21 grudnia 2016

1 Ala Baba i dwóch rozbójników




Wiecie, co jest najlepszą rekomendacją? Od września Ewa zaczytuje się w książkach poleconych przez jedną ze szkolnych koleżanek. Mówiąc "zaczytuje się", mam na myśli zarówno samodzielne czytanie, jak i wieczorne czytanie na głos. A te polecone książki to mają magię w tytule i okładki ze zwierzakami domowymi z nienaturalnie wielkimi głowami i oczami. I jak tak patrzę na te książki to #mojeoczypłacząbrokatem. Myślę sobie wtedy: - Słodko! Cekiny! Złoto! A później zasypiam podczas czytania. W najlepszym wypadku. W najgorszym - moje niskie ciśnienie odchodzi w zapomnienie i czuję, że jak jeszcze raz przeczytam o iskrach skrzących się w futerku... To nie ręczę za siebie! Tyle tytułem wstępu, teraz mogę ponownie zapytać - wiecie, co jest najlepszą rekomendacją? Książki Ala Baba i dwóch rozbójników (tekst: Joanna Wachowiak, ilustracje: Teresa Zalewska/Hoya, Wydawnictwo BIS KLIK)? Jaka cisza była podczas czytania! Jakie zasłuchanie! I ta pewność przy stwierdzeniu, że Ala Baba... była lepsza od wszystkich magicznych zwierzątek.
A ja potwierdzam. Zupełnie inny komfort czytania. Komfort po prostu. Nie wiem, czy Joanna Wachowiak była taką Alą w dzieciństwie i od zawsze umiała wymyślać, na poczekaniu, przeróżne historie... Na pewno na Alę wyrosła ;) O czym możemy się przekonać nie tylko przy okazji lektury pozycji Ala Baba i dwóch rozbójników, ale i czytając książkę Bartek, Lenka i sny, Kot kameleon, Opowiastki dla małych uszu czy Historyjki dla małych uszu.






Dlaczego Ewa taka zasłuchana? Może dlatego, że rzecz dzieje się w odległej galaktyce... A przynajmniej tak wydaje się braciom Ali, którzy słuchają jej opowieści o podróżach w kosmos z rozdziawionymi buziami. I choć czasem zdarza im się powątpiewać, to jednak wierzą w opowieści siostry. A może dlatego taka cisza podczas czytania, bo Ala (też!) dzieli pokój z rodzeństwem, bo uważa, że jej rodzina nie ma za dużo pieniędzy, że to osiedle takie brzydkie i że wszyscy w klasie MAJĄ LEPIEJ? A może po prostu to świetna historia, która w zupełnie nienatrętny sposób bawiąc - edukuje? Jakby tego było mało - jest bardzo starannie wydana, a spora czcionka, dynamiczna akcja i dużo zabawnych dialogów sprawiają, że czyta się bardzo dobrze. I małym, i dużym.

PS Coraz bliżej święta! Ostatnie odcinki są już prawie gotowe, ale trudno nie zauważyć, że niebawem koniec cyklu #kalendarzotymze. Dziś zaprosiłam na odcinek - 21/24 :)

1 komentarz:

  1. Moje dziecię już nieco za duże na takie opowieści, bo już nastoletnie. Muszę przyznać, że bardzo ciekawie Pani pisze. Dobrze się czyta. A nagranie z Ewą jak czyta o Turtulutu jest super :) Życzę zdrowych Świąt Bożego Narodzenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)