21 grudnia 2015

11 Utulić lekturą - JOANNA




Jakbym już ochłonęła. Jakbym już doszła do siebie. Jakbym już wszystko sprawdziła. Jakbym już nakarmiła - to dziecko, które zastukało w wigilijny wieczór -  nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak, do naszych drzwi. Jakbym już to wszystko zrobiła i zobaczyła, że małe oczka się kleją i czas spać, to bym sięgnęła po tę książkę. Bez wahania.

To chyba najstarsza książka w naszych dziecięcych zbiorach. Kupiona "przypadkiem" (sam tytuł nic mi nie mówił) w grochowskim antykwariacie, bo przyciągnęły mnie kolory na okładce i nazwisko autorki.

Odkąd ją mamy, jesteśmy zaczarowani przez Leokadię i Joannę Kulmową. Jest w tej książce taki czar, taki urok, taka magia, że wracamy do niej regularnie. Jest w niej tak niezwykłe podejście do małego czytelnika, że moje dzieci lubią zaczynać tę książkę zaraz po tym, jak skończymy ją czytać.



Leokadia to koń. Dorożkarska szkapa, która wraz ze swoim przyjacielem - woźnicą Alojzym, przechodzi na przymusową emeryturę. Dorożki zostają zastąpione taksówkami (akcja książki dzieje się w Polsce lat 60. XX w.)

Leokadia i Alojzy zaczynają szukać swojego nowego miejsca na ziemi. Nie jest to łatwe, bo Leokadia ma...skrzydła.

Tak, tak - skrzydła. Swoje największe marzenie. Ale koń ze skrzydłami nie ma łatwego życia.

Bo koń ze skrzydłami jest Inny. Dziwny. Wzbudza popłoch albo zazdrość. Skrzydła utrudniają codzienne życie i poszukiwanie pracy. Skrzydła zwracają uwagę.

Ale Leokadia nigdy się swoich skrzydeł nie wyrzeknie i będzie robić wszystko, żeby jej i Alojzemu żyło się lepiej. A żyje im się czasem bardzo trudno i biednie. Będzie więc Leokadia opiekunką do dzieci, gońcem, gwiazdą filmową, cyrkowym dziwadłem, muzealnym eksponatem. Da się nawet zamknąć w zoologicznej klatce. Ale do wszystkiego będzie podchodzić z filozoficznym spokojem i próbą zrozumienia tego dziwnego świata. Oraz z wielką godności i radością życia.




O, co za dzień, wspaniały dzień,
słoneczny i pachnący!
Wolę być NIKIM w taki dzień
niż KIMŚ wśród ciemnej nocy.
Dzień dobrym światła! Serwus, cienie!
Cześć wędrującym smugom!
Już lepiej żyć przez JEDEN DZIEŃ
niż nie żyć BARDZO DŁUGO.
I tak jak Leokadia nigdy nie wyrzeknie się skrzydeł, tak Alojzy nigdy nie wyrzeknie się Leokadii.

Bo to, prócz opowieści o wewnętrznej wolności i godności, także przepiękna historia o przyjaźni. Takiej codziennej i bez wielkich słów. Nasza para czasem się nie rozumie, czasem się sprzecza, ale zawsze jest ze sobą. Ta lojalność jest niezwykle wzruszająca.



Czytając Wio Leokadio bardzo często doświadcza się właśnie wzruszenia, radości i...czułości.

Tego cudownego, lekkiego uczucia, które potrafi wiele uleczyć.

Jarosław Mikołajewski w tym artykule, tak podsumowuje swoje rozważania wokół Leokadii: "Gdybym na zakończenie miał powiedzieć, o czym jest cała ta książka, tobym powiedział, że o pięknej osobie, która ma trudne życie i która dzielnie sobie z nim radzi. Nie bez bólu, za to z wielką fantazją." I ja się z nim zgadzam.

A TU możecie przeczytać wywiad z Joanną Kulmową, w którym zdradza, kim tak naprawdę jest Leokadia :-)

Aha, no i zwróćcie uwagę na te genialne ilustracje!



Wierzę w leczniczą moc opowieści i dlatego temu małemu, zagubionemu dziecku przeczytałabym właśnie Wio Leokadio Joanny Kulmowej.

A potem, kiedy już by usnęło, zaczęłabym się zastanawiać, co dalej...

O CYKLU. Gdy oglądałam dwie galerie zdjęć - pierwszą i drugą - pomyślałam o pustym miejscu przy stole, przy wigilijnym stole... O dziecku na tym miejscu. I o tym, że po tym, jak już będzie miało pełny brzuszek, będzie wykąpane i pod kocem będzie piło kakao - trzeba, po prostu trzeba mu coś przeczytać. Tylko jaką książkę wybrać... Zapytałam o to kilka wspaniałych, blogujących kobiet - takich, którym łatwiej byłoby mi wydłubać z gliny pomnik (serio) czy wyhaftować ołtarzyk, niż napisać w kilku słowach (no jak kilku??!), za co je cenię. Była już Jarecka z Deszczowego Domu, Kaczka, Ohanowa Matka, Bebeluszek, dzJoanna znana jako Mama w Centrum lub Joanna w Kolorze. Kobieta, która niesie spokój. Taki przydomek bym jej dała. Jest ukojeniem. Mam wrażenie, że dałaby radę przytulić cały świat. Kobieta, która kobiecie nie jest wilkiem. Będzie, porozmawia, nie oceni. Kobieta, która wie, wie po co jest się matką... 

http://mamawcentrum.blogspot.com/

11 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie bym ją oswoiła:)
    Piękna recenzja Joasiu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Olgo Kochana, bardzo dziękuję za zaproszenie, bo to zaszczyt gościć u Ciebie :)
    I ogromnie się cieszę, że Leokadia się Wam podoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Joanno! Otworzył mi się tunel teleportacyjny do dzieciństwa! Nie pamietałam już treści ale ilustracje JUŻ WIDZIAŁAM. I chyba słuchałam słuchowiska w Polskim Radiu, bo odżyło we mnie to uczucie, COŚ DOBREGO .
    Bardzo Ci dziękuję.
    I rozpoczynam naziemne poszukiwania książki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)