodzica.  


O Basi pisałam już tak wiele razy, że nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać... Jestem wielką fanką. Polskie realia, ciekawe tematy, wspaniale zilustrowane książki, przystępna cena. Bardzo lubię.

Basia i tablet

Basia i przyjaciele. Lula

Basia. Wielka Księga Słów

4 komentarze:

  1. Ja jakąś straszną fanką Basi ni jestem, ale film planujemy obejrzeć, a tom z tabletem kusi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Basuę uwielbiam, więc z przyjemnością sięgnę także po te tytuły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pojmuję tego wciskania dzieciom na każdym kroku, że szpinak jest niesmaczny. Rozumiem traumę autorki z powodu karmienia się w stołówce w PRLu, ale czy trzeba to wmawiać małym dzieciom? Nie, od tej książki będziemy się trzymac z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście dzieci nie opierają się tylko na tym, co wmawia im jedna z książkowych bohaterek ;) Basia kocha żelki, a moja córka wciąż ich nie lubi ;D

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)