17 grudnia 2013

21 Sklepy wczoraj i dziś

Dawno, dawno temu była sobie pewna mała dziewczynka... Wiedziała, gdzie w pobliżu jest Dom Chleba i o której trzeba tam udać się w sobotę, by w ogóle załapać się na bułki. Kilka kroków dalej był sklep z instrumentami, do którego wstydziła się wejść. Dziewczynka przechodząc obok długich witryn Mody Polskiej, czasem zatrzymywała się popatrzeć na ubrania. Znała sklep z tkaninami, który zajmował narożnik kamienicy w centrum miasta. Niedaleko od niego była księgarnia, trochę ciemna, ale w sumie najfajniejsza z całego miasta.




Od kwiaciarni z kolei dzieliło ją zaledwie kilka kroków, jak się porządnie wychyliła z okna to czuła zapach róż. A jak się wychyliła z drugiego okna... Cóż. Czuła rybę. Z rybnego wiało chłodem i zapachem, który nieco wykręcał nos ;) Cukiernia była jedna jedyna. I w niej były również desery lodowe. Na zakończenie roku szkolnego chodziła na Ambrozję, najdroższy z najdroższych deserów :) Tylko prosiła, żeby nie posypywali go rodzynkami... Po warzywa chodziło się na ryneczek. Czasem udało się kupić owoce u jakiejś babuleńki, sprzedającej swoje zbiory na jednym z mostków. Dziewczynka dokładnie wiedziała, gdzie jest jaki sklep. I wszędzie miała blisko. To byłam ja. Olga, mama Ewy.



I teraz jest dziewczynka. Mała trochę. Jeszcze sama na zakupy nie chodzi i nie rozumie za bardzo ciągu słów: praca, zarobki, wypłata, pieniądze... Nie chodzi też za często na zakupy ze swoją mamą, bo po pierwsze ta niezbyt lubi wędrówki po sklepach, a po drugie - trochę szkoda czasu, tego co tak niewiele zostaje go po przedszkolu. I czy ona ma w ogóle szanse na poznanie tych wszystkich sklepów? Jeszcze rok temu, jeśliby spojrzeć na świat jej oczkami... Skąd bierzemy książki? Listonosz przynosi. Ubrania? Listonosz przynosi. Kosmetyki? Listonosz. Jedzenie jest w sumie z lodówki albo ze sklepu z owadem.




Od tamtej spory wiele się zmieniło. Mama dziewczynki bardziej świadomie zaczęła zabierać ją do różnego rodzaju sklepów. Pokazywać, ile mamy w okolicy piekarni. Gdzie jest sklep mięsny, gdzie warzywniak, gdzie apteka. Niektórzy sprzedawcy szybko zapamiętali imię dziewczynki i przyjaźnie zagadują przy każdej jej wizycie w sklepie. A ona rozumie coraz więcej. Wita się, żegna, czasem ośmieli się sama powiedzieć, po co przyszłyśmy. Obserwuje kasę, patrzy na pieniądze. Bierze paragon, ogląda go, wyrzuca do śmietnika. I chętnie te obserwacje zamienia w domu w zabawę :) Ewa, moja córka.



Sklepy, tekst: Joanna Guszta, ilustracje: Maciek Blaźniak,
Wydawnictwo Ładne Halo KLIK

Sklepy są dla takich mam jak ja, którym zdarza się zapomnieć, że zakupy to nie tylko internet. Które pędzą przez dzień odhaczając kolejne punkty na swojej liście zadań. I trochę zapominają, trochę nie dostrzegają, trochę bezradne są, gdy mijają markety, banki i apteki. Jedna ulica, a przy niej: bank, bank, mały sklep wielobranżowy i apteka. I bank. Ale kiedy skręcić, zajrzeć na sąsiednią ulicę, zmienić trasę - okazuje się, że jednak jest warzywniak i pan sprzedawca, który pamięta, jakie jabłka lubię. Jest mięsny, który może nie ma wyboru, który zwalałby z nóg, ale mięso jest świeże, a rosół na nim gotowany wychodzi przepyszny. Sklepy to taki przypominacz. Sklepy to również pretekst. Do wyjścia i do skręcenia w boczną uliczkę. Do zaprzyjaźnienia się ze sprzedawcami :)


Moje zdjęcia absolutnie nie oddają tego, jak urocza jest ta niewielkich gabarytów książeczka. W której na dodatek ukryta jest jedna witryna do zagospodarowania przez dziecko :) Ewa jeszcze nie zdecydowała, jaki sklep powstanie w jej egzemplarzu...   Mój wpis też nie oddaje potencjału płynącego z takiej lektury. Żałuję tylko, że nie trafiła w nasze ręce rok temu. Ale dla Was mam niespodziankę. Tylko do końca dnia (17 grudnia 2013 r.) w sklepie Wydawnictwa Ładne Halo darmowa dostawa na wszystkie dostępne tam książki dla Czytelników bloga O tym, że...  :) Przy finalizowaniu zakupów wystarczy wpisać hasło: otymze. Chciałabym móc Wam polecić najlepszy według mnie tytuł, ale nie umiem :) Wszystkie lubię! Tu więcej wpisów na temat pozostałych tytułów: O psie, który szukał, Kiedy będę duży, to zostanę dzieckiem, Lala Lolka.


