10 kwietnia 2014

30 Kolorów mieszanie

Oczywiście. Możecie poczekać, aż jakaś instytucja się tym zajmie. I nauczy Wasze dziecko, jakie są barwy podstawowe, w jaki sposób powstają pozostałe kolory, pokaże wszystko. Bo na pewno gdzieś o tym będzie. Może już w przedszkolu? W szkole podstawowej? Ale. Czy naprawdę chcecie czekać? Skoro pokazanie dziecku, że z połączenia żółtego z niebieskim wychodzi zielony wywołuje na małej buzi efekt łał? Ja tam lubię być czarodziejką, choćbym miała jednego widza... Ewka podziwia moje sztuczki z otwartą buzią ;)



A teraz z pomocą w czarowaniu przychodzi Hervé Tullet. Z takim asystentem efekt łał  utrzymuje się jeszcze dłużej! Na jednej stronie jest plama czerwonej farby, na drugiej żółtej. A teraz szybko zatrzaśnij książkę! Otwórz... Brawo! Ależ zabawa! Powstała piękna pomarańczowa farba. Jest też o tym, jak powstaje kolor zielony, jak fioletowy, jaki kolor powoduje rozjaśnianie innych, który je przyciemnia. Mnóstwo zabawy, jeszcze więcej nauki. No łał.  Nie pozostaje nic innego, jak chwycić za farby i przekonać się samemu. Naprawdę można otrzymać tyle kolorów, mając niewielki zestaw farb? Można! Sprawdźcie! :)





Przez chwilę myślałam, że "wyrośliśmy" z Tulleta... Naciśnij mnie!  czytałyśmy w okolicach drugich urodzin Ewki, jeszcze pieluchę nosiła! Minęło pół roku i Ewka zaczęła potrząsanie, dmuchanie, obracanie książki Turlututu. A kuku, to ja!  Skończyła trzy lata i próbowała się dowiedzieć A gdzie tytuł?  I po tej ostatniej książce wydawało mi się, że to już koniec. Że owszem - Tullet wydał mnóstwo książek, ale Ewkę już nie zainteresują. No to się pomyliłam :) Ta będzie ostatnia? Czy znowu się pomylę?




Póki co - świetnie się bawimy. Kolorami. I Wam polecamy taką zabawę. Kiedy sięgniecie po książkę - przed czy po lekcji malowania - nie jest najważniejsze. Może być zanim wyciągnięcie farby. Tylko - zanim. A nie - zamiast. Ok? ;)



Kolory, Hervé Tullet, Wydawnictwo Babaryba KLIK

(przypominam o promocji PRINTU KLIK i konkursie PIKININI KLIK :))

30 komentarzy:

  1. Poczekaj na "zmysly" (wolne tlumaczenie wlasne), to padniesz, moim zdaniem najlepsza ;)
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, zajrzyj do nas:) dzis wlasnie o naszej chorobie rodzinnej, co nazywa sie Tulletomania. Mało tego, tez wczoraj sprawdzalysmy czy Tullet nigdzie sie nie pomylił w mieszaniu kolorów. Telepatia, no!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam! :) Jak zwykle w biegu, ale każde zdjęcie obejrzałam :))

      Usuń
    2. :) A tak btw to wiesz, że Waszą zakładkę "Czytamy" przestudiowałam wzdłuż i w poprzek? Dużo z tego zamówiłam i uwielbiamy:)

      Usuń
  3. łał! :)
    super, jest zabawa i nauka i pięknie kolorowo!

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ fajowska książka! i zabawa też przednia. Farby to jest to , nie ma to jak się upaćkać od czoła po łokcie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem wielką fanką farb, no mają przewagę nad kredkami właśnie przez magiczne mieszanie :) Choć kredki akwarelowe, nie powiem, chodzą mi po głowie...

      Usuń
  5. Córka kolory już zna, ale powód do brudzenia farbami znajdzie się zawsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, na przykład piątek jest dobrym powodem. Sobota. Niedziela też. I poniedziałek, czasem wtorek, bywa że środa. I koniecznie czwartek! :)

      Usuń
  6. Super jest ta książka...czekałam na nią przebierając nogami...wiedziałam że nie zawiedzie. Jeszcze nie mamy swojego egzemplarza ale jest pierwszy na liście...no cóż...inne muszą poczekać:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze trochę przed nami :) Ale po eksperymentować lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przymierzam się do zakupu tej książki :) polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak opisuję tutaj, to można założyć, że polecam :) Choć czasem nie opisuję, bo nie wyrabiam na zakręcie, a tez polecam, ech... Ta krótka doba... ;)

      Usuń
  9. nie będzie ostatnia, nie będzie. Moja 6 latka równie chętnie bawi się z Tulletem, jak 3 latka.

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas "Naciśnij mnie" był i jest "czytany" bardzo często...
    Musimy koniecznie poszukać "kolorów"...tym bardziej, że Olek uwielbia farby :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jest świetna moja Julka nie może się od niej oderwać - a do tego można ją u Nas wygrać - także zapraszam tych co jeszcze nie mieli z nią do czynienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Słyszeliście! Książkę dają! Darmo! :)

      Usuń
  12. Jestem fanka Tulleta zanim jeszcze dzieci mialam. Ciesze sie, ze i w Polsce zaczeto go wydawac. Kolorow akurat nie mam, a powinnam, choc nie jestem pewna brudzenia sobie raczek, bo Antonowka do czysciochow nalezy... My rozpoznajemy kolory "w biegu" kolory samochodow, ptakow, kwiatkow itd. liczenie tez juz trenujemy. Fajnie jest widziec taka chec do nauki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, Ewka w temacie jedzenia czyścioch, ale farby to inna sprawa... :)

      Usuń
  13. My mamy "Naciśnij mnie" taka prosta książka, a "łał" jest!
    I ja też lubię być czarodziejką dla mojej Małej. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba sie skuszę. Myślałam o tej pozycji i stwierdzilam, że odpuszczę jako że " naciśnij mnie" nie zrobiło na Antku wrażenia. Ale kolory, farby... To nie może się nie spodobać ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)