13 października 2015

6 NieKsiążki #6



Ktoś mi szare rolety zainstalował. I zraszacze mam jakieś za oknem. Przyszła (czy na dobre?) jesień w wydaniu nigdzie-dzisiaj-nie-wychodzę. Nic to. Mam koc. I cytrynę do herbaty. Mamy gry i puzzle. Mamy schowane w szafie zeszyty, nad którymi możemy wspólnie się nachylić - bawić się i mieć okazję do główkowania. Dziś na tapecie logopedia i matematyka. Nietypowo. Bardzo ciekawie.





 






To szaleństwo (w pozytywnym znaczeniu tego słowa), jak wielki mamy wybór niepodręcznikowych pomocy przedszkolakom, prawie-uczniom i uczniom. Jak wiele możemy z dzieckiem zdziałać w domu i to przy okazji zabawy. Bo choć niektórym z łatwością przychodzi wymyślanie wspólnych zadań, które przy okazji rozwijają zdolności np. matematyczne, inni posiłkują się wyszukiwanymi w internecie artykułami, podręcznikami, wywiadami z autorytetami w danej dziedzinie, tekstami na blogach itd. A wydawnictwa wszystkim poszukującym wychodzą naprzeciw. Po serii CZYTAM SOBIE i POCZYTAJ ZE MNĄ Egmont wypuścił zeszyty LICZĘ SOBIE. I znowu - trzy poziomy. Tym razem nie umiejętności czytania, lecz rozwijania zdolności matematycznych.
Seria Liczę sobie ma głęboko przemyślaną strategię edukacyjną, Jest tak zbudowana, by dziecko mogło samo odkrywać, że matematyka jest wokół nas, a nie tylko w podręcznikach. „Zadania w Liczę sobie przede wszystkim uczą myśleć” – przekonuje Anna Boboryk. Ten kurs myślenia odbywa się na trzech poziomach.
Poziom pierwszy, dla najmłodszych dzieci w wieku 4–5 lat, to zabawa z matematyką. Praca na tym poziomie to budowanie podwalin do rozwijania umiejętności potrzebnych później w szkole. Zakres ćwiczeń obejmuje liczby, geometrię, mierzenie, klasyfikowanie, czas oraz proste zadania logiczne.
Poziom drugi jest przeznaczony dla dzieci w wieku 5-7 lat, które właśnie rozpoczęły lub niedługo rozpoczną edukację szkolną. Dochodzą bardziej złożone zadania z zakresu orientacji przestrzennej, mierzenia długości, czasu, pieniędzy, geometrii oraz nieco trudniejsze zadania logiczne. Ćwiczymy to, co obejmuje umiejętności na poziomie gotowości szkolnej.
Poziom trzeci to wspieranie w nauce. Jest on skierowany do dzieci 7–8-letnich i ma za zadanie rozwijać ich umiejętności szkolne. Pojawiają się nowe wyzwania – ułamki, układanie zadań arytmetycznych, zadania logiczne.*
Ewa jest dokładnie pomiędzy. Poziomem pierwszym a drugim, przynajmniej wg notatki wydawcy i wskazanych w niej przedziałach wiekowych. To w teorii, a w praktyce? Wszystko się zgadza! Zadania z zeszytu z poziomu pierwszego (Król Gromoryk i jajko na miękko KLIK) nie sprawiły jej żadnych trudności, a do tekstu Wojciecha Widłaka jeszcze nieraz wrócimy (ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło; świetny ten duet). Tymczasem w zeszycie z poziomu drugiego Fredek i jeden do pary KLIK już nie było tak łatwo... Część zadań wykonała, pozostałe - muszą poczekać :) Zeszyty z poziomu drugiego zilustrowała Marta Szudyga, autorką tekstów jest Zofia Stanecka. Poziom trzeci to teksty, których autorem jest Rafał Witek, ilustracje stworzył Daniel de Latour. Są też zadania. Ale na pewno na razie się za nie nie bierzemy :) Polecam! Jest co czytać, przy czym pomyśleć, co rozwiązać (i są naklejki). Do tego poręczny format (zeszytowy, miękka okładka, grzbiet klejony) i "Dyplom sukcesu" :)






