11 października 2018

4 Panna Czytalińska #4


Wygląda to tak - zbieramy książki na stosik, robię zdjęcia i zaczynam ją przepytywać. Książka w górę i kilka strzałów zakończonych pytajnikami. Podobała Ci się? Dlaczego? Co myślisz o ilustracjach? Pytam, ona odpowiada, ja notuję. Skrótami, jak kura pazurem, z omdlewającą dłonią. Potem wszystko grzecznie wstukuję w okienko bloggera... I tak to powstaje cykl Panna Czytalińska.



Sikać albo nie sikać – oto jest pytanie! (tekst: Pamela Butchart, ilustracje: Thomas Flinyham, tłumaczenie: Barbara Górecka, Wydawnictwo Zielona Sowa)

Panna Czytalińska: Wiesz mamo, że to takie dość znane historie Szekspira, tyle że dla dzieci? Bo przecież ja bym Szekspira nie zrozumiała! Może nawet i taką książkę kiedyś widziałam i kawałek czytałam, ale NIC nie rozumiałam. A tu jest tak dla mnie, i śmiesznie. Romeo i Julia, Hamlet - takie właśnie opowieści. Romea i Julię to już kiedyś poznałam, jak byli krasnalami ogrodowymi w filmie animowanym. Teraz Hamleta. On tak chodził z głową w chmurach i długo się zastanawiał nad różnymi sprawami. Tak jak w tytule - sikać albo nie sikać? Nad takimi głupotami myślał! Cztery gwiazdki daję, bo się dobrze bawiłam.

Moje trzy grosze: Kto by pomyślał, że z takiego czytadła (nazwijmy rzecz po imieniu) można się czegoś nauczyć o twórczości słynnego angielskiego dramaturga! Myślałam, że lektura przyniesie tylko rozrywkę, a tu takie zaskoczenie. Miłe!


Miasteczko Perfect (tekst: Helena Duggan, ilustracje: Karl Mountford, tłumaczenie: Anna Piasecka, Wydawnictwo Zielona Sowa)

Panna Czytalińska: Bardzo ciekawa! To o dziewczynce, która przeprowadza się do miasta, w którym wszyscy muszą nosić okulary, bo bez nich NIBY można oślepnąć. A to takie bardzo dziwne okulary, one zaciskają się za uszami, jakby się w nie... wkłuwały. I ta bohaterka - Violet - poznaje jednego z tych, którzy mieszkają za murem. Tym za murem nie dało się całkowicie wyssać wyobraźni. Bo do tego te okulary są! Nie powiedziałam wcześniej... A jak wszyscy noszą okulary, to wszyscy są tacy sami i tak samo perfekcyjni. Dużo akcji, przygód i zagadek, czyli mocne pięć gwiazdek!

Moje trzy grosze: Książkę zapakowałam na nasz wyjazd wakacyjny. Zważywszy na objętość (prawie 400 stron!), pomyślałam, że najwyżej tylko ja ją przeczytam. Pewnego ranka zastałam Czytalińską na kanapie, zatopioną w lekturze. Bardzo jej się podobało i niedawno przeczytała książkę jeszcze raz. Fajna powieść sensacyjna dla młodszej młodzieży. Jest mapa, która pomaga ogarnąć miejsce akcji, jest tajemnica i naprawdę dużo akcji. Polecamy!



Znowu historyjki na raz (tekst: Bernard Friot, ilustracje: Adam Wójcicki, tłumaczenie: Dorota Hartwich, Wydawnictwo Format)

Panna Czytalińska: Prześmieszne! Jest starsza siostra i młodszy brat, zupełnie jak u mnie w domu! I cały czas mają przygody i różne wpadki, bez przerwy jest śmiesznie! Najlepsza opowiastka to o trupie chyba. Choć ja myślałam, że tam wszystko na serio, to na końcu okazuje się, że to jednak zabawa. I takie to krótkie opowieści, że można jedną machnąć na krótkiej przerwie. Albo i dwie. Pięć gwiazdek za humor i ilustracje.

