30 września 2015

6 Remont



Powiem wprost - jestem odrobinę rozczarowana. Już się na tyle z Basią zapoznałam i zaprzyjaźniłam, że najwyraźniej spodziewałam się większej analogii naszych rodzin. Mimo że ja nie jestem autorką podręczników, M. nie jest lekarzem (Jacusiem też nie jest), a i Wojtek wyrósł z etapu podobieństwa do Franka-Kolanka (zmilczę brak odpowiednika Janka czy znikome podobieństwo Tramala do żółwia Kajetana).



Kiedy w zapowiedziach zobaczyłam tytuł Basia i remont... Już widziałam, co się zdarzy! Pewna byłam, że zaczną wiercić i w całym bloku korki wysadzi, że instalację przewiercą. Że zechcą wyburzyć ścianę. Nośną. Że poproszą o pomoc jakiegoś wujka, który się spóźni z 12 godzin. Że kafelki położą tak, że wyjdzie im z tego jakaś kosmiczna mozaika. Że zaczną kleić tapety, a te im spadną na głowy. No nie wiem. Spodziewałam się dramatów! Malowania 10 warstw, zachlapanych mebli, krzywo powieszonych półek i szafy, która się nie domyka. No przede wszystkim spodziewałam się, że oni SAMI wezmą się za remont.


Tymczasem - wezwali ekipę! Uwierzycie?! No dobraaa. Złote rączki (z całkiem zwyczajnymi dłońmi) - Wojciech i Piotr trochę mi serce skradli, najbardziej tym, że w między czasie wzięli inną fuchę, przez co remont trwał dłużej. Ale że piwa im nie trzeba było donosić? I że w ogóle przychodzili? No odrobinę rozczarowana byłam.


Jest jedno ale. To nie jest seria dla mnie. To książki pisane z myślą o dzieciach w wieku od 3 do 7 lat i dla nich ten poziom dramatu - ta ekipa, ta wyprowadzka z domu (!) na trzy tygodnie - jest wystarczający. W zupełności. Dowodem niech będzie to, że Basię i remont czytaliśmy przez kolejne trzy wieczory. Od nowa. Od nowa. I od nowa. A teraz Ewa czyta ją Wojtkowi. Z pamięci...

Basa i remont, tekst: Zofia Stanecka, ilustracje: Marianna Oklejak,
Wydawnictwo Egmont KLIK

PS Wcześniejsze posty z Basią - Basiomania (krótki przewodnik), Basia i taniec, Basia i przedszkole, Basia i piłka nożna, Basia - zeszyty kreatywne, Basia i wyprawa do lasu, Basia. Gdzie jest Kajetan?

6 komentarzy:

  1. Nie zgadzam się, że Basia jest tylko dla dzieci:) "Basia i narty" oraz "Basia i podróż" - dwie książki, gdzie przeżyłam pełne utożsamienie z rodzicami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież! Ja tylko przytaczam te ramy wiekowe odbiorcy wskazane przez wydawnictwo! "Basia i podróż" to moja ulubiona, Ewa woli "Basię i pieniądze" :]

      Usuń
  2. My czytałyśmy wczoraj przed snem, bo wczoraj do nas dotarła. Jak każda "Basia..." będzie pewnie w użyciu przez kilka następnych lat, później na chwilę zostanie zapomniana na rzecz innych "Baś...", by powrócić do łask za kilka miesięcy. Ostatnio powróciła "Basia i wyprawa do lasu":-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książeczki o Basieńce cudowne są:) Mamy, czytamy, luuubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lekarze średnio nadają się do remontowania - zdradzę Ci na ucho ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak trak patrzę na ten remont, to przychodzi mi na myśl "Basia i bałagan".
    O, tak. Było tam wiele bieżących spraw:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo! :)