Dawno, dawno temu byłam pewna, że Ewa mówi wyraźnie. Serio. I dziwiłam się dziadkom, że czasem nie mogli jej zrozumieć, ba, trochę się czułam urażona, bo JAK TO? Przecież ona mówi tak wyraźnie! Uhm. Bardzo wyraźnie mówiła. O na przykład tak KLIK. No ale miała dwa lata, z dnia na dzień szło jej coraz lepiej i wkrótce jedyną naszą "zmorą" był brak Rrrrrrr. Minęło jeszcze trochę czasu i sami nie wiemy kiedy, na pewno w okolicach czwartych urodzin, zamiast L/J pojawiło się R. Nie mam specjalistycznej wiedzy w dziedzinie logopedii, przedszkolny logopeda nie zgłasza nam żadnych problemów, ale to wcale nie znaczy, że nie możemy - dobrze się bawiąc - poćwiczyć wymowy głosek, które podobno w rozwoju wymowy sprawiają najwięcej kłopotu (m.in.: k, g, l, ś, ź, ć, dź, s, z, c, dz, sz, ż, cz, dż, r). Szczególnie, że z pomocą przychodzi nam naprawdę świetny Zeszytowy trening mowy, czyli ćwiczenia logopedyczne dla dzieci KLIK 64 strony. A na nich - trochę do wycinania (tak, tak, nożyczkami), przyklejania (tak, będzie potrzebny klej), grania, rysowana, ale przede wszystkim MÓWIENIA. I żeby rodzic, taki jak ja, który o logopedii wie naprawdę niewiele, nie czuł się jak... no goryl we mgle, to przy każdym zadaniu jest specjalna ramka, komentarz dla rodziców. Dobrze wymyślone, świetnie zrealizowane (bardzo przyjemne ilustracje Joanny Kłos, odrobinę kojarzące się z Zuzą Delphine Duranda, choć zupełnie inna kolorystyka), przy okazji naprawdę pomocne. I na końcu "Dyplom dla mistrza pięknej wymowy... oraz rodziców" :) Format odrobinę mniejszy niż A4, miękka okładka, oprawa zeszytowa (zszywki), która ułatwia rozginanie i wykonywanie zadań. Świetne! Większość zadań przeznaczonych jest dla dzieci czteroletnich i starszych.

NieKsiążki to cykl poświęcony zeszytom kreatywnym. Od pewnego czasu zastanawiałam się, jak pokazać ciekawe kolorowanki, zeszyty z zadaniami i naklejanki. Szczególnie, że regularnie z takowych korzystamy. Myślę, że kilka zdjęć i krótki komentarz z informacją o wydawcy i linkiem będzie idealną formą dla prezentacji tego typu publikacji. Zapraszam na szósty odcinek :) Pierwszy jest TU KLIK, drugi znajdziecie TU KLIK, trzeci TU KLIK, czwarty TU KLIK, piąty TU KLIK.

* Źródło cytatu - KLIK

6 komentarzy:

  1. Mamy Zeszytowy trening mowy i resztę z tej serii. Wczoraj właśnie karmiliśmy żarłoczne stworki ;) Bardzo fajna seria, zeszyt pomysłowy. Idealne dla naszego 4-latka. Jesteśmy po pierwszym spotkaniu z panią logopedą w przedszkolu. Jutro dostaniemy diagnozę, ale wiem z czym mamy problem i ćwiczymy (bawimy się) już. Młodszy też na tym korzysta. Czytamy razem muchę Fefe :)
    Pozdrawiam ciepło :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam te Twoje wpisy nieksiążkowe - i znowu kolejne zamówienie będę musiała zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam o królu Gromoryku u Ciebie, stwierdziłam, że to musi być super pozycja, a tu następnego dnia moja córeczka dostała urodzinową przesyłkę od dziadków, a tam... ku mojemu zaskoczeniu i radości Król Gromoryk! Jak już dobrnęłyśmy do końca czytania, to Lencia koniecznie, tu i teraz, natychmiast, od razu zapragnęła... zjeść jajka na miękko!:) "Koniecznie na miękko mama! tak bardzo na miękko!":))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moc książek i NieKsiążek ;) Moja też dziś na miękko, a przecież nie lubi... "Tylko nie gotuj za długo!" :D

      Usuń
  4. ależ jestem ciekawa! Ostatnio nie robiliśmy w domu żadnych ciekawych "NieKsiążek" – pewnie z racji szkoły i codziennych zadań domowych, ale... fajnie byłoby do tego wrócić. Widzę, że Egmont stanął na wysokości zadania! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poziom drugi i Zofia Stanecka. Biorę jak w dym :) Dziekuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)