Moje trzy grosze: A to już łup z Opola, z czerwcowych targów książki. Jak nie brać, jak wydawca mówi, że dobre i że skoro mam starszą córkę i młodszego syna... Po prawdzie - wcale nie musiał mnie namawiać. Kupiły mnie ilustracje. Wzięłam, choć bardziej dla siebie, bo kiedyś z biblioteki miałyśmy już Historyjki na raz i wtedy Czytalińska nie była zainteresowana. Widać nie była gotowa. Teraz jest. Śmiała się w głos.



Paweł i Indianie (tekst: Agata Hryniewicz, ilustracje: Kamila Stankiewicz, Wydawnictwo Novae Res)

Panna Czytalińska: Sam tytuł mówi, o czym jest książka - o Pawle i Indianach. Główny bohater dostaje od dziadka szkatułkę, w której jest piszczałka, która przenosi go w czasie. Ale jeszcze wcześniej się dowiadujemy, że koledzy nie chcieli się z nim bawić, bo nie wiedział za dużo o zwyczajach Indian. I dzięki tej podróży wszystkiego się uczy - o jeździe konnej, strzałach i łukach czy opiece nad wilkami. Ma trochę kłopotów przy powrocie do domu, ale wszystko dobrze się kończy. Cztery gwiazdki - bardzo podobały mi się ilustracje i to, że dużo się dowiedziałam.

Moje trzy grosze: A lubię takie opowieści. Choć w młodości wcale nie zaczytywałam się w opowieściach o Tomku Wilmowskim pisanych przez Alfreda Szklarskiego. Fajna dla początkujących czytelników - spójrzcie na wielkość liter i odstępy między wierszami. Tekstu nie jest za dużo (88 stron objętości), przygód wiele, sporo wiadomości o kulturze Indian. Ilustracje i papier kredowy - kwestia gustu. Czytalińskiej się podobały, w moim stylu nie są.


Bramkarka i morze. Burze w Zatoce Pękatej Matyldy (tekst: Maria Parr, ilustracje: Heleen Brulot, tłumaczenie: Aneta W. Haldorsen, Wydawnictwo Dwie Siostry) 

Panna Czytalińska: Jednak bardziej podobało mi się Gofrowe serce... Nie to, że ta książka jest nudna. Jest fajna, ale lepsze przygody były w poprzedniej części. Niby są psoty, są wakacje i rok szkolny, jest ciekawie w Zatoce Pękatej Matyldy, ale jednak... Takie po prostu cztery gwiazdki.

Moje trzy grosze: Dobrze się bawiłam, ale mam tak samo jak Panna Czytalińska. Jednak Gofrowe serce skradło nam serca i kontynuacja to już nie to samo. Choć to przecież dobra książka jest!


Ambaras (tekst: Tomasz Samojlik, ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska, Wydawnictwo Agora)

Panna Czytalińska: Po pierwsze - to bardzo wzruszająca książka! Aż mi łzy stanęły w oczach. To o wilczku - Ambarasie. Bardzo pasuje do niego to imię. Ambaras jest najsłabszy z rodzeństwa i książka jest o jego przygodach - i wesołych, i smutnych. Najbardziej podobał mi się fragment, jak jego dziadek go uwalnia z pułapki kłusownika. Takie porządne cztery i pół gwiazdki. Te ilustracje! Nigdy nie widziałam piękniejszych!

Moje trzy grosze: Jak widzę nazwisko autora, jak poznaję pracę ilustratorki - to biorę w ciemno i nawet wybaczam ten połysk papieru. Kocham Panią, Pani Elu! [oraz uważam, że to jednak wciąż skandal, że jest Pani tak wszechstronnie uzdolniona ;)] Piękna ta książka - i wewnętrznie, i zewnętrznie.