PS Zanim zapytacie... Tort i warzywa do krojenia - Pikinini :)

21 komentarzy:

  1. Post do śniadania :) Lubię to!
    "Sklepy" kupimy na pewno.
    Ja zanim zostałam mamą kupowałam wszystko on-line lub w marketach. Przerażały mnie zakupy w małych sklepach.
    A teraz? Warzywa i owoce tylko w naszym warzywniaku, bułki i chleb prosto z piekarni... Ciągam Mateusza ze sobą codziennie po tych sklepach. I mam nadzieję, że odniesie to korzyści nie tylko zdrowotne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się nad tą książeczką, ale skoro Wy polecacie i na dodatek jest darmowa dostawa, to jestem już zdecydowana. Mamy na naszej półeczce ""O psie, który szukał". Staś bardzo ją lubi. Pisałam o niej tu: http://maniamamowania.pl/o-psie-ktory-szukal-recenzja-ksiazki-joanny-guszty/

    OdpowiedzUsuń
  3. A my nawet, jak nie idziemy do sklepu to na spacerze bawimy się...
    '- A gdzie można kupić syropek?
    - W aptece.
    - A banany? Autko? Bułke? Obciąć włoski...'

    Na placu zabaw mamy bar i warzywniak:) Bawimy się, kupujemy, płacimy, zjadamy niewidzialne owoce, zamieniamy szyszki w kartofelki, a igły sosny w makaron...

    Ale do tych prawdziwych sklepów też chodzimy...uczymy się 'proszę', 'dziękuję', stoimy w kolejce i czekamy na naszą kolej.

    Bardzo fajna książka. Napewno by nam się spodobała:)
    A oferta z Ładne Halo zachęcająca.
    Jednak do książkowych zakupów wrócimy w przyszłym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie piszesz…
    Napisałaś o sklepach i się wzruszyłam …
    My też kupujemy w sklepie na B., ale mamy w okolicy fajny sklepik, gdzie Pani poleci smaczną wędlinę i pomacha Olkowi na do widzenia…szkoda, że coraz mniej jest takich sklepów :(
    Świetna książka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, super. Szykuje się na nią już od jakiegoś czasu. A ja za to dopiero teraz zaczynam uczyć się zakupów przez internet, powoli bardzo i wciąż wolę pochodzić, poszukać, dotknąć. Nigdy ciucha przez internet sobie nie kupiłam (ok, raz i za mały! :), a Jagodzie dosłownie dwa razy :) Ale ja w ogóle okropnie do tyłu z techniką jestem :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mam zagwozdkę teraz....dobrze ze do końca dnia jest czas....mamy książkę o psie...mam ochotę na Sklepy i na lalkę Lolka...ale i na plakat jeszcze:)))))
    PS. Dziękuję za spam:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Doskonale opisałaś "Sklepy". Nic dodać, nic ująć! Też już ją mamy! Moja Ewa jest jeszcze na nią za mała (książka jest w miękkiej oprawie), ale za jakiś czas będzie "jak znalazł". Ma piękne ilustracje i jest doskonałym pretekstem do poznania okolicznych prawdziwych sklepów. Ja też ją baaaardzo polecam!
    Polecam i zapraszam do mnie na chatkę adwentową. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "Pozdrawiam i zapraszam do mnie na chatkę adwentową". Tak bardzo polecam książkę, że aż polecam i polecam... ;-)))) HiHi

      Usuń
  8. Pieknie napisane, i podziekujemy i zarazem pochwalimy sie, ze dzieki wam zakupilismy sklep do ktorego przymierzalysmy się jakiś zcas:* buziaki dla was dziewczynki i Wesolych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
  9. kupować, kupować bo Ładne Halo świetne książki wydaje:) a jak nie kupować to wpadać do nas na konkurs, w którym Sklepy i plakat do wygrania:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wielkie dzięki za ten wpis. Intrygowała mnie ta książka, a dzięki niemu wkrótce znajdzie się na naszej półce. Kod na darmową dostawę działa ;) Pozdrawiam, ach!

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka jak zwykle super, fakt kiedyś żyło się spokojniej i przyjemniej robiło zakupy:) A owocki i warzywa mamy podobne, też drewniane ale z Tchibo:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna książeczka i warzywka drewniane i tort rzecz jasna:) Tort wymiata.

    OdpowiedzUsuń
  13. ta książka jest cudowna! na pewno się w nią zaopatrzymy! A ze sklepami masz dużą rację - zakupy w tych wielkopowierzchniowych zabierają nam pewien rodzaj doświadczenia społecznego, kontaktu z ludźmi. My na szczęście mamy w okolicy kilka niewielkich sklepików, w których Młody już jest znany, a na wiosnę zacznę zabierać go na targ warzywny, który bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiamy Ładne Halo! Przy każdej książce szczęka nam opada:O

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja pamiętam do dziś sklep z maszynką do mielenia kawy. Ach jak tam pachniało. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki za info - niestety przed świetami już nie skorzystamy, ale do Ładne Halo na pewno zajrzymy :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszy mnie, że mieszkasz w Poznaniu.... bo tak zwyczajnie wiem, o czym piszesz! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)