Cudaczek-Wyśmiewaczek (tekst: Julia Duszyńska, ilustracje: Artur Gulewicz, Wydawnictwo Nasza Księgarnia)

Panna Czytalińska: To o takim chochliku, cieniutkim jak igła, który karmi się śmiechem z dzieci. Nie z dziećmi, ale z dzieci. Wyśmiewa je. Jest wtedy syty, jak tak złośliwie śmieje się z innych. Nie tylko o nim jest ta książka... Najbardziej podobało mi się, jak był u Kasi, co się grzebienia bała! Trochę zdradzę, że jak się książka kończy, to ten chochlik już nie jest taki sam. Pomaga mrówkom pozbyć się żuka i zupełnie się zmienia. Fajne tak dla drugo-, trzecioklasistów. Cztery i pół gwiazdki.

Moje trzy grosze: Nie będę owijać w bawełnę - nie czytałam. Sorry.



Walenty i Spółka / Walenty i Spółka ruszają w świat (tekst: Monika Oworuszko, ilustracje: Małgorzata Banaś-Domińska, Wydawnictwo Mobuki)

Panna Czytalińska: Wróciłam do tych książek. Kiedyś czytała je mama, teraz sama już czytam takie książki. Jest o zdrowym odżywianiu, takie różne dietetyczne sprawy, a jedzeniem to ja się interesuję. Dużo ciekawsza była dla mnie pierwsza część, czyli Walenty i Spółka, szczególnie śledztwo Tęgomira Tłuszcza. W drugiej części było o tym, co jedzą ludzie w różnych częściach świata. W Stanach Zjednoczonych to jedzą fast foodów dużo! Do Chin chyba też raczej nie pojadę, bo niezbyt lubię ryż... Tak można sobie zaplanować po lekturze. Pierwszej części daję pięć gwiazdek, drugiej cztery. Tekst jest zrozumiały i można się z niego dużo dowiedzieć.

Moje trzy grosze: O pierwszej części już pisałam obszerny wpis (zalinkowany w wypowiedzi Panny Czytalińskiej) i zdania nie zmieniłam. Zgadzam się z przedmówczynią, że druga część trochę słabsza od pierwszej. Spieszę też donieść, że tych książek to ukazało się już sześć!
Walenty i Spółka

Walenty i Spółka ruszają w świat


Pyszna środa (tekst: Iva Procházková, ilustracje: Kasia Michałkiewicz-Hansen, tłumaczenie: Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera) 

Panna Czytalińska: A to jest moja ulubiona książka z tego zestawu! O dziewczynce, której na głowie rosły jabłka. Ona została porzucona i konduktor znalazł ją w pociągu. I ją tak rzucają z miejsca na miejsca, a ona jest zawsze spokojna. I wszystkim się ten spokój udziela. Hesia trafia do domu dziecka Słonecznik, gdzie dyrektorka ma przezwisko Pralinka (tak jak ta dziewczynka z innej książki!). Jest pięknie, Hesi rosną na głowie jabłka, bo im więcej radości, tym więcej jabłek. Ale dyrektorka Pralinka choruje... Zawsze musi być na chwilę coś nie tak w książkach! Potem się poprawia, całe szczęście. No super jest ta książka. Mocne pięć gwiazdek!

Moje trzy grosze: Cudo! Ale mogę być nieobiektywna, bo ja lubię wszystko co czeskie. Filmy, książki, jedzenie i picie. I tych ludzi to najbardziej i ich poczucie humoru. Nie dość, że fabuła fajna i dobrze się czyta, to jeszcze cały projekt książki, okładka i ilustracje - bardzo pyszne!

PS Na prośbę Panny Czytalińskiej pragnę donieść, że w tym zestawieniu złoty medal (tudzież zakładkę) otrzymuje Pyszna środa i Miasteczko Perfect. Oklaski, wiwatowanie. Wygranym książkom gwarantujemy rozginanie i częste wertowanie. Nie ma niestety gwarancji na brak pogniecionych stron czy poobiadowe plamki. Tak, zdarza nam się czytać przy jedzeniu. Tak, najmłodszy użytkownik książek nie jest delikatny. Dziękuję za uwagę.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam te polecanki Panny Czytalińskiej, mocno się nimi inspiruję przy wyborze prezentów na kolejne kinderbale, które zaliczamy hurtowo.
    Ambaras na liście od dawna, musimy mieć!
    Walentego zapisuję i Historyjki na raz też (skoro z Opola przywiezione:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)